#antekpodrozuje

Lizbona (luty 2018)

Lizbona
Niniejszym wpisem o Lizbonie rozpoczę cykl kilku artykułów o Portugalii. Pokażę co można ciekawego zobaczyć w Lizbonie, na Maderze i w Porto.

#PRZYGOTOWANIA
Początkowo nie planowałem aż tak rozbudowanego wyjazdu. Bilet do Lizbony kupiłem bardzo spontanicznie, ponieważ miałem do wykorzystania kilkanaście euro na koncie wizz, dodatkowo był to ostatni dzień ich ważności, a jeszcze tego dnia trafiła mi się kumulacja w postaci 20% zniżki na loty wizzair. Grzech nie skorzystać, w ten sposób dopłacając zaledwie kilkadziesiąt złotych kupiłem bilet z Katowic do Lizbony na 23 lutego 2018. Po zakupie biletu myślałem tylko o weekendowym wyjeździe do Lizbony, jednakże z drugiej strony rozważałem też wizytę w Porto. Wszystko miało zależeć od urlopu. Przeglądając siatki połączeń w poszukiwaniu biletów powrotnych wpadłem na pomysł, żeby sprawdzić loty z Portugalii na Maderę i znalazłem ciekawe połączenie Easyjet z Lizbony i z powrotem do Porto, które po krótkim namyśle kupiłem. Bilet z Lizbony do Funchal kosztował 16E, a powrotny do Porto 23E. Tak niskie ceny wynikały z trzech osób na rezerwacji. Nie wiem, czy Easyjet ma taką praktykę, ale zaobserwowałem, że jeśli kupuje się jeden bilet to cena jest dosyć wysoka, a przy dwóch lub trzech osobach cena maleje. W innych liniach nie spotkałem się z takimi praktykami, niemniej było to nam bardzo na rękę. W następnej kolejności szarpnąłem się na bilet Ryanair z Porto do Lizbony w cenie 1E. Najdroższy był powrót do kraju. Za bilet na Wizzair z Lizbony do Katowic wliczając zniżki klubowe oraz 20% obniżkę cen zapłaciłem około 45E na osobę.

Lizbona

Następnie przez booking.com zarezerwowałem hotele, ale o tym wspomnę w dalszej części artykułu.

Do przygotowania wyjazdu wykorzystałem przewodniki Express Map, które oferuje przewodnik po całej Portugalii oraz mapy Lizbony i Madery, ale niestety nie oferuje mapy Porto. Ciekawą pozycję udało nam się znaleźć w wydawnictwie Michelin, a była to laminowana mapa Porto (w wersji angielskiej).

Dodatkowo korzystaliśmy z portalu TripAdvisor oraz przeczytałem kilka relacji z zaprzyjaźnionych blogów.

Nie dokonywaliśmy żadnych rezerwacji w muzeach z wyprzedzeniem.

#PODRÓŻ
Wylot z Katowic zaplanowany był na późne popołudnie. Lot odbył się bez opóźnień. Przelot trwał około 4 godziny, więc warto pomyśleć wcześniej o zapewnieniu sobie rozrywki. Ja przez cały lot zdążyłem przygotować relacje z Tatr oraz Bydgoszczy i Malborka :)

Lizbona

W Lizbonie wylądowaliśmy około 21:00 czasu lokalnego (jest godzinę wcześniej w stosunku do Polski).

#LISBOA CARD
Będąc w Lizbonie warto rozważyć zakup Lisboa Card. Można ją zamówić online na stronie https://www.lisboacard.org/pl/ (jest nawet wersja po polsku), ale wtedy doliczana jest dodatkowa opłata 1E lub po prostu kupić na lotnisku. Informacja turystyczna znajduje się w hali przylotów w terminalu 1 na prawo po przejściu z miejsca odbioru bagażu do hali, natomiast idąc w stronę stacji metra miniemy ją po lewej stronie - nie da się przejść obok i nie zauważyć :-)

Lizbona

Lisboa Card kosztuje 19E/24h, 32E/48h, 40E/72h. My wybraliśmy opcję na 48h. W ofercie jest darmowa komunikacja publiczna (autobusy, tramwaje, metro i wind tzw. Elevadores). Z kartą wejdziemy za darmo lub otrzymamy zniżki na wstęp do wielu obiektów, ale o tym później.

#PRZEJAZD Z LOTNISKA DO MIASTA
Wszystkie tanie odlatują i lądują w Lizbonie przy terminalu 2. Po przylocie autobusy lotniskowe zawożą podróżnych do terminalu 1. Port lotniczy znajduje się bardzo blisko miasta, więc nie ma potrzeby rezerwacji przejazdów z wyprzedzeniem. W dzień na lotnisko dostaniemy się metrem, a w nocy autobusem. Z portu lotniczego do centrum kursuje czerwona linia metra, którą potem można przesiąść się na linię zieloną, żółtą lub niebieską. W przypadku posiadania Lisboa Card jedziemy za darmo, natomiast jeśli nie mamy karty to musimy kupić bilet. Pojedynczy kosztuje 1,45E, a oprócz tego musimy zakupić kartę bezstykową w cenie 0,5E (karta służy do doładowań i jest wielokrotnego użytku). W przypadku dłuższych podróży warto rozważyć bilet 24h w cenie 6,3E. Metro kursuje od 6:30 do 1:00 w nocy. W ramach jednego biletu możemy przesiadać się na inne linie nie wychodząc na powierzchnię.

Podróżując nocą na lotnisko można skorzystać z linii autobusowej 208, ale ją opiszę pod koniec tej relacji.

Warto również rozważyć taksówki, które w Portugalii nie są zbyt drogie (przejazd na lotnisko to wydatek około 20E) lub uber, który w nocy może zawieźć za cenę około 12E.

Lizbona

Na stacji metra znajdującej się obok lotniska można podziwiać sporą ilość karykatur.

LizbonaLizbona

#HOTEL
Hotel, który zarezerwowaliśmy przez booking.com nazywał się Estrela dos Anjos z oceną 7,4. Posiada całkiem dobrą lokalizację, gdyż znajduje się nieopodal zielonej linii metra pomiędzy stacjami Anjos oraz Intendente.

Lizbona

Warto dodać, że przystanek linii 208 dojeżdżającej na lotnisko jest oddalony zaledwie o 3-4 minuty marszu. W obiekcie znajduje się recepcja czynna 24h.

Lizbona

Za trzy noce w trzyosobowym pokoju zapłaciliśmy 120E, a do kosztów należało doliczyć podatek miejski 1E za osobę za noc. Cena więc była bardzo przyzwoita. Hotel mieścił się w starej kamienicy, wewnątrz klatka schodowa była ozdobiona azulejos.

