#antekpodrozuje

Iran (Persepolis, Jazd) - część 2 (wrzesień 2017)

Iran

Ten wpis jest kontynuacją pierwszej części pobytu w Iranie. Jak wspomniałem wcześniej przybyliśmy do Shiraz. Rano około 8 miał nas odebrać Abad, który przez następne dwa dni miał być naszym kierowcą.

Wstaliśmy odpowiednio wcześniej, żeby zjeść śniadanie, które w irańskich hotelach jest standardem.

#NIAYESH HOTEL
W pierwszej kolejności chciałbym opisać szerzej hotel, w którym się zatrzymaliśmy. Znajdował się on w niewielkiej odległości od wielu atrakcji takich jak Cytadela, szkoła Khan, czy słynny meczet Nasir al-Mulk. Rezerwacji dokonaliśmy przez internet, wybierając pokój dwuosobowy z łazienką w cenie 50$. Pokój składał się z przedsionka, który jednocześnie był częścią kuchenną z lodówką oraz telewizorem.

IranIran

W dalszej kolejności znajdował się pokój z wielkim łóżkiem, a z niego osobne drzwi prowadziły do łazienki. Pokój znajdował się przy jednej z kilku hotelowych restauracji, ale pomimo jej bliskości było w nim spokojnie. Do pokoju prowadziły z zewnątrz drzwi zamykane na kłódkę.

Iran

Niayesh jest hotelem tradycjonalnym. Jest zupełnie inny niż hotele europejskie.

Iran

Dla odmiany nasz kolega spał w kilkuosobowym dormitorium w cenie 11$ za osobę. Rano po obudzeniu spakowaliśmy się i poszliśmy na śniadanie, które było dostępne w formie szwedzkiego stołu. Było tam tradycyjne irańskie pieczywo (placek), kawa, herbata, jajka, kilka rodzajów warzyw, nabiał i owoce. Każdy powinien znaleźć coś dla siebie, ważne, że wszystko było smaczne. Ogólnie hotel oceniam bardzo dobrze. Miałem w nim również ciekawą przygodę, a mianowicie podczas wymeldowywania w roztargnieniu zostawiłem w recepcji na ladzie dokumenty, a o wszystkim zorientowałem się 2 dni później, będąc już w Isfahanie (kilkaset kilometrów dalej). Osoba z recepcji stanęła na głowie, żeby dostarczyć mi dokumenty (ale o tym później w relacji z Isfahanu).

Iran

#ABAD (KIEROWCA)
O umówionej porze czekał na nas Abad – szczupły mężczyzna koło 60. Najbliższe dwa dni mieliśmy spędzić w jego towarzystwie. Przyjechał po nas białym vanem, który mógł pomieścić 8 osób oraz kierowcę.

Iran

Poznałem go przez kolegę, który wcześniej odbył z nim bardzo podobną trasę. W ten oto sposób otrzymałem jego telefon i mogłem się z nim skontaktować przez Whatsapp (zainteresowanym mogę podać numer). Abad okazał się być bardzo miłą i sympatyczną osobą, pomimo iż jego mina nie zdradzała tego. Angielski zna na poziomie komunikatywnym, można z nim porozmawiać o bardzo wielu interesujących sprawach. Opowiedział nam wiele ciekawych historii i pokazał wiele miejsc. Mieliśmy trochę szczęścia, ponieważ kilka tygodni przed naszym przyjazdem Abad miał problem z sercem i przeszedł niewielki zabieg. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze.

#MECZET NASIR AL-MULK
W pierwszej kolejności Abad zawiózł nas do meczetu Nasir al-Mulk, przez obcokrajowców zwanym „Pink Mosque”(Różowy Meczet).

Iran

Jest to jedna z najbardziej znanych atrakcji Iranu, zanim jeszcze zacząłem się dobrze zastanawiać, co chciałbym zwiedzić, to kojarzyłem go już ze zdjęć.

