#antekpodrozuje

Sardynia (listopad 2016)

Sardynia

#PRZELOT I HOTEL

Postanowiliśmy z żoną spędzić kilka dni w listopadzie na Sardynii.

Udało się znaleźć w miarę tanie połączenie linią Ryanair z Krakowa, ale nie było to takie proste, gdyż po sezonie jest bardzo mało połączeń lotniczych. Nocleg zarezerwowaliśmy w Cagliari przez Booking z opcją anulowania rezerwacji do około 2 tygodni przed terminem. I tutaj zaczęły się schody, najpierw została pobrana płatność za nocleg z karty, a dzień później skontaktował się z nami obiekt, że zamykają i musimy anulować rezerwację bez pobierania opłaty (w momencie, gdy zostało 2h do bezpłatnego anulowania przez nas). Ostatecznie udało się wynająć przyjemny B&B 10 minut jazdy autem od Cagliari, w trochę wyższej cenie niż pierwotny, jednakże Booking stanął na wysokości zadania i po przyjeździe zwrócił różnicę. Wspomniany B&B to Gentarrubia w miejscowości Capoterra. Położony lekko na uboczu w dzielnicy domków jednorodzinnych. Wskazane wynajęcie samochodu z uwagi na dojazd, niemniej obiekt oferuje możliwość bezpłatnego parkowania przy posesji. Na terenie B&B znajduje się basen zewnętrzny, jednakże nam nie dane było z niego korzystać. Obsługa bardzo przyjemna, osoba na recepcji znała angielski, pokoje codziennie sprzątane, łazienka była dostępna w pokoju, który był urządzony z gustem. Do dyspozycji w cenie były śniadania, całkiem smaczne w stylu europejskim, do wyboru pieczywo, owoce, nabiał, wędliny. W obiekcie znajdowało się płatne wifi, które ostatecznie okazało się być bezpłatne.

#WYNAJĘCIE AUTA

Nasz pobyt na Sardynii zaczął się w Cagliari, do którego przylecieliśmy 8 listopada w godzinach popołudniowych, pogoda była przeciętna, temperatura wyższa niż w Polsce (około 14 stopni). Wynajęliśmy auto, białego Fiata 500 w firmie Sicily by Car. Była to najtańsza opcja, przy wzięciu pełnego ubezpieczenia była wymagana jedynie kaucja paliwowa 200E, a koszt wynajmu na 4 dni z ubezpieczeniem nieznacznie przekroczył 100E.

Sardynia

#CAGLIARI

Z lotniska udaliśmy się na kwaterę, przepakowaliśmy i wróciliśmy do Cagliari pozwiedzać miasto. W pierwszej kolejności udaliśmy się na Plażę Poetów (Spiaggia del Poetto), która ciągnie się przez kilka kilometrów we wschodniej części miasta, niestety przyjechaliśmy tam chwilę po zmroku, a dodatkowo bardzo chłodny i porywisty wiatr spowodował, że nie zostaliśmy tam zbyt długo i udaliśmy się do centrum. Auto zostawiliśmy na parkingu w okolicy mariny, parking płatny do godziny 20:00 koszt około 1,5E za godzinę. Zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy około 18:30, warto to odnotować, gdyż większość restauracji o tej porze była zamknięta, a ich otwarcie było zaplanowane na 19:30-20:00. Cagliari położone jest na niewielkich wzgórzach, a w samym centrum wiją się wąskie i urokliwe uliczki. My byliśmy tam po sezonie, który trwa tam do końca października, w związku z tym było bardzo pusto. Ruch na uliczkach rozpoczął się dopiero około 20:00 po otwarciu się restauracji. Jako ciekawostkę należy wspomnieć fakt, iż nie uświadczyliśmy tam muzułmanów, którzy są bardzo liczni w Europie południowej. Udało nam się znaleźć przyjemną restaurację, która serwowała smaczną pizzę. Ceny były przystępne, natomiast co ważne trzeba pamiętać, że Włosi doliczają często opłatę za tzw. serwis oraz nakrycie (coperto), które w godzinach wieczornych może być droższe. Nie znaleźliśmy tej pozycji w menu, jednakże został nam doliczony serwis 4E oraz coperto 5E. 