Lizbona

 Nasz pokój znajdował się na 2 piętrze i był bardzo skromny. Wewnątrz była mała łazienka odgrodzona przesuwnymi drzwiami. Pokój wyposażony był w telewizor oraz klimatyzator, który zimą grzał (przydało się do wysuszenia prania i grzania nocami, które były zimne). Łazienka choć mała była bardzo czysta, a ręczniki były zmieniane codziennie. Dostępne również było wifi, choć w erze “roam like at home” powoli przestaje to mieć znaczenie. Minusem była mała ilość gniazdek z prądem. Po odłączeniu tv mieliśmy do dyspozycji 3 gniazdka. W dzisiejszych czasach przy trzech osobach w pokoju to trochę za mało, gdyż każdy ma z reguły więcej niż jedno urządzenie, no ale jakoś daliśmy radę :)

#APARAT OLYMPUS PEN F
Tak się składa, że przed wyjazdem postanowiłem zmienić swój aparat fotograficzny. Dotychczas użytkowałem Canona EOS 40D, a do niego zazwyczaj dwa szkła Sigma 17-70mm F2,8-4.5 oraz Canon 10-18mm F4,5-5,6. Całość dopełniał grip z dodatkową baterią. Niestety sprzęt ten swoje lata świetności ma już za sobą (chociaż wciąż działa bez zarzutu i robi dobre zdjęcia), to mimo wszystko postanowiłem przesiąść się na jakiegoś bezlusterkowca. Dodatkowo przemawiała za tym waga Canona, który w zestawie z Sigmą i gripem ważył około 1,8kg. Biorąc pod uwagę wagowe realia przewoźników, którzy zazwyczaj dopuszczają 8-10kg, to sam sprzęt foto generował mi 20-25% wagi bagażu.

Tutaj z ratunkiem przyszła mi firma Olympus, która na czas podróży wypożyczyła mi do testów bardzo ciekawy model PEN F z obiektywem Zuiko PRO 12-40mm F2,8. Dotychczas nie miałem okazji pracować na bezlusterkowcach, ale przyznam, że ten typ aparatów przypadł mi do gustu. Efekty zdjęć, które zrobiłem tym aparatem możecie zobaczyć na moim fanpage, oznaczałem je hashtagami #olympus #penf #olympuspen. Ponadto ponad 95% zdjęć w tej relacji oraz tych, które dopiero przygotuję z Madery i Porto było również zrobionych tym aparatem.

Opinia z użytkowania przedstawiona w tym akapicie będzie wyłącznie moją subiektywną opinią (nie jest to tekst sponsorowany). Dodatkowe opinie i testy można przejrzeć na stronach optyczne.pl oraz fotopolis.pl

Pierwszą zaletą, którą odczułem po przesiadce z Canona na Pen F była waga. Jak wspomniałem mój Canon ważył około 1,8kg, a Olympus zaledwie 800g z w/w obiektywem. Drugą zaletą jest jego kompaktowy rozmiar, a gdyby nie wielkość obiektywu to można by go schować do kieszeni. Aparat nie posiada lampy błyskowej, ale kompaktowa lampa jest dołączona do zestawu. Dodatkowo dostałem drugi (bardzo kompaktowy) obiektyw 12-42mm, ale ten pierwszy tak mi przypadł do gustu, że właściwie to tego drugiego nie używałem. Jego zaletą były niewielkie rozmiary i waga, ale 12-40mm PRO miał lepsze parametry.

Aparat otrzymałem do testów na dwa dni przed wyjazdem, więc w toku wszystkich przygotowań nie miałem zbyt wiele czasu na zapoznanie się z instrukcją czy wszystkimi ustawieniami, więc postanowiłem odkrywać wszystko na bieżąco. Większość zdjęć robiłem na automacie w formacie RAW (olympus ORF). W ekstremalnych warunkach, jakie panowały np. w oceanarium niektóre zdjęcia robiłem w trybie manualnym. Zdarzyło mi się również zrobić kilka zdjęć w HDR i aparat sobie nawet radzi, ale o tym później.

Jak wspomniałem większość zdjęć aparatem robiłem w trybie automatycznym i Pen F radził sobie bardzo dobrze. Pomimo, że dysponuje ISO do 12800, a wersji rozszerzonej nawet do 25800, to w trudniejszych warunkach oświetleniowych automat działał maksymalnie na ISO 2000. Bardzo dobrze sprawowała się stabilizacja, gdyż zdjęcia były bardzo ostre. Na duży plus zasłużył również autofocus, który był bardzo szybki. Czasami w nocnych warunkach oświetleniowych nie potrafił sobie poradzić z ostrzeniem, ale takich przypadków było mało.

Ciekawym rozwiązaniem jest przełączanie na obiektywie trybu automatycznego i manualnego ostrzenia. Większość obiektywów ma dedykowany przycisk, natomiast tutaj przesuwa się cały pierścień. Przyznam, że nie wiedziałem o tym patencie, niestety nie zauważyłem, aby to było na obiektywie opisane i miałem niemiłą przygodę z tym związaną. Przestawiłem obiektyw nieświadomie podczas robienia zdjęć na tryb manualny i potem 30 minut męczyłem się próbując wrócić na tryb auto. Myślałem, że coś popsułem, bo według opcji w menu wszystko powinno działać. Rozwiązanie jest ciekawe, ale uznaję je jako wadę, ponieważ brak oznaczeń może spowodować zawał serca :)

Skoro wspomniałem o menu, to też chciałbym napisać o tym kilka słów. W różnych testach, z którymi miałem okazję zapoznać się przed otrzymaniem sprzętu było napisane, że menu w Olympusie jest bardzo skomplikowane i nieintuicyjne. Przyznam, że coś w tym jest, ale też nie do końca mogę się z tym zgodzić. Podstawowe opcje jak np. dostęp do HDR można bardzo szybko znaleźć, natomiast już format wykonywanych zdjęć jest dużo bardziej “zakopany” w menu. Ogólnie menu nie było zbyt skomplikowane, ale mogłoby być bardziej czytelne.

Do zestawu dostałem dwie baterie o pojemności 1220mAh. Według specyfikacji powinny starczać na około 330 zdjęć i tak było faktycznie. Baterie nie były nowe (daty produkcji to 2015 rok jednej i chyba 2016 rok drugiej), ale faktycznie po wykonaniu 320-350 zdjęć padały. Chciałbym jednak zaznaczyć, że prawie w ogóle nie korzystałem z dotykowego ekranu, który był wyłączony, a użytkowałem jedynie elektroniczny wizjer (takie przyzwyczajenie z Canona). Trochę byłem zawiedziony ilością zdjęć, które mogłem zrobić na jednej baterii, tym bardziej, że w Canonie na jednej mogłem zrobić ich o wiele więcej, a z gripem zapominałem o istnieniu ładowarki na 4 dni, to w przypadku Olympusa używałem zazwyczaj 1,5-2 baterii na dzień. Zastanawiając się, czy to baterie są tak kiepskiej jakości porównałem to z innymi aparatami tej klasy i okazuje się, że jednak jest to standard, do którego trzeba się przyzwyczaić.

Aparat dysponuje matrycą 20Mpix, co jest wystarczające nawet do profesjonalnych zdjęć.

Nakręciłem tym aparatem kilka filmów, które są dobre jakościowo. Nie jestem profesjonalistą w tym zakresie, ale brakowało możliwości filmowania w 4K. Może na chwilę obecną nie jest to jeszcze standard, ale z drugiej strony aparat w tej cenie kupuję na przynajmniej 5-6 lat, więc za te kilka lat fullhd będzie tylko przeżytkiem.