Iran

Planując jego zwiedzanie należy pojawić się tam rano. W miesiącu wrześniu najlepszy efekt jest w godzinach 9-10 rano, natomiast my byliśmy chwilę po ósmej. Salę modlitw otaczają liczne kolorowe witraże. Dzięki promieniom słonecznym całe wnętrze mieni się kolorami tęczy. Najlepszy efekt jest właśnie o wspomnianej wcześniej porze. Spędziliśmy tam ze 20 minut, było cudownie. Pamiętajmy, że do meczetu wchodzi się bez butów. Wstęp kosztuje 150000 riali (około 15zł). Cały meczet był niesamowity, w moim odczuciu to jedna z piękniejszych atrakcji i w żadnym wypadku nie można go pominąć.

Iran

Po opuszczeniu meczetu udaliśmy się do pobliskiego sklepiku, gdzie kupiliśmy kilka pocztówek w cenie 10000 riali za sztukę (około 1zł). Po kilku minutach wróciliśmy do samochodu i ruszyliśmy w dalszą drogę.

#PERSEPOLIS
Naszym następnym punktem było słynne perskie miasto Persepolis, którego historia sięga 2500 lat.

Iran

Obecnie są to już tylko ruiny, ale zachowane w niezłym stanie. Miejsce jest dosyć rozległe. Do Persepolis dojechaliśmy po godzinie jazdy z Shiraz.

Iran

Z uwagi na wczesną porę nie było jeszcze tłumów. Koszt wstępu to 200000 riali (około 20zł). Bliżej wejścia jakiś mężczyzna twierdził, że obowiązkowe jest pozostawienie plecaka w przechowalni (oczywiście płatne), ale go zignorowaliśmy. Nie robili problemów i weszlismy z plecakami

Iran

Na zwiedzenie ruin trzeba poświęcić co najmniej 90 do 120 minut. Na terenie miasta znajduje się jeszcze jedno muzeum w zamkniętym pomieszczeniu, ale wstęp do niego płatny jest dodatkowo około 150000-200000 riali (około 15-20zł).

Iran

Początkowo, gdy planowałem pierwszą wersję zwiedzania Iranu bardzo ubolewałem, że nie odwiedzimy Persepolis, ale bardzo się ucieszyłem, gdy po zmianie planów miejsce to znalazło się na naszej liście.

Iran

Będąc tam w cieplejszej porze pamiętajcie o wodzie. Jest bardzo gorąco i nie ma cienia.

Iran

#NAQSH-E RAJAB
Po opuszczeniu Persepolis pojechaliśmy zaledwie kilka kilometrów dalej do Naqsh-e Rajab, czyli miejsca z płaskorzeźbami.

Iran

Wstęp kosztował 80000 riali (około 8zł). Naqsh-e Rajab to niewielkie miejsce, ale wstęp jest bardzo tanie i warto je odwiedzić.

Iran

#NEKROPOLIS (NAQSH-E ROSTAM)
Z Naqsh-e Rajab pojechaliśmy do Nekropolis, czyli miejsca, gdzie znajdują się grobowce czterech królów perskich, czyli Dariusza I Wielkiego, Kserkesa I, Artakserkesa i Dariusza II.

Iran

Grobowce powstały około 5 wieku p.n.e. Zostały splądrowane w czasach Aleksandra Wielkiego. Znajduje się tam także kamienna wieża świątyni ognia również z 5 wieku p.n.e. Wstęp kosztował 200000 riali (około 20zł). Atrakcja nie robi tak ogromnego wrażenia, jak Persepolis, ale mimo wszystko my byliśmy zachwyceni.

#PASARGADA
Z Nekropolis pojechaliśmy do Pasargady, czyli miejsca, gdzie znajduje się grobowiec Cyrusa II Wielkiego. Dojazd zajął nam około 60 minut. Po drodze podziwialiśmy piękno irańskich gór, które było widać w oddali.

Zanim weszliśmy na teren grobowca, Abad zabrał nas do sklepu, gdzie kupiliśmy lokalny chleb, trochę owoców oraz bakłażan w puszce z fasolą. Abad wspomniał, że firma 1&1 to irański producent żywności i mają świetne bakłażany z fasolą i sosem pomidorowym w puszce, a w połączeniu z chlebowym plackiem wyśmienicie smakują. Trzeba przyznać, że miał rację i jedzenie było pyszne. Wspomniany sklep był również miejscem, gdzie kupiliśmy najlepsze irańskie pieczywo podczas całego wyjazdu.

