#antekpodrozuje

Iran - część 1 (wrzesień 2017)

Niniejszy artykuł jest kontynuacją poprzedniego wpisu z Kijowa. Zanim jednak przejdę do kontynuacji opisu wyjazdu, chciałbym opisać przygotowania, ponieważ są bardziej wymagające niż przygotowania do tradycyjnych podróży po Polsce czy Europie.

#PRZYGOTOWANIA
Bilety z Kijowa do Teheranu były pierwszymi, które kupiłem na cały wyjazd. Cena za przelot z przesiadką w Baku wyniosła około 45E za osobę. Kolejnym etapem był zakup biletów powrotnych. Postanowiłem, że w Iranie spędzimy około tydzień, gdyż chcieliśmy zostać jeszcze w Baku. Za bilety do Baku zapłaciłem 40E za osobę.

Korzystaliśmy z dwóch przewodników. Pierwszy z nich napisany w języku angielskim "Iran" wydawnictwa Lonely Planet, a drugi to polski przewodnik "Iran" wydawnictwa Pascal. Oprócz tego przejrzeliśmy wiele blogów.

#NOCLEGI W IRANIE
Następnie zaczęliśmy szukać hotelu. Niestety rezerwacja hotelu w Iranie przez internet jest bardzo trudna, żeby nie powiedzieć, że niemożliwa. Na booking.com w Teheranie znalazłem zaledwie 2 dostępne hotele, które znajdowały się przy lotnisku Imama Khomeiniego, ale ceny w nich przyprawiały o zawrót głowy: ponad 500zł za noc w Ibisie i ponad 900zł za noc w Novotelu. Taka sytuacja wynika z tego, że system płatniczy w Iranie nie jest zintegrowany z systemami płatniczymi na świecie (Visa, Mastercard). Są to konsekwencje sankcji nałożonych przez USA. Podróżując do Iranu trzeba zaopatrzyć się w twardą walutę, ale o tym później.

W grę wchodził Couchsurfing. W skrócie jest to portal, gdzie za darmo można znaleźć "kanapę" do spania. Mnóstwo ludzi oferuje możliwość noclegu za darmo (takie było założenie portalu) lub za niewielką opłatą (spotkałem się z taką sytuacją). Couchsurfing jest bardzo popularny w Iranie, ale nielegalny. Planowaliśmy spędzić 2 dni w Teheranie, a potem skierować się na południe do Isfahanu z noclegiem w Kom lub Kashan. Następnie chcieliśmy wrócić do Teheranu, skąd mieliśmy lot powrotny. Wrzuciłem na Couchsurfing informację, że w planowanych datach planuję podróż. Nie spodziewałem się tak sporego odzewu. Miałem tyle ofert, że bez problemu znalazłem nocleg w Teheranie oraz Isfahanie. Mnóstwo ludzi oferowało się jako przewodnicy itp.

Jakieś 4-5 miesięcy przed wyjazdem chciałem kupić bilet lotniczy z Isfahanu do Teheranu, ale okazało się, że narodowy przewoźnik Iran Air zmienił rozkład lotów i powrót samolotem do stolicy trochę mi zaczął kolidować z wylotem do Baku.

Na jednej z podróżniczych grup dyskusyjnych na facebooku wrzuciłem informację, czy zdążę się przesiąść, gdyż przesiadka wymagała również transferu z lotniska Teheran Mehrabad do Teheran Imam Khomeini. Odezwał się do mnie kolega, który zasugerował całkowite przeplanowanie trasy wyjazdu.

Ostatecznie kupiłem bilety na lot krajowy z Teheranu do Shiraz (nieopodal słynnego Persepolis). Koszt biletów dla 2 osób linią Mahan Air wyniósł 45E.

W następnej kolejności zarezerwowałem hotel w Shiraz o nazwie Niayesh Hotel. Jest to chyba jedyny obiekt (albo jeden z kilku), w których rezerwacji można dokonać przez internet. Zdecydowałem się na pokój dwuosobowy z łazienką i płatnością przez Paypal. Koszt ze śniadaniem, które jest chyba standardem w Iranie to 50$ za noc.

Dostałem też numer telefonu do osoby, która przez 2 dni woziła mojego kolegę i jego współtowarzyszy. Skontaktowałem się z kierowcą przez Whatsapp, który jest tam bardzo popularny. Dogadaliśmy się na dwudniową objazdówkę po Iranie, rozpoczynając w Shiraz, przez Persepolis, Nekropolis, z noclegiem w Yazd, a następnie z przejazdem do Isfahanu. Koszt całkowity za auto wyniósł 240$ po niewielkich negocjacjach.

Reszty noclegów nie rezerwowaliśmy, gdyż nie ma to żadnego sensu. Iran jest krajem, gdzie plany często mogą się zmienić, miejscowi ludzie często zagadują na ulicy, łatwo jest przenocować u kogoś. Pierwsza rezerwacja jest wymagana na potrzeby wizy.