Sardynia

#POŁUDNIOWO ZACHODNIA SARDYNIA

9 listopada (środa) postanowiliśmy zwiedzić południowo-zachodnią część wyspy. Pogoda z rana była przepiękna, świeciło słońce, a temperatura sięgała 19 stopni. Pierwsza na naszej trasie znalazła się miejscowość Chia z niewielką plażą w zatoczce, nad którą górowała niewielka wieża (Torre di Chia). Spotkaliśmy tam również mieszkająca na wyspie Polkę, która wspomniała, że jeszcze tydzień wcześniej było 27 stopni - zadziwiające :)

Sardynia

Stamtąd udaliśmy się do Sant'Antioco, małej miejscowości znajdującej się na wyspie o tej samej nazwie. Na wyspę z Sardynii prowadzi krótki most. Część trasy wiodła malowniczym wybrzeżem, z pięknymi widokami na Morze Śródziemne. Drogi były bardziej kręte niż te w Bieszczadach czy Tatrach. Co chwila na poboczu znajdowały się punkty widokowe z możliwością zaparkowania samochodu.

Sardynia

Wybrzeże raczej skaliste przeplatało się z położonymi malowniczo miejscowościami i niewielkimi plażami znajdującymi się w urokliwych zatoczkach.

Sardynia

Nieopodal Sant'Antioco zepsuła się pogoda i zaczął padać deszcz. Miasteczko całkiem przyjazne wydawało się wymarłe. Znajduje się w nim niewielki port. Centrum tradycyjne, czyli sporo wąskich, jednokierunkowych i krętych uliczek bez chodników. W centrum miasta znaleźliśmy plac przypominający niewielki rynek oraz niewielką restaurację serwującą przepyszne BIO jedzenie. Dla odmiany w porównaniu do poprzedniej restauracji nie doliczono nam serwisu oraz coperto. W trakcie obiadu przestał padać deszcz, który z przerwami stał się nieodłącznym towarzyszem aż do końca dnia.

Sardynia

Następnie udaliśmy się do miasta Iglesias, w celu znalezienia słynnej ulicy z wiszącymi parasolkami. Niestety po przybyciu zaczął padać bardzo ulewny deszcz, co zweryfikowało nasze plany. Postanowiliśmy zrezygnować i pojechaliśmy w stronę zachodniego wybrzeża. Celem była plaża Spiaggia Piscinas, na której znajdują się najwyższe na wyspie ruchome wydmy sięgające 50m wysokości. W jej kierunku jechaliśmy górzystym wybrzeżem, a po drodze zatrzymywaliśmy się kilkukrotnie przy mniejszych plażach.

Sardynia

Najciekawsza z nich to Cala Domestica tzw. plaża sekretna, położona w głęboko wchodzącej w ląd zatoczce. Nad wszystkim góruje wieżyczka na wysokiej skale. 

Sardynia

Niestety z Sekretnej Plaży przepędził nas deszcz. Pojechaliśmy do naszego ostatniego celu, którym była plaża z wydmami. Droga była bardzo kręta, prowadziła przez góry, osoby o słabym żołądku muszą uważać. Na koniec czekał nas zjazd krętą drogą, o długości około 10km z wysokości kilkuset metrów. Była to droga dojazdowa do w/w plaży. Po drodze minęliśmy kilka niemal opuszczonych wiosek (taka pora roku). Za jednym z zakrętów mało nie wjechaliśmy w policję, która akurat sprzątała po kamperze, który uderzył w barierki. Wrażenie zrobiła na nas wioska Ingurtosu, która wygląda jak po bombardowaniu. W internecie znalazłem informację, że wioska opustoszała w latach 60, a wcześniej była tam kopalnia. Na ostatnich kilku kilometrach droga z asfaltowej stała się piaszczysta. Bardzo nieprzyjemnie się nią jechało. Wydmy zrobiły wrażenie, a na plażę dojechaliśmy już o zmroku. Była przepiękna, pusta i jednocześnie strasznie tajemnicza.
Sardynia

Stamtąd pojechaliśmy na kwaterę. Przejazd powrotny ciemną, leśną doliną przez zburzone zabudowania i opustoszałe wioski powodowały ciary na skórze. Czasem z lasu wyłoniło się jakieś zwierzę, widzieliśmy kilka saren i jelonków. W drodze powrotnej nawigacja sprawiła nam niespodziankę, w mieście Arbus, w której było bardzo wiele krętych uliczek gps nam skapitulował i nie wiedział, gdzie nas skierować. 