Iran

Po krótkiej konsumpcji na poboczu drogi w cieniu, udaliśmy się na zwiedzanie grobowca. Wstęp kosztował standardowo 200000 riali (około 20zł). Samo miejsce jest grobowcem pośrodku pustkowia, ale mimo wszystko jest ciekawe i robi wrażenie.

Iran

Wokół znajduje się kilka sklepów z pamiątkami oraz restauracja, gdzie można napić się kawy lub zjeść deser. My kupiliśmy pamiątkę w postaci grobowca Cyrusa w bardzo dobrej cenie, była niemal dwa razy tańsza niż w Persepolis. W sklepiku z pamiątkami widzieliśmy bardzo ciekawą klimatyzację, w postaci wielkiego metalowego pudła z kołem w środku, które szybko się kręciło.

Iran

Po krótkiej przerwie ruszyliśmy w dalszą drogę.

Naszym docelowym miejscem było miasto Jazd (Yazd). Po drodze zatrzymaliśmy się na kilka chwil w Abarkouh.

Iran

Znajdowała się tam niewielka budowla, jakich wiele w całym kraju. Miała kształt stożka i służyła do gromadzenia wody w suchym klimacie.

Iran

Po minięciu Abarkouh wjechaliśmy w tereny pustynne, które ciągnęły się aż do Jazd. Po drodze Abad otworzył okno w aucie, zdziwiłem się jaki był cel, przecież otaczała nas pustynia, wszędzie gorąco i same słońce oraz żadnej możliwości schronienia.

Iran

Okazało się, że na zewnątrz jest bardzo chłodno. Nawigacja pokazywała, że znajdowaliśmy się na wysokości 2000m n.p.m. Wszędzie, gdzie okiem sięgnąć był piasek, daleko majaczyły blade wierzchołki gór. Powoli zmierzaliśmy w ich kierunku.

IranIran

Po kilkudziesięciu minutach dojechaliśmy do nich, były piękne. Musieliśmy się przez nie przedostać na drugą stronę. Droga była kręta, a podjazd dosyć stromy. W najwyższym punkcie osiągnęliśmy wysokość ponad 2600m n.p.m.

Iran

Nieopodal Jazd minęliśmy Eagle Mountain (Oghab Kooh), niewielką górę, która kształtem przypominała orła.

Iran

Kawałek za nią po prawej stronie wznosiły się piękne góry, które sprawiały wrażenie, jakbyśmy byli w Utah albo Kolorado (USA).

Iran

Na wjeździe do miasta minęliśmy pomnik upamiętniający szlak jedwabny.

Iran

Do Jazd (Yazd) dotarliśmy jeszcze za dnia, ale powoli słońce chyliło się ku zachodowi. W pierwszej kolejności pojechaliśmy do hotelu, który polecił nam Abad. On również dokonał telefonicznej rezerwacji. Prowadzili go jego znajomi, ale w porównaniu do innych miejsc, w których spaliśmy ta miejscówka była najlepsza oraz najtańsza.

#FRIENDLY HOTEL
Hotel, w którym spędziliśmy noc nazywał się Friendly i rzeczywiście był bardzo przyjazny. Nasz kolega wybrał łóżko w dormitorium za 8$, a my z żoną dostaliśmy 3 osobowy pokój w cenie 40$ za noc. Friendly jest również hotelem tradycyjnym. Ze wszystkich miejsc, w których spaliśmy w Iranie był najlepszy.

Iran

Pokój, który otrzymaliśmy był skromny, ale zawierał wszystko to, co było nam niezbędne. Pokoje mieściły się wokół niewielkiego kwiecistego dziedzińca.

IranIran

W pokoju była dostępna klimatyzacja, lodówka oraz łazienka. W łazience znajdował się muszla, prysznic oraz tradycyjna dziura w podłodze (irańskie wc).