#WIZA
Skoro o wizie mowa, to po czynnościach związanych z biletami i noclegiem była to kolejna ważna rzecz, o ile nie najważniejsza.

W jednym z wcześniejszych artykułów opisałem całą procedurę załatwiania wizy online przez biuro Aina Travel. O wizę do Iranu zacząłem się starać na przełomie czerwca i lipca, czyli około 2 miesięcy wcześniej. Zamówiłem ją z tzw. authorization code, czyli kodem wydawanym przez irańskie biuro podróży będące rodzajem zaproszenia. Dzięki temu szansa na odmowę malała niemal do zera. Wizę można wyrobić również na lotnisku w Teheranie, niemniej jest ona droższa, ponieważ kosztuje 75E, zamiast 50E. Tym samym koszty pośrednictwa wizowego nie są tak odczuwalne. Dodatkowo na lotnisku na wizę czeka się długo. Kolega, którego poznaliśmy na lotnisku w Baku, który dołączył do nas czekał tylko godzinę, ale inni znajomi poznani na miejscu czekali aż 5h na wydanie dokumentu. Dlatego też skorzystanie z usług biura pośredniczącego takiego jak Aina Travel bardzo ułatwia sprawę i wcale nie podnosi specjalnie kosztów. Wyrobienie wiz trwało kilka tygodni (wszystko zgodnie z ramami czasowymi podanymi przez Aina Travel) i gotowe dokumenty odebrałem na początku sierpnia.

W Iranie jest obowiązkowe ubezpieczenie, które można kupić podczas wnioskowania o wizę np. w Aina Travel. Nie jest ono drogie. Za 2 osoby na cały okres wyjazdu tj. około 14 dni zapłaciłem niewiele ponad 200zł w wariancie rozszerzonym.

#SZCZEPIENIA
W chwili obecnej do Iranu nie są wymagane żadne szczepienia. Wszystkie aktualne informacje dotyczące szczepień można sprawdzić na stronie www.medycynatropikalna.pl. Zaleca się, aby przed wyjazdem zaszczepić się na:
- błonicę, tężec, odrę, nagminne zapalenie przyusznic, różyczkę
- WZW A i B
- dur brzuszny
- wścieklizna
- cholera

My przed wyjazdem zaszczepiliśmy się na WZW A oraz B. Wirusowe zapalenie wątroby typu A to dwie szczepionki, w okresie minimum 6 miesięcy. Każda z nich to wydatek co najmniej 170zł. Lekarz informował mnie, że szczepionka jest aktywna po 2-3 tygodniach od pierwszego podania. WZB typu B to trzy dawki, drugą podaje się miesiąc po pierwszej, a trzecią po kolejnych 6 miesiącach. Koszt nie jest zbyt wysoki, jedna dawka to wydatek minimum 30zł. Na rynku dostępny jest produkt zawierający kombinacje obu szczepionek o nazwie Twinrix (cena około 200zł), ale w momencie, gdy my się szczepiliśmy nie był nigdzie dostępny. Jeśli ktoś był szczepiony w przeszłości na WZW A i B, to przed wyjazdem warto porozmawiać nt. temat z lekarzem i zrobić badania na obecność przeciwciał.

Zapewne każdy z nas w dzieciństwie był szczepiony na tężec czy odrę, ja również. Podczas konsultacji lekarka proponowała mi szczepionkę 3w1 o nazwie Boostrix na błonicę, tężec i krztusiec (cena ponad 200zł), ale się nie zdecydowałem.

Pamiętajcie, że powyższe informacje nt. szczepionek są tylko w celu informacyjnym, ja nie jestem medykiem i przed wyjazdem każdy powinien się skonsultować z lekarzem we własnym zakresie.

Warto również śledzić portal https://polakzagranica.msz.gov.pl/, na którym zawsze można znaleźć najnowsze informacje dotyczące wjazdu do dowolnego kraju. Może się okazać, że kraj, do którego lecimy zmieni zasady obowiązkowych szczepień i możemy nie zostać wpuszczeni.

#ODYSEUSZ
Odyseusz to rządowy portal Ministerstwa Spraw Zagranicznych https://odyseusz.msz.gov.pl/, w którym warto zarejestrować nasz dalszy wyjazd. Podajemy tam daty, dane hoteli i lotów. Rejestracja jest bezpłatna, my w zamian dostajemy listę placówek dyplomatycznych, do których możemy się zwrócić w razie problemów. Jest to również ważne w przypadku, gdyby w regionie, do którego jedziemy wystąpiły niepożądane sytuacje jak wojna, klęska żywiołowa itp. Dzięki temu ktoś wie, że w danym regionie byli Polacy i odpowiednie służby mogą podjąć działania. Rejestracja wyjazdu w tym portalu nie jest obowiązkowa, ale zalecana.

#UBIÓR
Przed wyjazdem zalecam zapoznać się z obowiązującym zasadami ubierania się w Iranie. W przypadku mężczyzn sytuacja jest trochę prostsza. Obowiązkowe są długie spodnie, dozwolone są sandały, t-shirty z krótkim rękawem. Nie zalecam ubrań, które mają wulgarne napisy lub obraźliwe rysunki. Kolorystyka dowolna. Irańczycy noszą koszule. 