Warto wspomnieć, że obiektyw jest odporny na kurz i wodę, więc robienie zdjęć podczas deszczu nie powinno go zniszczyć. Oczywiście nie należy topić go w rzece :-)

Rozwiązaniem, którego brakowało mi bardzo w tym aparacie (szczególnie za tą cenę) było brak drugiego slotu na kartę. Niestety pod koniec wyjazdu padła mi jedna kart pamięci i około 300 zdjęć nie odzyskam.

Właściwie to aparat ma na szczęście więcej plusów niż minusów.

Największą wadą aparatu jest niestety jego cena. Samo body kosztuje około 6500zł, natomiast testowany przeze mnie obiektyw Zuiko PRO 12-40mm F2,8 kosztuje około 4500zł. Niestety ceny powalają, ale z drugiej strony za pewną jakość trzeba czasem zapłacić. Bardzo podobało mi się nawiązanie wyglądem do starych aparatów.

Czy warto wydać tyle pieniędzy na taki sprzęt? Decyzję zostawiam Tobie szanowny czytelniku, mnie się sprzęt podobał :)

#THE B TEMPLE (RESTAURACJA)
Pierwszego wieczoru po zameldowaniu pojechaliśmy do centrum, żeby zjeść kolację.

Lizbona

Zieloną linią metra dotarliśmy do stacji Baixa-Chiado, następnie na powierzchni poszliśmy na ulicę Garret, która jest deptakiem.

Lizbona

W jednej z bocznych uliczek znajduje się ciekawa restauracja The B Temple serwująca świetne burgery.

Lizbona

Chwilę musieliśmy czekać na wolny stolik, w międzyczasie w części barowej oczekując na miejsce spróbowaliśmy lanego Heinekena i byłem miło zaskoczony. Nie wiem, czy to kwestia tego, że był lany, czy może na rynek portugalski jest inaczej produkowany, ale ten był dobry.

Lizbona

Za burgera, sałatkę, lampkę Porto i lemoniadę zapłaciliśmy 23,2E. Jedzenie było przepyszne, obsługa fajna, a klimat miejsca niesamowity. Tak bardzo się nam spodobało, że odwiedziliśmy to miejsce dzień później.

Lizbona

Po kolacji wróciliśmy do hotelu.

#PORANEK (SOBOTA)
W sobotę po przebudzeniu postanowiliśmy pójść w stronę centrum, gdzie mieliśmy zaplanowane miejsca, które chcieliśmy odwiedzić. Śniadanie na wynos w postaci kawy i croissanta kupiliśmy w znajdującej się w tym samym budynku co hotel piekarni Pastelaria Preto dos Anjos.

LizbonaLizbona

Następnie Rua Palma skierowaliśmy się w stronę placu Martim Moniz. Znajdowało się przy niej mnóstwo kamieniczek obłożonych azulejos na fasadach. Jedna z kamienic była spalona.

Lizbona

Na Martim Moniz dotarliśmy po kilku minutach marszu, rozciąga się z niego bardzo ładny widok na zamek św. Jerzego, który odwiedziliśmy w sobotnie popołudnie.

LizbonaLizbona

Przy Martim Moniz znajduje się również początkowy przystanek słynnej linii tramwajowej 28. My natomiast postanowiliśmy wejść na chwilę do piekarni Nata Fina zatrzymaliśmy się na świeży sok i croissanty.

#PRACA DA FIGUEIRA
Z Martim Moniz skierowaliśmy się na Praca da Figueira, na którym stoi pomnik króla Jana I Dobrego (Joao I). Kiedyś miejsce placu zajmował Szpital Królewski Wszystkich Świętych, ale został on wyburzony po trzęsieniu ziemi z 1755 roku.

Lizbona

#PRACA DE D. PEDRO IV (ROSSIO)
Z Praca da Figueira przeszliśmy na Praca de D. Pedro IV zwanego inaczej Praca do Rossio, który w średniowieczu był jednym z głównych placów miejskich, na którym dokonywano egzekucji.

Na placu stoi pomnik Pedro IV (Piotra IV), który był portugalskim królem.

Lizbona

Z placu można podziwiać zniszczony Klasztor Karmelitów.

Lizbona

Znajdują się tam również dwie fontanny Południowa i Północna.

Lizbona

Nieopodal Fontanny Północnej mieści się Teatr Narodowy (Teatro Nacional D. Maria II).

Lizbona

#KOŚCIÓŁ DE SAO DOMINGOS
Z Praca do Rossio poszliśmy do kościoła de Sao Domingos, który znajdował się nieopodal. Świątynia z zewnątrz wygląda niepozornie, ale po wejściu do środka opadła mi szczęka z wrażenia.

Lizbona

Wstęp jest darmowy. Kościół powstał w XIII wieku, a po 1755 roku został odbudowany w barokowym stylu. W 1959 roku kościół uległ pożarowi, odrestaurowano go tylko częściowo, aby pokazać ogrom zniszczeń.

Lizbona

Po wizycie w kościele skierowaliśmy się na Rua das Portas de Santo Antao, przy której znajdowało się mnóstwo kawiarenek, ale z uwagi na wczesny poranek były jeszcze zamknięte.

Lizbona

Następnie skręciliśmy w stronę Avenida da Liberdade, która łączyła się z Praca dos Restauradores.

Lizbona

Na placu znajduje się Pomnik Odnowicieli.

Lizbona

#ELEVADOR DA GLORIA (WINDA)
Elevador da Gloria to jedna z czterech publicznych wind znajdujących się w Lizbonie.

Lizbona

Otwarto ją w 1885 roku i początkowo była napędzana przez system wodny, od 1988 roku przez parę wodną, a w 1915 roku została zelektryfikowana.

Lizbona

Koszt przejazdu to 3,7E, natomiast z Lisboa Card bilet jest darmowy. Średnie nachylenie wynosi 18%, a długość trasy to 265m. Warto skorzystać z tej atrakcji.

Lizbona

Obok górnej stacji mieści się punkt widokowy.

#MIRADOURO DE SAO PEDRO DE ALCANTARA (PUNKT WIDOKOWY)
Zaraz nieopodal górnej stacji Elevador da Gloria znajduje się punkt widokowy, który jest jednym z bardziej popularnych punktów w Lizbonie.

Lizbona

Mieści się tam również Ogród św. Piotra z Alcantary. Niestety dojście do barierek było zagrodzone przez parkan.

LizbonaLizbona

Z punktu widokowego postanowiliśmy dotrzeć do Ogrodu Botanicznego w Lizbonie, który ostatecznie okazał się zamknięty. Ale tego jeszcze wówczas nie wiedzieliśmy.

#PADARIA PORTUGUESA (PIEKARNIA)
Po drodze do Ogrodu Botanicznego zatrzymaliśmy się w piekarni Padaria Portuguesa (Rua Dom Pedro V 102), która jest ciekawym miejscem na kawę, croissanta czy kanapkę.

Lizbona Lizbona

Jedzenie jest tam dobre, ale na nas największe wrażenie zrobił wystrój, a najbardziej toaleta :-)

LizbonaLizbona

Po wypiciu kawy w Padaria Portuguesa skierowaliśmy się w stronę ogrodu Jardim do Principe Real, który był niewielkich rozmiarów. Na środku znajdowała się niewielka fontanna, a na jego tyłach mieściło się ciekawie ukorzenione drzewo.