Iran

W cenę noclegu wchodziło śniadanie, które było bardzo bogate. Znajdowały się tam soki, owoce, pieczywo irańskie, trochę nabiału. Każdy z pewnością znalazłby coś dla siebie.

Iran

Noc przespaliśmy bardzo dobrze, ponieważ byliśmy zmęczeni. Hotel jest bardzo cichy. Znajduje się w bliskiej odległości od wielu ciekawych miejsc np. nieopodal jest meczet Jameh, który posiada najwyższe minarety w Iranie.
Będąc w Jazd bardzo polecam ten hotel jako miejsce noclegowe, jego położenie na starym mieście, miła obsługa oraz bliskość zabytków nadają mu niesamowity klimat.

Jeszcze tego samego dnia po krótkim odpoczynku wraz z kolegą udałem się do restauracji Art House, gdzie z dachu rozpościerał się widok na całe miasto.

Iran

Słońce akurat zachodziło i można było podziwiać ten niesamowity widok. Za wstęp na dach trzeba było zapłacić kilkadziesiąt tysięcy riali. Dokonując zakupu w restauracji wstęp jest darmowy.

IranIran

Po zrobieniu zdjęć udaliśmy się do restauracji Silk Road, która również znajdowała się w obrębie starego miasta. Polecił nam ją Abad, z uwagi na dobre jedzenie. Zamówiliśmy kebaba, który składał się z porcji ryżu, mięsa z jagnięcia, cebuli oraz pomidora.

Iran

Porcja kosztowała 180000 riali (około 18zł). Zamówiłem również irańskie piwo bezalkoholowe Delstar w cenie 20000 riali (około 2zł). Restauracja doliczała 10% kosztów obsługi. Za 2 kebaby i dwa piwa zapłaciłem w sumie 440000 riali (około 44zł).

Iran

Po kolacji podszedłem z kolegą pod meczet Jameh, który wieczorem był ciekawie oświetlony na niebiesko.

Iran

Planowaliśmy wstęp do niego następnego dnia rano. Następnie wróciliśmy do hotelu.

Stare miasto w Jazd jest bardzo urokliwe, ale chodząc po nim sugeruję używać mapy lub nawigacji, ponieważ bardzo łatwo zabłądzić. Często chodząc na azymut musieliśmy się wracać, bo skręciliśmy nie w tą uliczkę co trzeba, a wszystkie są do siebie bardzo podobne. Google Maps też kilka razy wywiodło nas w pole.

Iran

#ALEKSANDER PRISON
Następnego dnia rano wstaliśmy dosyć wcześnie, spakowaliśmy się i zjedliśmy przepyszne śniadanie. Potem schowaliśmy bagaże do samochodu i piechotą ruszyliśmy do więzienia Aleksandra (Alexander Prison), które powstało w XV wieku.

Iran

Według legendy Aleksander Wielki wydał rozkaz jego budowy w tym miejscu, podobno miał być tam również przetrzymywany. Wstęp do środka kosztuje 200000 riali (około 20zł). Wewnątrz znajduje się niewielki dziedziniec. Istnieje możliwość wejścia do kilku pomieszczeń, ale nie jest to zbyt ciekawy obiekt. Z więzienia udaliśmy się ponownie do meczetu Jameh, przy którym byliśmy poprzedniego wieczora.

Iran

Chcieliśmy wejść do środka, niestety trwała jakaś uroczystość i była możliwość odwiedzenia zaledwie kilku pomieszczeń. Zrezygnowaliśmy z tego pomysłu. Wstęp do meczetu kosztuje 130000 riali (około 13zł). Jameh słynie z najwyższych minaretów w Iranie oraz znajduje się na banknocie 200 riali.

Po rezygnacji z wejścia do środka zrobiliśmy kilka zdjęć na zewnątrz i udaliśmy się do pobliskiego kantoru wymienić walutę, ponieważ przez dwa kolejne dni były święta i większość sklepów, a w szczególności kantorów było zamknięte. Podczas wymiany euro na riale mieliśmy małą przygodę. Sprzedawca podał nam cenę wymiany za 1E, a my myśleliśmy, że jest to cena za 100E. Dziwiliśmy się, że jest taka różnica w kursie. Właściciel kantoru tłumaczył to spadkiem cen walut. Dopiero po chwili okazało się, że rozmawiamy o tym samym i jest to tylko drobne nieporozumienie.