W przypadku kobiet jest to bardziej skomplikowane. Na terenie całego kraju obowiązkowe jest noszenie hidżabu. Wystarczy zwykła chusta, która będzie na głowie, zakryje kark oraz dekolt kobiety. Dodatkowo obowiązkowe jest również zakrycie nóg poprzez długie spodnie lub spódnicę. Sandały również są dozwolone. Kobiety nie mogą chodzić w krótkim rękawie, minimalna długość to ¾ rękawa. W przypadku bardzo cienkich bluzek, przez które widać bieliznę obowiązkowo należy ubrać coś więcej. Należy również pamiętać o tym, aby górna część garderoby (np. bluzka) była dłuższa i zakrywała pośladki, szczególnie przy obcisłych spodniach. W teorii włosy kobiety powinny być zakryte w całości przez chustę (hidżab), ale spotkaliśmy się z tym, że nawet Iranki zostawiają 10cm włosów odsłonięte i nikt nie robi z tego powodu problemów. W pokoju hotelowym chustę można zdjąć. Chustę ubiera się po wylądowaniu, dlatego należy ją mieć ze sobą, a nie liczyć na to, że się kupi na lotnisku.

#WALUTA
W Iranie obowiązującą walutą jest rial, którego wartość to około 10zł za 100000 riali. Większość cen w sklepach, hotelach itp. podawana jest w tomanach, czyli dziesięciokrotnie mniej. 100000 riali to 10000 tomanów. Tomany nie mają swoich banknotów, płacąc za coś upewnijmy się, czy cena podana jest w tomanach czy rialach i odpowiednio przeliczmy. Jeśli obsługa w sklepie powie, że woda kosztuje 1500 tomanów, to powinniśmy zapłacić 15000 riali.

Irańską walutę można kupić na lotnisku, w Polsce jej nie kupimy. Z kraju warto zabrać dolary oraz euro, które bez problemu są wymienialne na miejscu. Z rozmów z Irańczykami dowiedzieliśmy się, że lepiej mieć Euro, ponieważ aktualnie jest to silniejsza waluta w tamtym regionie. Ponadto Euro są dosyć młodą walutą, więc banknoty są jeszcze nowe i niezniszczone. Gdy będziemy kupować w kantorze w Polsce dolary, to upewnijmy się, że banknoty nie są popisane oraz są po 2000 roku, ponieważ większość kantorów na miejscu nam ich nie przyjmie. W dniu przylotu za 100E otrzymałem 4800000 riali. Podczas odlotu gotówkę powinniśmy wymienić ponownie na lotnisku, aby nie zabierać jej z powrotem. Gdzieś wyczytałem, że jest to zabronione.

Kantor na lotnisku w Teheranie znajduje się po przejściu przez wszystkie odprawy. Zanim wyjdziemy na zewnątrz terminala trzeba wejść po schodach na pierwsze piętro i tam zaraz przy schodach można bez problemu wymienić walutę. Jako ciekawostkę powiem, że wymieniłem 200E, otrzymałem około 9600000 riali w banknotach 100000, przez co miałem niezły plik banknotów.

Należy pamiętać, aby do Iranu zabrać wyłącznie gotówkę. Na miejscu jest dostępna spora ilość bankomatów, ale nie obsługują one Visy ani Mastercarda, tylko lokalnych operatorów.

#KARTA SIM
Jeśli ktoś byłby zainteresowany zakupem miejscowej karty sim w celu korzystania z internetu, to punkt znajduje się zaraz po przejściu wszystkich odpraw, przy wspomnianym wcześniej wyjściu z terminalu. Można tam kupić kartę sieci Irancell, gdzie za 15$ dostałem kartę sim (aktywna była już po godzinie). W ramach karty miałem otrzymać kilkadziesiąt minut rozmów oraz kilka gigabajtów internetu. Niestety nie wiem czemu, ale rozmowy mi nie działały. Internet działał bez problemu. Do zakupu startera wymagane jest zeskanowanie odcisku palca oraz paszport. W miastach bez problemu działa LTE, natomiast daleko na pustkowiu najczęściej tylko EDGE. Pamiętajcie, że facebook, większość usług google, wikipedia oraz wiele innych stron jest w Iranie zablokowana, ale wystarczy wcześniej zaopatrzyć się w jakiś vpn. Ja korzystałem z vpn Opery, czasem były problemy z połączeniem, ale na dłuższą metę dawał radę. Czasem zdarzało się, że facebook lub messenger działały bez vpn, ale krótko.