#PÓŁNOCNO ZACHODNIA SARDYNIA

10 listopada (czwartek) postanowiliśmy pojechać na północny zachód wyspy. Naszym celem była Grota Neptuna (Grotta di Nettuno) znajdująca się w okolicy Alghero. Z Cagliari pojechaliśmy na północ autostradą w stronę Sassari, ruch umiarkowany, a im dalej na północ to było mniej aut. Grota znajduje się w bardzo pięknym miejscu i jest widoczna również od strony morza. Schodzi się do niej po krętych schodach. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że nie odrobiliśmy zadania domowego - grota jest czynna do końca października. Przejechaliśmy blisko 300km i pocałowaliśmy klamkę. Trochę szkoda, w przeciwnym wypadku pojechalibyśmy całkiem na północ wyspy, gdzie znajduje się piękna plaża Spiaggia della Pelosa.

Sardynia

Postanowiliśmy obrać kierunek w stronę powrotną, ale wybrzeżem. Przyzwyczailiśmy się już do krętej drogi na klifach, ale mimo wszystko widoki zapierały dech w piersiach. Taka droga zaczyna się już od samego Alghero aż do Bosa Marina. Pogoda była lepsza niż poprzedniego dnia, co prawda było trochę chłodniej, ale deszcz nie był już taki intensywny. Bosa Marina to mała miejscowość turystyczna z niewielką mariną i ładną plażą zwaną rodzinną. Jest umiejscowiona w niewielkiej zatoce, plaża jest piaszczysta i szeroka, woda ciepła i spokojna, piasek ma ciemną barwę, która wynika z rozkruszonych skał wulkanicznych.

Sardynia

Niestety po sezonie ze świecą w ręku można znaleźć czynne restauracje czy bary, w których można by zjeść obiad. My niestety musieliśmy ratować się zakupami w miejscowym sklepie. Z Bosa Marina pojechaliśmy dalej na południe, niedaleko Oristano znajdowała się główna atrakcja zaplanowana na ten dzień, była nią tzw plaża kwarcowa (Spiaggia Is Arutas) słynąca z ziaren kwarcu, które przyjmują kolory różowe, zielone oraz białe.

Sardynia

Oczywiście dotarliśmy tam już w okolicach zachodu słońca. Plaża była piękna, ale nie zrobiła na nas aż takiego wrażenia jak opisywał przewodnik.

Sardynia

Chwilę po zachodzie słońca udaliśmy się w stronę tzw. Tharros, ruin antycznych, obok których znajduje się niewielką wieża oraz latarnia, jednakże było już ciemno. Wrażenie natomiast zrobił widok na zatokę Golfo di Oristano. Stąd już kierowaliśmy się na kwaterę. 

Sardynia

#PÓŁNOCNO WSCHODNIA SARDYNIA

11 listopada (piątek) postanowiliśmy pojechać na północny wschód wyspy do miasteczka Palau. Była to najdłuższa droga podczas naszego pobytu. Część trasy pokonaliśmy tą samą autostradą, co dzień wcześniej. Po drodze do Palau przejeżdżaliśmy przez miasto Tempio Pausania. Znajduje się ono na wzgórzu, zarówno droga do miasta oraz z miasta jest bardzo kręta. W naszym mniemaniu była to najbardziej kręta droga jaką mieliśmy okazję podróżować. Palau to kolejne typowe włoskie miasteczko położone na niewielkich wzgórzach z krętymi wąskimi uliczkami, ale ma w sobie coś, czego nie było wcześniej. Jest tam port, z którego pływa prom (zabierający również samochody) na wyspę La Maddalena. Znajduje się tam wiele innych mniejszych wysp i wysepek. Na jednej z nich o nazwie Budelli znajduje się różowa plaża (Spiaggia Rosa). Oczywiście było już po sezonie i nie było możliwości popłynięcia na tę plażę. W Palau udało nam się znaleźć czynną restaurację i zjeść niedrogi obiad, ale jego jakość pozostawiała wiele do życzenia. Z Palau pojechaliśmy do Porto Cervo, to tzw. miejscowość VIPów, za którymi w sezonie biegają paparazzi. Znajduje się tam marina na luksusowe jachty, niewielki piękny kościółek Stella Maris, w którym znajdują się dwie chrzcielnice zrobione z wielkich muszli z wysp Polinezji.