LizbonaLizbona

Naszą uwagę przykuli mieszkańcy, którzy urządzili sobie wokół ogrodu pchli targ i handlowali pamiątkami, i innymi starymi sprzętami.

LizbonaLizbona

Postanowiliśmy poszukać wejścia do ogrodu, skręciliśmy w boczną uliczkę Rua da Made de Aqua, kawałek dalej znajdowały się schody, a na bocznej ścianie ciekawe azulejos.

Lizbona

Dodatkowo po zejściu ze schodów zobaczyliśmy kilka drzew z dojrzałymi pomarańczami.

Lizbona

Kierując się w dół dotarliśmy do Avenida da Liberdade, gdzie znajdował się monument poświęcony ofiarom Wielkiej Wojny.

Lizbona

Pokręciliśmy się jeszcze po okolicy nie mogąc znaleźć wejścia do ogrodu i wróciliśmy z powrotem do Jardim do Principe Real.

LizbonaLizbona

Co ciekawe w jego okolicy udało nam się znaleźć wejście, niestety Ogród Botaniczny był zamknięty na czas renowacji.

Lizbona

Trochę żałowaliśmy, że nie udało się wejść, ale może w przyszłości nadarzy się jeszcze okazja. Zaciekawiła nas za to jedna z bocznych uliczek, z której był ładny widok na rzekę Tag.

Lizbona

My ponownie skierowaliśmy się w stronę Jardim do Principe Real, następnie minęliśmy go, a naszym celem był Pavilhao Chines mieszczące się naprzeciw wcześniej odwiedzonej przez nas piekarni. Pavilhao Chines to bar z bardzo ciekawym wnętrzem. Niestety był zamknięty.

Lizbona

Pospacerowaliśmy sobie chwilę bocznymi uliczkami i ruszyliśmy dalej.

LizbonaLizbona

#CONVENTO DE SAO PEDRO DE ALCANTARA (KLASZTOR)
Wróciliśmy ponownie do punktu widokowego o tej samej nazwie co klasztor, gdzie byliśmy wcześniej. Nie mieliśmy go zaznaczonego na mapie, ale naszą uwagę zwróciły azulejos, które zobaczyliśmy z zewnątrz.

Lizbona

Dobrze, że nie minęliśmy tego miejsca, ponieważ było przepiękne.

Lizbona

Wstęp do środka był darmowy. Obok świątyni znajdowała się mała kapliczka, która była pięknie podświetlona.

Lizbona

Kościół w środku był niewielki, ale bardzo ładny.

Lizbona

Świątynia powstała w XVII wieku, ale została trochę zniszczona w 1755 przez trzęsienie ziemi.

Lizbona

#IGREJA DE SÃO ROQUE (KOŚCIÓŁ ŚW. ROCHA)
Po opuszczeniu klasztoru skierowaliśmy się w stronę kościoła św. Rocha, który z zewnątrz niczym specjalnie się nie wyróżnia.

Lizbona

Warto wejść do środka, gdyż wewnątrz świątynia jest bardzo ciekawa, a jako jedna z nielicznych budowli przetrwała trzęsienie ziemi z 1755 roku.

Lizbona

Kościół powstał w XVI wieku. Słynie z kaplicy św. Jana Chrzciciela z XVIII wieku (Capela de São João Baptista), która powstała w Rzymie i została tam przetransportowana. Wspomniana kaplica została zbudowana z kamieni szlachetnych i w momencie powstania była uważana za najdroższą w Europie.

Lizbona

Wstęp do środka jest bezpłatny. Obok znajduje się jeszcze muzeum św. Rocha, do którego na podstawie Lisboa Card można uzyskać 40% zniżki. My do muzeum nie wchodziliśmy.

Lizbona

Przed kościołem jest plac Largo Trindade Coelho, na którym można spotkać ciekawą statue Cauteleiro, przedstawiającą sympatycznego Pana.

Lizbona

#PRAÇA LUÍS DE CAMÕES
Z placu poszliśmy Rua da Misericórdia w kierunku Praça Luís de Camões, na którym znajduje się pomnik portugalskiego pisarza Luisa de Camoes.

Lizbona

Pomnik jest popularnym miejscem spotkań mieszkańców i turystów.

Lizbona

Przy placu stoją naprzeciwko siebie dwa kościoły. Pierwszym z nich jest Igreja de Loreto (zwany Kościołem Włochów), który powstał w XVI wieku.

Lizbona

Trzęsienie ziemi uszkodziło go poważnie, a w 1785 roku został odbudowany.

Lizbona

Drugi z kościołów to Igreja de Nossa Senhora da Encarnação (Kościół Matki Boskiej Wcielonej), który powstał na początku XVIII wieku.

Lizbona

Trzęsienie ziemi oraz szalejące później pożary zniszczyło go w całości, ale pod koniec XVIII wieku został odbudowany.

Lizbona

Z Praça Luís de Camões poszliśmy Largo Chiado, na końcu której stał pomnik portugalskiego duchownego António Ribeiro,

Lizbona

a zaraz obok przy Rua Garrett stała niewielka statua słynnego portugalskiego pisarza i poety Fernando Pessoa.

Lizbona

#BASÍLICA DOS MÁRTIRES
Idąc w dół Rua Garret weszliśmy do Bazyliki Męczenników (Basílica dos Mártires).

Lizbona

Obecna budowla powstała w 1768 roku. Wstęp do niej jest bezpłatny.

Lizbona

Obok bazyliki w jednej z bocznych uliczek trwał targ, można było kupić książki i płyty winylowe.

Lizbona

#KLASZTOR KARMELITÓW (CONVENTO DA ORDEM DO CARMO)
Po wyjściu z bazyliki i odwiedzeniu w/w targu swoje kroki skierowaliśmy do jednej z najciekawszych atrakcji Lizbony, którą jest powstały pod koniec XIV wieku Klasztor Karmelitów (Convento da Ordem do Carmo).

Lizbona

Obecnie ostały się tylko ruiny, ponieważ klasztor został zniszczony podczas osławionego już trzęsienia ziemi w 1755 roku mającego siłę blisko 9 stopni w skali Richtera.

Lizbona

Prace remontowe, które miały tam miejsce pod koniec XVIII wieku zostały zawieszone i kościół ostatecznie nigdy nie został odbudowany.

Lizbona

Wnętrza są bardzo ciekawe, natomiast najbardziej wstrząsnęły mną dwie mumie, które się tam znajdują.

Lizbona

Wstęp do środka kosztuje 4E, a z Lisboa Card otrzymujemy 20% zniżki (3,20E z rabatem).

Lizbona

Przed wejściem do klasztoru znajduje się fontanna (Chafariz do Carmo).

Lizbona

Po opuszczeniu klasztoru poszliśmy do Elevador de Santa Justa (zabytkowa winda), ale kolejka do niej była dosyć spora, więc postanowiliśmy wrócić wieczorem.