#TRANSPORT
Transport w Iranie to ciekawa sprawa, dlatego postanowiłem poświęcić mu osobny akapit. Po miastach najprostszym środkiem komunikacji są taksówki oraz auta prywatne. Taksówki to najczęściej żółte auta ze znakiem na dachu, aczkolwiek spotkaliśmy się też z białymi, które były nieoznakowane. Cenę za przejazd powinno się negocjować przed podróżą, nam za odcinek około 10km udało się zapłacić 120000 riali (około 12zł). Innym przykładem za transport z lotniska w Teheranie im. Imama Khomeiniego na lotnisko Mehrabad (około 40km) zapłaciliśmy 750000 riali (około 75zł) i tutaj już nie dało się negocjować.

Bardzo popularnym środkiem jest również łapanie aut na stopa, ale trzeba wziąć pod uwagę, że nie będzie to darmowe. Wystarczy wyjść na skraj ulicy i pomachać. Pamiętajmy, aby nie machać z kciukiem do góry, gdyż jest to obraźliwy gest. Skorzystaliśmy raz z tej opcji i po kilku sekundach mieliśmy już transport, w cenie ciut niższej niż taxi.

Na dłuższych dystansach warto rozważyć samolot. W Iranie jest wiele linii lotniczych m.in. Iran Air, Mahan Air, Caspian Airlines i inne. Większy problem jest z zakupem biletów lotniczych. Na Iran Air można kupić poprzez jedno z biur w Europie, ja próbowałem przez wiedeńskie, wysyła się mailem dane, na stronie przewoźnika jest dostępny rozkład lotów. Ostatecznie skorzystaliśmy z usług Mahan Air, a bilety udało mi się kupić online na portalu Edreams. Bilety można kupić również na lotnisku przed odlotem, ale nie ma pewności, że trafimy wolne miejsca. Ceny wówczas też będą zdecydowanie wyższe. W każdym mieście są agencje, gdzie można kupić bilety lotnicze.

Na lotniskach są osobne kolejki dla mężczyzn i kobiet do kontroli bezpieczeństwa. Dodatkowo ta dla kobiet jest odgrodzona zasłonami, a kontroli dokonują wyłącznie kobiety. Sama podróż samolotem była bardzo przyjemna, na odcinku z Teheranu do Shiraz dostaliśmy posiłek w cenie przelotu, a dzieci podróżujące samolotem dostały zabawki.

Innym popularnym środkiem transportu na dłuższych trasach są tzw. VIP BUSY. Są one bardzo tanie i komfortowe.

Niestety my sami ich nie zarezerwujemy, ponieważ strony są wyłącznie w języku farsi. Nam pomógł manager hotelu w Isfahanie, który zarezerwował nam przejazd do Teheranu, doradził godzinę odjazdu itp. Za przejazd z Isfahanu na lotnisko w Teheranie (400km) zapłaciliśmy 7$ za osobę.

Autokary są tak komfortowe, że w jednym rzędzie mieszczą się tylko 3 fotele, które można opuścić do pozycji leżącej. Każdy podróżny otrzymuje również posiłek.

Na dłuższych trasach warto rozważyć wynajęcie kierowcy z samochodem. Ja przed wyjazdem od kolegi dostałem namiar na bardzo fajnego człowieka imieniem Abad, który przez dwa dni woził nas po Iranie. Zrobiliśmy z nim 800km. Za wynajęcie auta uzgodniliśmy 240$ przy 2 osobach. Auto mieściło 8 osób i kierowcę. Jeśli ktoś byłby zainteresowany to proszę o kontakt, a podam telefon. Można go również znaleźć w internecie.

Czytałem również, że popularne są pociągi, a ich standard jest dobry. Nie podróżowaliśmy w ogóle zwykłymi autobusami (minibusami), niemniej są one bardzo tanie.

W Iranie funkcjonuje również odpowiednik Ubera, który nazywa się Snapp (https://snapp.ir), ale aplikacja jest w farsi, więc do zamówienia samochodu potrzebowalibyśmy kogoś, kto nam pomoże.

#APLIKACJE
Nie wrzucałem nigdy takiego akapitu do swoich relacji, ale w tym przypadku może on być bardzo pomocny. W pierwszej kolejności warto pamiętać o aplikacji VPN, ponieważ w innym wypadku nie będzie nam działać większość popularnych usług, jak choćby Google Maps, czy Facebook. 
GPS w Google Maps bez problemu funkcjonuje w Iranie, pod warunkiem, że mamy internet oraz VPN. Niestety map Iranu nie można zapisać offline w telefonie, więc polecam wydrukowanie wcześniej wybranych obszarów np. z planami centrów miast.

Warto zainstalować sobie aplikacje z mapami offline. Ja używałem produkt firmy iniCall.com, która oferuje mapy m.in. Teheranu, Shiraz oraz Isfahanu (dostępne są na platformę android).

Innymi aplikacjami, które polecam to Google Translator ze ściągniętymi językami offline. Polecam pobrać języki angielski, perski i polski, aby w przypadku braku internetu wszystko dobrze działało.