Spacerując po starym mieście widzieliśmy mnóstwo drzwi z dwoma różnymi kołatkami. Wynika to z tego, że kobieta w domu może chodzić bez chusty na głowie. Każda z kołatek wydaje inny dźwięk, jedna jest dla mężczyzn, druga dla kobiet. Tym samym gospodyni wie, czy musi ubierać chustę na głowę, gdy otwiera drzwi.

Iran

#AMIR CHAQMAQ
Po wizycie w kantorze wróciliśmy do samochodu i pojechaliśmy na plac Amir Chakhmah (można spotkać się również z nazwami Amir Chaqmaq lub zbliżonymi).

Iran

Na środku placu znajduje się fontanna z charakterystycznymi postaciami. Po boku stoi meczet o tej samej nazwie, a na końcu mieści się bardzo charakterystyczny budynek z dwoma minaretami przypominający meczet, ale w środku przypominał bazar.

Iran Iran

Po drugiej stronie ulicy kupiliśmy sobie pistacje. W Iranie ceny są różne, ale przeważnie jest to kilkanaście złotych za 1kg.

Iran

Następnie ruszyliśmy dalej.

#DOWLAT ABAD GARDEN (OGRÓD)
Kontynuując zwiedzanie miasta trafiliśmy do Dowlat Abad Garden, czyli historycznego perskiego ogrodu, który powstał w 1747 roku.

Iran

Wstęp do środka wynosi 200000 riali (około 20zł). Miejsce jest bardzo ciekawe i warte odwiedzenia.

Iran

Znajduje się tam charakterystyczna wieża wiatrowa oraz zbiornik wodny.

Iran

#ZOROASTRIAŃSKA ŚWIĄTYNIA OGNIA
Kolejnym przystankiem podczas zwiedzania Jazdu była Zoroastriańska Świątynia Ognia. Koszt wstępu to tradycyjnie 200000 riali (około 20zł).

Iran

Obiekt składa się z dwóch budynków. Najważniejszy z nich znajduje się na wprost wejścia i pali się w nim wieczny płomień. Zoroastrianizm to religia irańska, która wywodzi się z wierzeń ludów indoeuropejskich. Wierni nazywani są czcicielami ognia. Ogień w świątyni płonie nieprzerwanie od 470 r. n.e.

W drugim budynku znajduje się wystawa, warto zejść również do podziemia.

IranIranIran

#ZOROASTRIAN DAKHMEH (WIEŻE MILCZENIA)
Ostatnim punktem na mapie Jazdu był Dakhmeh, czyli tzw. Wieże Milczenia. Znajdują się one na obrzeżach miasta w okolicy uniwersytetu. Wieże mieściły się na dwóch wzgórzach, jedna była przeznaczona dla mężczyzn, a druga dla kobiet. Jak wspomniałem wcześniej dla zoroastrian ogień był święty, oprócz tego pozostałe żywioły takie jak ziemia, woda i powietrze również miały taki status.

Iran

Po ceremoniach pogrzebowych ciało zmarłego było przenoszone do wieży, gdzie wydziobywały je sępy, a potem kości składowano w wieży w specjalnych pomieszczeniach.

Iran

Zoroastrianie uważali, że nie wolno ziemi w żaden sposób zanieczyszczać, stąd taki obrządek.

Iran

Wieże w Jazd działały do lat siedemdziesiątych XX wieku, ale władze zakazały ostatecznie takiego obrządku. Obecnie zmarli chowani są na cmentarzu obok wież w specjalnych betonowych komorach.

Nieopodal schodów na wieże znajdują się pozostałości różnych zabudowań. Wstęp na obszar Dakhmeh kosztuje 200000 riali (około 20zł). Była to najciekawsza atrakcja turystyczna w tym mieście.