Lizbona

#RUA AUGUSTA
Najbardziej znaną ulicą Rua Augusta poszliśmy do Praça do Comércio. Rua Augusta to główny deptak w Lizbonie. Znajduje się tam sporo restauracji, drogich sklepów itp.

Lizbona

Można spotkać ulicznych artystów, sami mieliśmy okazję zobaczyć kilku z nich. Jeden z nich siedział na ławce, a nawiązując do wcześniejszejszego posągu poety myślałem, że to kolejna :)

Lizbona

Na końcu ulicy znajduje się Łuk Triumfalny Arco da Rua Augusta, na który można wyjechać windą, ale o tym później.

#PRAÇA DO COMÉRCIO
Przechodząc pod łukiem wychodzimy na Praça do Comércio, który jest znany również jako Terreiro do Paço (Plac Pałacowy). W przeszłości znajdował się w tym miejscu Pałac Ribeira, który został zniszczony przez trzęsienie ziemi.

Lizbona

Na placu stoi pomnik Józefa I (króla Portugalii).

Lizbona

Plac otaczają piękne budynki. W jednym z nich znajduje się Ministerstwo Sprawiedliwości.

Lizbona

Podczas naszej obecności w tym miejscu zaczepiło nas kilkoro mężczyzn proponując sprzedaż narkotyków. Aż dziwne, że robili to aż tak otwarcie.

Lizbona

Na końcu placu znajduje się nadbrzeże Cais das Colunas ze schodami opadającymi do rzeki Tag.

Lizbona

Natomiast obok znajduje się mała plaża. Z informacji znalezionych w internecie kąpiele w tym miejscu są odradzane.

Lizbona

Z tego miejsca rozpościera się piękny widok na rzekę Tag i brzeg po drugiej stronie. Widoczny jest m.in. pomnik Chrystusa oraz most 25 kwietnia, który porównywany jest do słynnego Golden Gate z San Francisco, ale o tym opowiem w innej relacji.

Lizbona

Z Praça do Comércio skierowaliśmy się w stronę słynnej lizbońskiej dzielnicy Alfamy, która jest najstarszą dzielnicą miasta.

Nieopodal w/w placu wstąpiliśmy do kościoła Igreja da Conceição Velha, którego elewacja przetrwała trzęsienie ziemi.

LizbonaLizbona

#RESTAURACJA CAIS DO VINHO
Nieopodal kościoła przy tej samej ulicy trafiliśmy na niewielką restaurację, która miała w ofercie zestaw o nazwie “Menu Bifana” w cenie 5,95E składający się z przepysznego kremu z pomidorów oraz kanapki i napoju.

Lizbona Lizbona

Ciężko było to traktować jako obiad, ale jedzenie było bardzo dobre, a cena przystępna. Dodatkowo skosztowaliśmy wina Madeira (5 letnie), które bardzo przypadło nam do gustu (cena 4E za lampkę).

Lizbona

Po konsumpcji ruszyliśmy dalej. Przy Rua dos Bacalhoeiros znajdowały się ładne kamieniczki.

Lizbona

#IGREJA DE SANTO ANTÓNIO DE LISBOA
Igreja de Santo António de Lisboa to kościół św. Antoniego, który odwiedziliśmy w tej części miasta. Świątynia powstała w XVIII wieku w miejscu, w którym w 1195 urodził się św. Antoni.

Lizbona

W podziemiach znajdują się krypty, a na ich ścianie jest niewielkie azulejos z modlącym się Janem Pawłem II, który odwiedził to miejsce w 1982 roku.

Lizbona

Wstęp jest bezpłatny.

Lizbona

#KATEDRA SE
Nieopodal kościoła św. Antoniego mieści się Katedra Se, czyli Katedra Najświętszej Maryi Panny (Se de Lisboa) będąca najstarszym kościołem w Lizbonie - powstała na przełomie XII i XIII wieku. W 1531 roku katedra bez szwanku przetrwała trzęsienie ziemi, jednakże to z 1755 roku znacznie ją zniszczyło, ale kościół został odbudowany.

Lizbona

Wstęp do katedry jest bezpłatny, natomiast bilet należy kupić, aby wejść do skarbca i na krużganki (4E).

Lizbona

My zwiedziliśmy tylko podstawową część.

Lizbona

Przed katedrą grał jakiś miejscowy zespół (całkiem przyjemnie) i mieli niezłą publiczność.

Lizbona

#TRAMWAJ 28
Tramwaj 28 to jedna z najbardziej znanych atrakcji Lizbony. Przejeżdża m.in obok Katedry Se, a początkowy przystanek ma na placu Martim Moniz.

Lizbona

Przejazd w ramach Lisboa Card jest bezpłatny. My ostatecznie odpuściliśmy, gdyż nie zeszły się nasze drogi, ale we wrześniu będziemy w Lizbonie ponownie i wtedy na pewno nie odpuścimy.

Lizbona
Tramwaje elektryczne pojawiły się w Lizbonie w 1901 roku, a linia 28 została uruchomiona w 1928 roku. Na jej trasie na Calçada da Săo Francisco znajduje się najbardziej stromy podjazd tramwajowy na świecie, który wynosi 145‰.

Lizbona

#MIRADOURO DE SANTA LUZIA (PUNKT WIDOKOWY)
Po wyjściu z katedry skierowaliśmy się w górę Alfamy, ogólnie kierowaliśmy się w stronę Zamku św. Jerzego, ale zanim tam dotarliśmy to odwiedziliśmy kilka miejsc.

Lizbona

Pierwszym z nich był punkt widokowy Miradouro de Santa Luzia, z którego rozpościera się przepiękny widok na Alfamę oraz rzekę Tag.

Lizbona

Miejsce jest ozdobione azulejos.

LizbonaLizbona

Obok znajduje się kościół Igreja de Santa Luzia, który również ozdobiony jest azulejos (scena przedstawia plac Praça do Comércio sprzed trzęsienia ziemi).

Lizbona

#MUZEUM SZTUK DEKORACYJNYCH
Muzeum Sztuk Dekoracyjnych (Museu de Artes Decorativas Portuguesas) znajduje się nieopodal w/w punktu widokowego Miradouro de Santa Luzia i mieści się w XVIII wiecznym pałacu przy punkcie widokowym Portas do Sol.

Lizbona

Wstęp do muzeum kosztuje 4E, a posiadając Lisboa Card możemy liczyć na 20% zniżki (cena ostateczna 3,2E).

Lizbona

Warto wejść do środka, bo wystawa jest bardzo ciekawa. Znajdują się tam meble, gobeliny i inne.

Lizbona

#PORTA DO SOL (PUNKT WIDOKOWY)
Porta do Sol to kolejny punkt widokowy, mieści się obok Muzeum Sztuk Dekoracyjnych. Również z niego rozpościera się ładny widok na Alfamę.

Lizbona

Kilka kroków z tego miejsca znajduje się Mural De Amália Rodrigues por Vhils.

Lizbona

Z tego miejsca wąskimi uliczkami Alfamy rozpoczęliśmy spacer w stronę zamku. Po drodze minęliśmy zamknięty kościół Igreja do Menino Deus (Kościół Boga Dziecka - jeśli google dobrze przetłumaczyło).