Dostępne są również aplikacje z prostymi zwrotami oraz liczbami w farsi. Przykładem są LuvLingua oraz Perski dostępne w sklepie Google Play. Najmocniej przepraszam wszystkich użytkowników iphonów i ipadów, ale nie mam doświadczenia z IOS :-)

#DODATKOWE WAŻNE INFORMACJE
W tym punkcie chciałbym zawrzeć dodatkowe informacje, do których nie tworzyłem osobnych akapitów.

Podróżując do Iranu należy pamiętać, że z niektórymi krajami ma on bardzo złe stosunki dyplomatyczne lub nie ma ich w ogóle. Jednym z takich państw jest Izrael. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy osoba z pieczątką Izraela zostanie wpuszczona do Iranu, ale trzeba to wziąć pod uwagę podczas planowania wyjazdu. Osobiście nie znam nikogo, kogo by nie wpuścili.

Ludzie w Iranie są bardzo mili i uprzejmi. Wielu z nich zna angielski na poziomie komunikatywnym. Nie zdziwcie się, gdy na ulicach wiele osób będzie Was pytań o to skąd jesteście, witać w Iranie lub będzie sobie chciało zrobić z Wami selfie.

Odpowiadając na pytanie "Skąd jesteś" warto powiedzieć "Lahestan". Niestety niektórzy mogą nie wiedzieć, co to "Poland". Wiele osób będzie kojarzyć nas z siatkówką, która jest w Iranie bardzo popularna.

Polecam nauczyć się liczenia w farsi, który jest obowiązującym językiem. Kultura nakazuje, aby się witać na wstępie "Salam" oraz żegnać "Khodahafez" (wymawia się "hoda afez"). Może się zdarzyć, że zostaniemy zapytani na ulicy "Chetori" (czetori) czyli "jak się masz". W internecie można znaleźć strony z podstawowymi zwrotami.

Tekst w farsi pisany jest od prawej do lewej strony, a cyfry od lewej do prawej.

Pamiętajmy również, aby w miejscach publicznych unikać całowania, przytulania się czy chodzenia za rękę, aczkolwiek spotkaliśmy się z takimi sytuacjami przez miejscowych. Ponadto mężczyzna nie powinien witać się z kobietą poprzez podanie ręki. Wystarczy zwykłe "dzień dobry"

Przechodząc przez ulicę trzeba bardzo uważać, gdyż nikt nie zatrzyma się przed pasami. Pasy występują bardzo rzadko i nawet mimo zielonego światła dla pieszych trzeba uważać, ponieważ kierowcy jeżdżą jak chcą. 

Ludzie przez ulicę przechodzą w dowolnych miejscach, krążąc między jadącymi samochodami, nawet przy bardzo dużym ruchu.

W Iranie nie kupimy alkoholu. Jego posiadanie jest nielegalne i może za to grozić kara finansowa. W sklepach oraz restauracjach można kupić kilka gatunków piwa bezalkoholowego, najczęściej owocowego. Ja próbowałem piwo o nazwie Delstar. Było trochę mocno gazowane, ale nie było złe. Oczywiście brak alkoholu nie świadczy o tym, że Irańczycy nie piją. Alkohol jest bardzo powszechnie szczególnie wśród młodych ludzi, niestety wielu z nich prowadzi później również auta pod wpływem.

Ważną kwestią, którą chciałbym poruszyć są sprawy toaletowe. W Iranie panują trochę inne zasady higieny niż w Europie. Irańczycy nie używają papieru toaletowego. Toalety są w formie otworów w ziemi, a dwójeczkę załatwia się na tzw. "Małysza". Zamiast papieru są węże z wodą. Osobom, które potrzebują sugeruję, aby zabrać rolkę papieru z Polski.

Co prawda na lotnisku Teheran Mehrabad widziałem muszle klozetowe w niektórych kabinach, podobnie w większości hotelów są one niemal standardem, ale papier nie zawsze jest dostępny. Ponadto należy pamiętać, że irańska kanalizacja nie jest przystosowana do wrzucania do niej odpadków (nawet papieru), a są do tego przeznaczone osobne kosze w łazienkach.

Obowiązującą religią na terenie Iranu jest islam. Niemal w każdym możliwym miejscu publicznym tj. w parkach, na lotnisku, przy większości atrakcji turystycznych znajdowały się miejsca do modlitwy (tzw. "Prayer Room").

#LOTNISKO BORYSPOL
Mam nadzieję, że wcześniejsze informacje przedstawiłem w czytelny sposób. Należałoby się z nimi zapoznać przed wyjazdem.

W poprzednim artykule dotyczącym relacji z Kijowa wspomniałem, że na lotnisko w Boryspolu dojechaliśmy autobusem linii Skybus w cenie 80 hrywien od osoby, a autobusy kursują z Dworca Południowego (w godzinach szczytu co 15-20 minut).