Sardynia

Sardynia

Sardynia

Ogromną atrakcją jest ulica z butikami znanych projektantów jak Dior, Gucci i innych. Podczas naszego pobytu wszystkie butiki były zamknięte a miasteczko opustoszałe.

Sardynia

Z Porto Cervo pojechaliśmy na szmaragdową plażę księcia (Spiaggia del Principe). Niestety parking był zamknięty i trzeba było zostawić auto dziko. Droga z parkingu na plażę jest bardzo kręta, wąska i stroma, przypomina szlak tatrzański. Czas dojścia do plaży to około 8 minut. Osoby z dziećmi lub z wózkami miałyby problem.

Sardynia

Plaża jest niewielka, umiejscowiona w małej zatoczce, ale jest prześliczna. Było to jedno z najpiękniejszych miejsc, które odwiedziliśmy w trakcie naszego pobytu na Sardynii. Wyobraźcie sobie to uczucie, kiedy jesteście na plaży, nie ma na niej żadnych ludzi. piasek jest nieskażony ludzką stopą, a jedyne ślady na nim to te Wasze :-)

Sardynia

Był to już nasz ostatni punkt na mapie zarówno tego dnia jak i podczas całego pobytu. Podróż na kwaterę odbyliśmy przez okolice Olbii oraz piękną autostradą wiodącą przez góry, liczne tunele mające nawet ponad 1km długości, a to wszystko z widokiem na morze. Minusem był bardzo silny wiatr wiejący z boku, co powodowało, że nasz mały samochodzik był rzucany z lewej do prawej strony.

Sardynia

#POWRÓT

12.11 (sobota) to dzień powrotu. Samolot do Krakowa był rano około 9, więc musieliśmy opuścić kwaterę wcześnie. Z oddaniem auta nie mieliśmy problemów. Auto należało oddać z pełnym bakiem, ale byliśmy pod wrażeniem, że o 7:30 w sobotni poranek będzie się chciało komuś pracować i otworzyć stację :). Gdy opuszczaliśmy Sardynię było tam około 15 stopni, dla odmiany w Krakowie czekało na nas 0 stopni.

Sardynia

Przez cały ten okres przejechaliśmy przez Sardynię ponad 1700km. Średnie spalanie Fiatem 500 wyszło w okolicy 3,8l/100km (silnik 1.3 diesel). Cena paliwa to około 1,3E za litr. Z uwagi na to, że byliśmy tam po sezonie ludzi było mało. Niestety miało to przełożenie na zamknięcie większości atrakcji oraz restauracji. Miejscowi ludzie są na ogół mili i uprzejmi. Ze znajomością języka angielskiego raczej nie ma problemu w większych miastach, szczególnie tych turystycznych. Zupełnie przeciwnie jest w mniejszych miejscowościach, gdzie ludzie najczęściej znają tylko swój język ojczysty. Nie zmienia to faktu, że pomimo bariery językowej zawsze starają się pomóc rozwiązać każdy problem.

Sugerujemy zawsze w restauracji zwrócić uwagę na dodatkowe opłaty takiej jak serwis oraz coperto, aby uniknąć rozczarowania wyższym rachunkiem. Raz udało nam się takich opłat uniknąć, ale wtedy warto pomyśleć o pozostawieniu napiwku. Podróż w sezonie pozwoli na zwiedzenie większej ilości obiektów, ale zapewne przełoży się to na większą ilość osób na plażach i drogach. Myślę, że w przyszłości chętnie tutaj wrócimy, gdyż mamy kilka miejsc, które chcielibyśmy jeszcze zwiedzić. Dla osób, które nie zamierzają podróżować po całej wyspie sugerujemy noclegi w jednej okolicy, dla tych, co chcieliby coś pozwiedzać można noclegi rozbić, aby uniknąć powrotu i straty czasu.

Do podróży przygotowywaliśmy się korzystając z mapy wydawnictwa ExpressMap oraz internetu. Do nawigacji wystarczyły nam Google Maps oraz Sygic.

You have no rights to post comments

antka wspiera

Tuba Gliwic

Śląskie Trendy

 

 

Najbliższe wyjazdy

USA
04/05.2019

Szkocja

06.2019

Litwa, Łotwa, Estonia, Finlandia
08.2019

 

Znajdź swój wymarzony nocleg

Booking.com

Jestem również na:

zBLOGowani.pl