Lizbona

#ZAMEK ŚW. JERZEGO
Po krótkim spacerze wąskimi uliczkami Alfamy dotarliśmy wreszcie do Zamku św. Jerzego.

LizbonaLizbona

Przed wejściem do niego była kolejka do kasy biletowej, ale nie staliśmy w niej zbyt długo. Bilet kosztuje 8,5E i nie ma zniżek z Lisboa Card.

Lizbona

Zamek jest jednym z najważniejszych zabytków w Lizbonie i góruje nad miastem. Obecny obiekt powstał w X wieku.

Lizbona

Zamek został zniszczony podczas trzęsień ziemi w 1531 i 1755 roku, odbudowano go w XX wieku po II wojnie światowej.

Lizbona

Na zamku widzieliśmy rosnące na drzewie cytryny, natomiast z jego murów rozciąga się przepiękny widok na Lizbonę.

Lizbona

#ALFAMA
Po zwiedzeniu zamku postanowiliśmy pospacerować sobie wąskimi uliczkami Alfamy jednocześnie kierując się w stronę Igreja de São Vicente de Fora.

LizbonaAlfama to najstarsza część Lizbony. LizbonaPo tym jak większość mieszkańców przeniosła się do Baixy ta część miasta była zamieszkiwana przez najniższą warstwę społeczną. Lizbona

#IGREJA DE SÃO VICENTE DE FORA
Igreja de São Vicente de Fora (Klasztor św. Wincentego za Murami) powstał w XVII wieku.

Lizbona

Wstęp do środka jest bezpłatny.

Lizbona

#PANTEÃO NACIONAL
Z klasztoru poszliśmy do Panteonu Narodowego (kościół Santa Engracia). Po drodze nieopodal miejsca docelowego minęliśmy słynny Targ Złodzieji (Feira da Ladra) odbywający się w soboty i wtorki, na którym ludzie sprzedawali niemal wszystko.

LizbonaLizbona

Wstęp do Panteonu Narodowego jest płatny 3E i darmowy z Lisboa Card.

Lizbona

Istnieje możliwość wejścia na taras znajdujący się u góry, a z niego można podziwiać Alfamę, Tag i sporą część miasta.

Lizbona
Lizbona

Lizbona

Jego budowa trwała 284 lata. Budowę kościoła rozpoczęto pod koniec XVII wieku, a skończono w XX wieku.

Lizbona

Wewnątrz znajdują się groby wielu znanych osobistości, są to m.in. Luis de Camoes, Vasco da Gama i Henryk Żeglarz.

LizbonaLizbona

#SNACK BAR MOREIRA FERNANDES (RESTAURACJA)
Z Panteonu Narodowego skierowaliśmy się w stronę Muzeum Fado, po drodze do niego zatrzymaliśmy się na kilka chwil w restauracji Snack Bar Moreira Fernandes na jakąś przekąskę. Naszą ciekawość wzbudziło zielone wino (vinho verde). Okazało się, że jest to białe wino w smaku przypominające prosecco (nie nasze gusta), ale restauracja przyjemna.

Lizbona

Niestety do Muzeum Fado dotarliśmy 30 minut przed zamknięciem, więc nie weszliśmy do niego.

Lizbona

#CHAFARIZ D’EL REI (FONTANNA)
Ponieważ do Muzeum Fado już nas nie wpuścili, poszliśmy dalej. Kilka minut marszu za muzeum przeszliśmy obok Chafariz D’El Rei (Fontanna Króla), która była pierwszą publiczną fontanną w Lizbonie. Powstała w XIII wieku. Mieściło się w niej dziewięć kranów z wodą, a każdy był przeznaczony dla innej grupy społecznej.

Lizbona

Kawałek dalej dotarliśmy do Rua dos Bacalhoeiros, przy której byliśmy w południe. Tym samym zamknęliśmy małą pętle, którą zrobiliśmy po Alfamie.

Lizbona

#ARCO DA RUA AUGUSTA (ŁUK TRIUMFALNY)
Kontynuując spacer dotarliśmy do Łuku Triumfalnego Arco da Rua Augusta mieszczącego się przy Praça do Comércio.

Lizbona

Budowla powstała dla upamiętnienia odbudowy Lizbony po trzęsieniu ziemi z 1755 roku. Składa się z sześciu jedenasto metrowych kolumn. Na górę wyjeżdża się windą, a ostatni poziom pokonuje się wąskimi schodami. Warto zwrócić uwagę, że przy schodach są światła (zielone i czerwone), do których powinno się zastosować, aby nie zaklinować się z osobą idącą z przeciwka. Wstęp kosztuje 2,5E, natomiast posiadacze Lisboa Card wchodzą za darmo.

Lizbona

Na tarasie znajduje się dzwon, w który można uderzyć znajdującym się tam młotem.

Lizbona

Z góry rozpościera się ciekawy widok na całą okolicę. Będąc na tarasie poczekaliśmy na zachód słońca.

Lizbona

#ELEVADOR DE SANTA JUSTA (WINDA)
Po opuszczeniu łuku skierowaliśmy się w stronę windy Santa Justa, która jest niejako symbolem Baixy (dzielnica Lizbony). Winda łączy Baixę z dzielnicą Chiado (przy Klasztorze Karmelitów).

Lizbona

Przejazd windą kosztuje 5,15E, natomiast posiadacze Lisboa Card korzystają z atrakcji za darmo.

Lizbona

Z reguły ustawia się do niej długa kolejka dlatego my zrezygnowaliśmy z jazdy około południa, natomiast wieczorem kolejka była dużo krótsza i na swój wjazd czekaliśmy tylko około 20-30 minut. Wewnątrz kursują dwa wagoniki.

Lizbona

Wieża ma 45 m wysokości i została zaprojektowana przez Raoula de Ponsard, który był uczniem Gustawa Eiffla. Zbudowano ją w latach 1900-1902. Z tarasu znajdującego się u góry można podziwiać panoramę miasta.

Lizbona

Po powrocie na dół udaliśmy się do metra, którym wróciliśmy do hotelu, gdzie postanowiliśmy się odświeżyć i wrócić do centrum na kolację.

Lizbona

Warto jeszcze wspomnieć, że nieopodal naszego hotelu znajdował się Kościół Matki Bożej Anielskiej (Paróquia de Nossa Senhora dos Anjos), który wieczorową porą był ciekawie oświetlony.

Lizbona

Na kolację wróciliśmy do znanej nam wcześniej restauracji The B Temple, którą opisałem na początku relacji. Dla przypomnienia restauracja serwuje świetne burgery. Przy okazji spróbowaliśmy przepysznej sangrii. Koszt burgera to w zależności od rodzaju 8-11E, natomiast sagria za 1 litr kosztuje 16E. Bardzo polecam to miejsce.

Lizbona

Po kolacji wróciliśmy do hotelu, gdyż tego dnia byliśmy już bardzo zmęczeni.

Drugi dzień pobytu w portugalskiej stolicy postanowiliśmy rozpocząć od zwiedzenia oceanarium.