Aby wejść do wnętrza terminalu należy przejść przez odprawę bezpieczeństwa znajdującą się przy wejściu. Skanowany jest bagaż oraz każdy wchodzący. Wylot był o 11:40, my dotarliśmy 3h przed odlotem. Godzinę spędziliśmy oczekując na odprawę. Mieliśmy wydrukowane potwierdzenie odbycia odprawy online, ale niestety obowiązkowo należało stawić się przy taśmach oddawania bagażu rejestrowanego, gdyż obsługa drukuje wtedy normalny bilet. Bagaż podręczny, który mieliśmy został zważony. Limit w Azerbaijan Airlines to 10kg oraz 55cm x 35cm x 20cm. Mój plecak przekraczał trochę wymiary (na szczęście gonie sprawdzali), natomiast ważył 12kg. Plecak żony ważył 8kg, więc obsługa przymknęła oko. Podczas ważenia zostaliśmy zapytani o wizy do Iranu, ale ich posiadanie nie było obowiązkowe z uwagi na możliwość wyrobienia na lotnisku. Otrzymaliśmy bilety, przeszliśmy ponownie odprawę bezpieczeństwa oraz paszportową i niebawem siedzieliśmy w samolocie.

Airbus A319 był nowiutki. Każdy pasażer miał bardzo dużo miejsca na nogi. Lot do Baku trwał około 3,5h. Po drodze obsługa podała nam obiad, do wyboru były dwa rodzaje posiłków z wołowiną i kurczakiem, wszystko smaczne i podane na ciepło. Lot upłynął nam szybko i w miłej atmosferze.

W Baku wylądowaliśmy około 15:30 czasu miejscowego. Po wyjściu z samolotu udaliśmy się przejściem transferowym na dalszy lot. Oczywiście byliśmy poddani kolejnej kontroli. Gdyby ktoś chciał w trakcie przerwy pomiędzy lotami udać się na miasto to potrzebna jest wiza.

Hala odlotów na lotnisku w Baku im. Heydara Aliyeva jest bardzo ciekawa. Sam port lotniczy został zaprojektowany przez znaną architekt Zahę Hadid. W hali odlotów jest kilka niewielkich restauracji, gdzie można zjeść jakieś ciastko i wypić kawę. Jest jeden wielki sklep z typowymi produktami dla tego typu obiektów, ceny nie są wysokie. Warto wspomnieć, że niedaleko poczekalni są dwa automaty z wodą i kawą w bardzo atrakcyjnych cenach. Za 0,5l wody zapłaciliśmy 1AZN (około 2zł), a kawa była trochę tańsza. Ogólnie planowy wylot mieliśmy na 21:30, więc musieliśmy spędzić na lotnisku ponad 6h. Ostatecznie odlecieliśmy z godzinnym opóźnieniem. Ciekawostką są kontakty w okolicach foteli w poczekalni, gdzie można podładować telefon.

Gdy czekaliśmy na odprawę na lot do Teheranu, to naszą rozmowę po polsku usłyszał siedzący nieopodal młody chłopak z Warszawy. Okazało się, że też leci do Teheranu, ale sam i ma w planach zwiedzanie. Po usłyszeniu naszych planów postanowił się do nas dołączyć. Wymieniliśmy trochę spostrzeżeń i o 21:30 oczekiwaliśmy na boarding, niestety z jakichś powodów, których nie znała nawet obsługa lotniska wszystko przedłużyło się o blisko godzinę. Wystartowaliśmy około 22:45. Lot odbywał się również linią Azerbaijan Airlines, z tym, że samolot był mniejszy – Embraer 190.

Po wylądowaniu należy pamiętać, aby być odpowiednio ubranym (wspominałem o tym wcześniej), a kobiety podczas wyjścia z samolotu powinny mieć ubrane chusty na głowie. My przylecieliśmy w nocy, około północy. Było bardzo gorąco. Odradza się podróże w lipcu i sierpniu, czyli w najgorętszych miesiącach. We wrześniu panowała temperatura 35 do 38 stopni w cieniu, a powietrze było bardzo suche.

W terminalu nasz nowo poznany kolega udał się do punktu z wizami, a my do odprawy paszportowej. Sama odprawa przeszła zadziwiająco szybko. Nikt nie pytał nas o ubezpieczenie, jedynie została zweryfikowana wiza i paszport. Na kolegę oczekiwaliśmy około 90 minut, a w między czasie kupiłem lokalną walutę i kartę sim.

Przy wejściu (jeszcze wewnątrz terminala) czeka wielu kierowców, którzy próbują zwerbować potencjalnych pasażerów. My musieliśmy dostać się na lotnisko Teheran-Mehrabad. Wielu kierowców, którzy nas zaczepiali chciało ponad 30$ za kurs. Warto odmówić. Przed terminalem stoi cała masa taksówek. Kiedyś dało się negocjować, ale niestety teraz za kurs chcą sztywną kwotę 700-750 tyś. riali. Próbowaliśmy się targować, ale ostatecznie nie udało nam się zbić ceny i zapłaciliśmy 750000 riali (około 75zł) za taksówkę. Przejazd trwa około 50-60 minut. Trafiliśmy na bardzo szalonego kierowcę, który autostradą pędził jak nawiedzony. Zajeżdżając drogę autokarom itp. Ogólnie w Iranie najłatwiej zginąć właśnie podczas podróży autem. Kierowca angielskiego nie znał, natomiast odstawił nas w całości i bez uszczerbku na zdrowiu do miejsca docelowego.