Iran

Z wieży był ładny widok na Jazd.

Iran

Po zwiedzeniu podjechaliśmy do niewielkiego parku nieopodal, gdzie zjedliśmy posiłek w postaci sałatki, pozostałości kebaba oraz irańskiego pieczywa. Abad zadbał również o owoce.

Po krótkiej przerwie ruszyliśmy w stronę Isfahanu, który był ostatnim miastem jakie odwiedziliśmy w Iranie. Droga wiodła głównie terenami pustynnymi. Około 30km od miasta Nain zrobiliśmy przerwę przy pozostałościach ciekawego kompleksu.

Iran

Ruiny przypominały wyglądem stary zamek lub coś podobnego. Z tego co opowiedział nam Abad były to pozostałości po czymś w rodzaju motelu. Kiedyś jak ludzie podróżowali konno lub na wielbłądach w terenach pustynnych to zatrzymywali się w takich miejscach na odpoczynek.

Iran

Abad wykorzystał również przerwę na modlitwe. Wspomniał nam, że jest szyitą. Szyici modlą się trzy razy dziennie. Oprócz tego Iran zamieszkują sumici, którzy modlą się pięć razy dziennie.

W zabudowaniach spotkaliśmy dwóch starszych panów, którzy tam mieszkali.

Iran

Pokazali nam dwa wielbłądy, które tam trzymali.

IranIran

Po przerwie ruszyliśmy w dalszą drogę. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze na jakiejś podrzędnej stacji benzynowej. Czystość toalety o ile tak można ją nazwać była makabryczna. O ile w miastach toalety publiczne były w dobrym stanie, to te na prowincji były tragiczne. Po drodze do Isfahanu minęliśmy kilka policyjnych punktów kontrolnych. Policja zatrzymuje wyrywkowo do kontroli niektóre samochody w poszukiwaniu narkotyków, w szczególności opium, które jest bardzo popularne.

Iran

Ostatecznie po kilku godzinach jazdy dotarliśmy do Isfahanu. Powoli zbliżał się wieczór. Nie mieliśmy zarezerwowanego jeszcze żadnego hotelu. Abad zaparkował na poboczu i zaczął obdzwaniać znane mu miejsca. Bardzo szybko znalazł nam hotel, w którym były ostatnie wolne pokoje. Po kilkunastu minutach byliśmy już na miejscu. Naszym wyborem był Orchid Hotel znajdujący się około 10-15 minut marszu od głównego placu, więc lokalizacja hotelu była bardzo dobra. Hotel standardem był zbliżony bardziej do europejskiego niż tradycyjnego irańskiego. Po zameldowaniu się pożegnaliśmy się z naszym kierowcą oraz wpisaliśmy mu się do pamiątkowego notesu, który pełni rolę referencji (był w posiadaniu kilku takich notesów wypełnionych wpisami). Za dwa dni podróży zapłaciliśmy ostatecznie 300$, byliśmy umówieni na 240$, ale dołączył do nas kolega, więc postanowiliśmy Abadowi dać coś ekstra.

Na tym kończę drugą część relacji z Iranu. W trzeciej i ostatniej opiszę nasze wrażenia ze zwiedzania Isfahanu.

Dwa dni, które spędziliśmy w towarzystwie Abada były bardzo ciekawe. Zwiedziliśmy mnóstwo bardzo fajnych miejsc i zobaczyliśmy kawałek Iranu :-)
 

Przydatne linki:
Wizy w Aina Travel 

Rezerwacja noclegu w Niayesh Hotel 

Strona kierowcy Abada

Pozostałe wpisy z tego wyjazdu:
Kijów część 1
Kijów część 2
Iran część 1
Iran część 3
Baku część 1
Baku część 2
Budapeszt

You have no rights to post comments

o mnie


Na moim blogu podróżniczym zabiorę was do świata moich podróży, pokażę zdjęcia oraz ciekawostki z miejsc, które odwiedziłem.



antka wspiera

Tuba Gliwic

Aina
Śląskie Trendy


50zł zniżki



Jestem również na:

zBLOGowani.pl