Lizbona

Z hotelu dotarliśmy tam zieloną linią do stacji Alameda, na której przesiedliśmy się na czerwoną linię, którą dojechaliśmy do Oriente, nad którą znajduje się dworzec kolejowy. Po wyjściu na zewnątrz naszym oczom ukazał się duży kompleks handlowy Vasco da Gama, który akurat się otwierał. Postanowiliśmy zjeść w nim śniadanie.

Lizbona

Wewnątrz była bardzo ciekawa winda, w której znajdował się ekran wyświetlający film. Gdy jechało się w dół, to wyświetlał się film tak jakbyśmy nurkowali pod wodą (niesamowite uczucie).

Po wyjściu na zewnątrz centrum naszym oczom ukazała się rzeka Tag, stadion sportowy, oceanarium i kolejka linowa. Obok stadionu widniały flagi wielu krajów.

Lizbona

W pierwszej kolejności skierowaliśmy się na nadbrzeże, z którego rozciągał się niesamowity widok. Widoczny był Most Vasco da Gama, który jest najdłuższym mostem w Europie i ma ponad 17km długości.

LizbonaLizbona

My drewnianym deptakiem poszliśmy w stronę oceanarium.

Lizbona

#OCEANARIUM
Oceanarium czynne było od 10, my dotarliśmy kilka minut po, a już była kolejka na kilka minut stania. Do wyboru były dwie wystawy stała za 15E oraz stała z czasową za 18E. Posiadacze Lisboa Card mają 15% zniżki. My zdecydowaliśmy się na drugą opcję, więc za bilet ze zniżką zapłaciliśmy 15,3E. W pierwszej kolejności odwiedziliśmy wystawę czasową pt. “Forests Underwater by Takashi Amano”, która prezentowała podwodny las tropikalny.

Lizbona

W następnej kolejności poszliśmy do głównej części oceanarium.

LizbonaLizbona

Składa się ono z wielkiego basenu wielkości czterech basenów olimpijskich (ponad 5 mln litrów wody), w którym pływają liczne gatunki ryb, są to m.in rekiny, płaszczki, mureny, tuńczyki i inne.

LizbonaLizbonaLizbonaLizbona

Ponadto znajdują się tam mniejsze akwaria, w których odnaleźć można liczne gatunki ryb, żab bądź innych morskich stworzeń.

Lizbona

Zwiedzanie oceanarium zajęło nam około 2h.

LizbonaLizbonaLizbonaLizbonaLizbonaLizbonaLizbona

#TELEFERICO DE LISBOA (KOLEJKA LINOWA)
Po wyjściu na zewnątrz skierowaliśmy się w stronę kolejki linowej, którą postanowiliśmy się przejechać. Długość trasy to 1230m, a bilet w obie strony kosztuje 5,90E (dla posiadaczy Lisboa Card obowiązuje zniżka 10%). Bilet w jedną stronę kosztuje 3,9E. Z wagonika rozciąga się niesamowity widok, warto wydać te kilka euro i skorzystać z tej atrakcji.

Lizbona

Druga stacja kolejki mieści się koło hotelu Myriad, który ma bardzo charakterystyczny wygląd.

Lizbona

Gdy minęliśmy hotel Myriad to naszym oczom ukazał się Most Vasco da Gama w całej okazałości.

Lizbona

Z tego miejsca poszliśmy na przystanek autobusowy mieszczący się około 12 minut drogi piechotą od nas, z którego linią 728 pojechaliśmy do Museu Nacional do Azulejo. W ramach Lisboa Card przejazd komunikacją miejską jest darmowy.

#MUSEO NACIONAL DO AZULEJO (MUZEUM AZULEJOS)
W okolicę muzeum dotarliśmy autobusem 728 i wysiedliśmy na przystanku Av. Infante Dom Henrique/ponte. Obok znajdował się Lidl, więc kupiliśmy prowiant. Do muzeum musieliśmy podejść kilkaset metrów, co zajęło nam kilka minut.

Lizbona

Wstęp do muzeum kosztuje 5E, a posiadacze Lisboa Card wchodzą za darmo. W naszym odczuciu jest to bardzo ciekawe miejsce, które należy odwiedzić. Płytki azulejos to kafelki charakterystyczne dla tego regionu Europy. Układa się z nich różne motywy, które przedstawiają jakieś sceny. W Lizbonie były nimi przystrojone fasady domów, klatki schodowe, kościoły, mury oraz wiele innych miejsc. Można je spotkać na każdym kroku.

Lizbona

Muzeum mieści się w dawnym Klasztorze Madre Deus. Ekspozycja znajdująca się tam jest bardzo bogata.

Lizbona

Po opuszczeniu muzeum wróciliśmy na przystanek autobusu 728, którym planowaliśmy dotrzeć do Museu Nacional de Arte Antiga. W okolicy muzeum znajduje się fontanna Chafariz das Janelas Verdes z około 1755 roku, która była częścią fontann połączonych z Akweduktem Aquas Livres.

Lizbona

#MUSEU NACIONAL DE ARTE ANTIGA
Museu Nacional de Arte Antiga to Narodowe Muzeum Sztuki Starożytnej. Wstęp kosztuje 6E, a z Lisboa Card nie płacimy za wejście. Wystawa znajdująca się tam jest dosyć spora i zajmuje kilka kondygnacji. Trzeba poświęcić minimum godzinę, aby muzeum zwiedzić w całości.

Lizbona

Na wystawie można podziwiać obrazy, stare meble, elementy sakralne.

Lizbona

W środku znajduje się również restauracja, gdzie można zjeść obiad lub napić się zimnego piwa siedząc na tarasie z widokiem na Tag.

Lizbona

Po opuszczeniu muzeum skierowaliśmy się do kolejnego, a naszym celem było Muzeum Orientu. Po drodze do niego minęliśmy tęczową ścianę znajdującą się przy alei Infante Santo.

Lizbona

#MUSEU DO ORIENTE
Po kilkuminutowym spacerze dotarliśmy do Museu do Oriente (Muzeum Orientu). Bilet wstępu kosztuje 6E, a posiadacze Lisboa Card otrzymują 20% zniżki.

Lizbona

Warto wejść do środka, chociaż nie ma tam tłumów. Wystawa jest bardzo ciekawa, a znajdziemy na niej obrazy, ceramikę, stroje i wiele innych eksponatów z Dalekiego Wschodu.

LizbonaLizbona

Następnym etapem naszego zwiedzania był Pomnik Odkrywców. Niestety z miejsca, w którym byliśmy dało się znaleźć komunikacji publicznej, a pomnik znajdował się ponad 3km od nas, to postanowiliśmy zamówić ubera. Za przejazd z bardzo miłą Panią zapłaciliśmy 5,70E.

#POMNIK ODKRYWCÓW
Uber dowiózł nas pod Pomnik Odkrywców (Padrão dos Descobrimentos) znajdujący się w dzielnicy Belem, który jest okazałym monumentem upamiętniającym wielkich odkrywców m.in. Henryka Żeglarza, Vasco da Gamy, Ferdynanda Magellana i wielu innych. Jest wysoki na 52m i odsłonięto go w 1960 roku.

Lizbona

Wstęp do środka kosztuje 3E, a posiadacze Lisboa Card mają 30% zniżki.