#LOTNISKO MEHRABAD
Na lotnisku w Teheran Mehrabad byliśmy bardzo wcześnie rano, było jeszcze ciemno. Na wejściu do terminala była standardowa kontrola bezpieczeństwa z bramkami i skanerami, dla kobiet osobne wejście oraz kolejka. Lotnisko było dosyć puste, a terminal w żadnym stopniu nie przypominał typowego europejskiego lotniska. Bardziej mógłbym go porównać do starego dworca autobusowego. W środku znajdowała się poczekalnia i restauracja. I to właśnie do niej skierowaliśmy pierwsze kroki. Byliśmy bardzo głodni. Restauracja znajdująca się w terminalu była pusta, zajęliśmy stolik i po chwili dostaliśmy menu. Jedzenie zamawiało się przy ladzie, osobno jedzenie, osobno napoje i od tego momentu zaczęło się robić bardzo ciekawie :-)


Wybór jedzenia o tak wczesnej porze był bardzo skromny, ale kolega zamówił dwa jajka sadzone dla siebie, ja jedno, a żona żadnego. W drugim okienku kolega zamówił jedną herbatę, a ja dwie. Za posiłki każdy z nas zapłacił tę samą kwotę, pomimo różnej wielkości (koszt posiłku około 120000 riali), herbata kosztowała 10000 riali (pomimo dwóch, policzyli za jedną). Jeszcze bardziej byliśmy zszokowani, gdy po 10 minutach dostaliśmy trzy porcje jajek (każda porcja podwójna) oraz mały i duży dzbanek herbaty. Do jajek było dołączone charakterystyczne irańskie pieczywo Naan w formie placka.

Po posiłku kolega poszedł kupić bilet do Shiraz, gdyż postanowił kontynuować z nami podróż. Udało mu się dostać ostatni bilet i poleciał lotem wcześniejszym niż nasz. My mieliśmy wylot zaplanowany na 9:45.

Spędziliśmy kilka godzin w terminalu, próbując spać na niewygodnych fotelach. Jednak z każdą minutą pojawiało się coraz więcej osób i było to bardzo trudne. Około 2h przed odlotem w "check in" dostaliśmy bilety, a mój duży plecak musiał być nadany do luku bagażowego. Limit wagowy w Mahan Air to 5kg dla bagażu podręcznego.

Bilety na przelot rezerwowałem wcześniej przez pośrednika Edreams i za 2 bilety do Shiraz zapłaciłem około 45E. Następnie przeszliśmy odprawę bezpieczeństwa i trafiliśmy do kolejnej poczekalni, w której było kilka sklepów, bardziej przypominających stragany. Naprzeciw poczekalni znajdowało się kilka wyjść, pod które co kilka minut podjeżdżały typowe niskopodłogowe autobusy i to one dowoziły pasażerów na płytę lotniska. Przejazd trwał dosyć długo.

Po dojechaniu do samolotu sam boarding trwał dosyć krótko i po kilku minutach siedzieliśmy wygodnie w samolocie.

W trakcie przelotu wszystkie dzieci dostały zabawki w postaci samolotu do złożenia, a wszyscy pasażerowie otrzymali posiłki.

Lot do Shiraz trwał około 90 minut, a nam coraz bardziej we znaki dawało się zmęczenie i senność.

Podchodząc do lądowania w Shiraz widzieliśmy z góry słone jezioro Maharlu, które miało czerwoną barwę.

Po wylądowaniu na lotnisku czekał na nas syn Abada (naszego kierowcy), który szybko zawiózł nas do hotelu Niayesh.

W hotelu dokonaliśmy szybkiego meldunku, rezerwacja była opłacona już wcześniej i wąskimi uliczkami wśród niskich zabudowań człowiek z obsługi odprowadził nas do pokoju. Sam hotel opiszę szczegółowo w drugiej części relacji. Ogólnie mogę go bardzo polecić.

Po kilku minutach byliśmy już w pokoju, który po krótce pokazał nam ów człowiek. Po kilku minutach rozmowy chciał wrócić do recepcji, bardzo zdziwiliśmy się, że zażądał napiwku. Nawet nie wziął naszych bagaży. Chciałem mu dać 10000 riali, to pokręcił nosem. Uprzedzam zatem, że warto być przygotowanym na drobne napiwki.

Ostatecznie po ponad 30h podróży bez snu padliśmy zmęczeni. Po kilku godzinach snu wstałem i odszukałem kolegę, który z nami podróżował (on wziął łóżko w tzw. dormitorium, czyli wieloosobowym pokoju w cenie 11$ za noc). Około 18 wyruszyłem z nim na krótki spacer po Shiraz.