Lizbona

Do góry wjeżdża się windą, a z górnego tarasu rozpościera się piękny widok na Most 25 kwietnia, rzekę Tag oraz całą okolicę.

Lizbona

Na placu przed pomnikiem można było podziwiać wielką różę wiatrów.

Lizbona

Po zejściu na dół skierowaliśmy się w stronę wieży Belem.

Lizbona

Idąc w jej stronę minęliśmy latarnię morską Belem.

Lizbona

#TORRE DE BELÉM
Po kilku minutach marszu dotarliśmy do Torre de Belém (Wieża Belem). Wstęp do niej kosztuje 6E, a posiadacze Lisboa Card wchodzą za darmo. Niestety mieliśmy pecha, ponieważ dotarliśmy do wieży o 17:05 (ostatnie wejście było o 17:00) i obsługa nie chciała nas już wpuścić, mimo iż obiekt był czynny do 17:30.

Lizbona

Wieża Belem powstała w XVI wieku i pełniła funkcję poboru opłat od statków, które wpływały do miasta, oprócz tego był tam też koszary i telegraf. Z tego miejsca skierowaliśmy się do Klasztoru Hieronimitów. Po drodze minęliśmy Planetarium Calouste Gulbenkian (nie wchodziliśmy do niego).

Lizbona

Myśleliśmy, że wejdziemy do Muzeum Morskiego, niestety było czynne do 17.

Lizbona

Podobnie było z Narodowym Muzeum Archeologicznym znajdującym się obok, które było czynne co prawda do 18, ale byliśmy już po czasie ostatniego wejścia.

Lizbona

#KLASZTOR HIERONIMITÓW
Podeszliśmy więc do znajdującego się obok Klasztoru Hieronimitów. Wstęp do środka kosztuje 10E, ale niestety był możliwy tylko do 17:30. Weszliśmy jedynie do kościoła Najświętszej Marii Panny w Belem, do którego wstęp nic nie kosztował. Środek jest ciekawy.

Lizbona

Wewnątrz znajdują się nagrobki m.in Vasco da Gamy i Luisa de Camoes. Najprawdopodobniej to właśnie tam znajdują się szczątki wspomnianych wcześniej Vasco da Gamy i Luisa de Camoes, ponieważ ich groby można spotkać również w Panteonie Narodowym, o czym pisałem wcześniej.

LizbonaLizbona

Klasztor powstał w XVI wieku.

LizbonaLizbona

Po opuszczeniu świątyni postanowiliśmy poszukać restauracji, w której moglibyśmy zjeść obiad. Miałem namiar na świetną restaurację Pasteis de Belem, ale była do niej taka kolejka, że odpuściliśmy.

Lizbona

Postanowiliśmy złapać tramwaj do centrum i tam poszukać jakiejś ciekawej restauracji. Na złość przyjechał tramwaj nowoczesny zamiast starego (linia 15), ale z uwagi na ogromną ilość osób i spotęgowany głód postanowiliśmy pojechać tym, co było. Wysiedliśmy w centrum nieopodal Praça do Comércio i skierowaliśmy się w stronę Rua Augusta.

#FABRICA DAS ENGUIAS
Po drodze trafiliśmy do ciekawego sklepiku Fabrica das Enguias (Fabryka Węgorzy), gdzie można było spróbować czerwone wino i kanapkę z węgorzem. Skusiliśmy się na zakup jednej puszki, za którą zapłaciliśmy 10E (pewnie przepłaciliśmy). Sklep znajduje się przy Rua de Prata.

Lizbona

Po chwili ruszyliśmy na dalsze poszukiwania. Znaleźliśmy w okolicy jedną fajną restaurację, ale niestety były tłumy i kilkadziesiąt minut czekania.

#PADARIA PORTUGUESA (RESTAURACJA)
Ostatecznie dotarliśmy do Praça Luís de Camões, przy którym znajdowało się niewielkie bistro Padaria Portuguesa (ta sama nazwa co piekarnia z sobotniego poranka), z tym że obsługa i wystrój trochę inny (najprawdopodobniej to była sieciówka). Aby kupić jedzenie należało pobrać numerek z automatu (jak na poczcie), a dopiero potem złożyć zamówienie.

Lizbona

Mieli w ofercie różne zestawy, tego dnia była zupa jarzynowa, kanapka i sok w cenie 5,2E za zestaw. Jedzenie było całkiem smaczne.

Lizbona

Po obiedzie wróciliśmy do hotelu, gdyż wcześnie rano mieliśmy lot na Maderę.

#DOJAZD NA LOTNISKO
O dojeździe z lotniska wspominałem już co nieco na początku relacji, w ciągu dnia nie jest to problem, ponieważ kursuje metro. Problem pojawia się natomiast w nocy lub wczesnym rankiem, gdy metro nie działa. Rozwiązaniem jest autobus 208, który kursuje w nocy na linii Cais Sodré - Estação Oriente.

W bilety najlepiej zaopatrzyć się wcześniej w automatach, przejazd kosztuje 1,45E, a oprócz tego trzeba doliczyć 0,5E za kartę zbliżeniową, chyba, że taką posiadamy. Posiadacze Lisboa Card mają komunikację miejską za darmo.

Nasz lot był o 7:00, więc postanowiliśmy pojechać autobusem, który rozpoczynał swój kurs o 4:30 z Cais Sodré, my byliśmy na przystanku około 4:15. Kilka minut po nas na przystanku pojawiła się jeszcze jedna para z Polski, która również podróżowała na lotnisko. Niestety kursowanie autobusu 208 rządzi się swoimi prawami i autobus przyjechał około 5:15, czyli prawdopodobnie kurs z 4:30 w ogóle wypadł. Autobus jedzie około 30 minut o dociera pod terminal T1, stamtąd należy jeszcze bezpłatnym lotniskowym autobusem przejechać na terminal T2.

Na szczęście odprawa bezpieczeństwa nie trwała długo i mieliśmy jeszcze niewielki zapas czasu.

Rozważaliśmy w ostateczności wziąć taksówkę lub ubera, ale w takim przypadku kurs byłby droższy.

Tak skończył się nasz weekendowy pobyt w stolicy Portugalii, do której planowaliśmy wrócić jeszcze na jeden dzień tydzień później. Podczas weekendu pogoda bardzo nam się udała, było gorąco i nie padał deszcz. Ludzi nie było zbyt dużo, a my zwiedziliśmy większość z zaplanowanych atrakcji. Oczywiście kilka ciekawych miejsc nam zostało, a to powoduje, że w przyszłości musimy tam wrócić. Miasto wydało nam się bardzo przyjazne i bezpieczne, ale większe podsumowanie zrobię po publikacji ostatniego pobytu w Lizbonie, ponieważ przed końcem wyjazdu wróciliśmy tam na jeden dzień :)

Następna relacja dotyczyć będzie kilku dni spędzonych na Maderze, dokąd polecieliśmy z Lizbony.

You have no rights to post comments

o mnie


Na moim blogu podróżniczym zabiorę was do świata moich podróży, pokażę zdjęcia oraz ciekawostki z miejsc, które odwiedziłem.



antka wspiera

Tuba Gliwic

Aina
Śląskie Trendy


50zł zniżki



Jestem również na:

zBLOGowani.pl