#SHIRAZ
W pierwszej kolejności postanowiliśmy pójść w stronę Karim Khan Citadel, czyli twierdzy powstałej w XVIII wieku. Zanim tam jednak dotarliśmy po drodze zaopatrzyliśmy się w wodę (koszt 1,5l butelki to 10000 riali - około 1zł). Nieopodal twierdzy trafiliśmy na ciekawą lodziarnię. Na wielu blogach pisali, aby spróbować lodów szafranowych, tutaj akurat nie mieli, niemniej ja spróbowałem lodów waniliowych z prawdziwymi kawałkami wanilii (koszt 35000 riali za porcję - około 3,5zł).

Lody były przepyszne, a ich konsystencja była "gumowata", przez co w ogromnym upale nie topiły się tak szybko.

Po kilku minutach marszu dotarliśmy do cytadeli, nie zdecydowaliśmy się na wstęp do środka. Jeśli dobrze pamiętam, to wstęp kosztował standardowo 200000 riali (około 20zł).

Przy cytadeli podszedł do nas jakiś mężczyzna i zagaił rozmowę, typowo skąd jesteśmy, czym się zajmujemy. Podczas pobytu w Iranie wiele osób na ulicy pytało nas o to :-)

Po kilki minutach rozmowy przyłączył się drugi mężczyzna imieniem Razi. Zaproponował nam (koledze i mnie), że pokaże nam kilka ciekawych miejsc w okolicy. Nie wspomniał nic o kosztach, ale pamiętajmy, że takie rzeczy powinno się ustalić na początku. Wiedzieliśmy, że na pewno trzeba będzie mu zapłacić.

Razi twierdził, że jest miejscowym przewodnikiem. Był tłumaczem perskiego, arabskiego i angielskiego. W pierwszej kolejności zaprowadził nas do miejscowej bardzo starej islamskiej szkoły "Khan School".

Wstęp do tego miejsca kosztował standardowo 200000 riali (około 20zł). Wnętrza były surowe, wiele pokoi sprawiało wrażenie, jakby było w remoncie.

Szkoła jest bardzo stara, ma kilkaset lat.

Według informacji znalezionych w sieci nauczanie w niej sięga XVI wieku.

Na dziedzińcu szkoły była mała fontanna, a cały dziedziniec był zadrzewiony.

Z tego miejsca Razi zaprowadził nas do lokalnego sklepu, w którym produkowane były wody smakowe. Polecił nam zakup wody różanej. Nie była tania, ale zanim dokonaliśmy zakupu mogliśmy jej spróbować. Schłodzona bardzo gasiła pragnienie. Za 1,5 litrową butelkę zapłaciłem 350000 riali (około 35zł). Nie była to wygórowana cena, gdyż w późniejszym czasie rozmawiałem o tym z Abadem (naszym kierowcą), który potwierdził, że cena była dobra, a niestety z uwagi na jej wysokość Irańczycy piją ją tylko od święta.

#VAKIL MOSQUE
Kontynuując spacer Razi zaprowadził nas do meczetu Vakil z 1773 roku. Wstęp do środka to wydatek 150000 riali (około 15zł). Powoli nadchodził zmrok, więc nie mieliśmy już zbyt dużo czasu na zwiedzenie.

Świątynia była bardzo ładna. Po kilku minutach zwiedzania powiedziano nam, że musimy opuścić meczet, ponieważ po drugim lub trzecim nawoływaniu muezzina mogą w nim pozostać tylko wierni.

#VAKIL BAAZAR
Z meczetu Razi przeprowadził nas przez Vakil Baazar, czyli skupisko lokalnych sklepików, gdzie można było kupić przyprawy, owoce, warzywa, miedziane naczynia, biżuterię i wiele innych.

Bazar jest ogromny, a przy okazji jest zabytkiem.

Jego historia sięga XI wieku, a obecny budynek pochodzi z 1760 roku.

Po opuszczeniu bazaru Razi powiedział, że musi już wracać i zażądał opłaty w kwocie 1mln riali (około 100zł), twierdząc, że takie są lokalne stawki. Przyznam, że trochę przesadził, ale liczyliśmy się z opłatą. Po negocjacjach dostał 700000 riali (około 70zł) za oprowadzanie przez półtorej godziny za dwie osoby.

My z kolegą pokręciliśmy się jeszcze po okolicy i wróciliśmy do hotelu. Nastał zmierzch, a rano na 7:45 byliśmy umówieni z Abadem.

Podsumowując nasz pierwszy dzień w Iranie minął głównie na podróży oraz odpoczynku. Mimo wszystko zdążyliśmy trochę zapoznać się z miejscowymi zwyczajami. Początek wizyty w Iranie bardzo mi się podobał, ale mimo wszystko dla Europejczyka jest to zupełnie inna kultura.

To be continued....

Przydatne linki:
Wizy w Aina Travel 

Rezerwacja noclegu w Niayesh Hotel 

Strona kierowcy Abada

 

Pozostałe wpisy z tego wyjazdu:
Kijów część 1
Kijów część 2
Iran część 2

You have no rights to post comments

antka wspiera




Instagram