#antekpodrozuje

Walia (Snowdonia National Park) - czerwiec 2018

Walia
Trzeci dzień pobytu w Walii zaczęliśmy wczesnym rankiem, gdyż mieliśmy do przejechania spory kawałek drogi do Snowdonia National Park, na terenie którego znajduje się najwyższy szczyt Walii Snowdon o wysokości 1085m n.p.m.

Teoretycznie nie jest to wysoko, ale wybraliśmy najtrudniejszy możliwy szlak przez grań Crib Goch, która jest bardzo wąska, ale o tym później. Przejazd autem zajął nam około 3h. Po wjechaniu do parku narodowego widoki stają się obłędne.

Walia

Po dojechaniu na miejsce nie było już miejsca do zaparkowania przy schronisku w miejscu, gdzie startują wszystkie szlaki, ale nie ma się co zamartwiać. W okolicy jest całe mnóstwo parkingów, z których dojeżdżają busy. My stanęliśmy w dolinie przy drodze A4086. Parking na cały dzień to wydatek kilku funtów, dodatkowo przejazd busem to około 2F od osoby.
 

#PEN-Y-PASS
Pen-y-Pass jest głównym miejscem wyjściowym na szczyt.

Walia

Zaczyna się tam kilka szlaków na Snowdon.

Walia

Szlaki nie mają kolorów, tylko nazwy. My wybraliśmy początkowo Pyg Track, a po jakimś czasie przeszliśmy na Crib Goch.

Walia

Pyg Track jest łatwą ścieżką pnącą się powoli w górę (szlak ten również prowadzi na szczyt).

Walia

#CRIB GOCH
Idąc w górę postanowiliśmy, że pójdziemy najtrudniejszym szlakiem o nazwie Crib Goch.

Walia

Mimo iż wiedzie on na wysokości zaledwie 900 metrów to jest bardzo eksponowany.

Walia

Osoby z lękiem wysokości albo przestrzeni mogą mieć w tym miejscu spory problem. Początkowo ścieżka pnie się bardzo ostro w górę, właściwie można powiedzieć, że mamy do czynienia ze wspinaczką.

Walia

Szlak wymaga angażu nie tylko nóg, ale również rąk.

Walia

Gdy osiągniemy grań to dopiero zaczyna się zabawa :-)

Walia

Grań ma mniej niż kilometr długości, ale jest tak eksponowana, że momentami musimy przejść po jej grzbiecie bardzo wąską ścieżką mając po obu stronach głęboką przepaść.

Walia

Widziałem ludzi, którzy widząc to szli na czworakach, bo czasem nie ma się czego złapać.

Walia

Należy pamiętać, że szlak jest jednokierunkowy. Mieliśmy to szczęście (albo i nie), że większość czasu po obu stronach była mgła, która powodowała, że nie widzieliśmy tych przestrzeni.

Walia

Przejście szlaku zajęło nam kilka godzin, ale było warto. Czasem chmury ustępowały i było widać całą dolinę z przepięknymi jeziorami.

Walia

#SNOWDON
Snowdon to najwyższy szczyt Walii (1085m n.p.m.). Na szczyt można się również dostać kolejką zębatą (trasę wybudowano w 1895 roku).

Walia

Długość linii to 7,5km.

Walia

Na szczycie znajduje się schronisko, w którym można zjeść oraz kupić pamiątki, ale było w nim tak tłoczno, że uciekliśmy stamtąd bardzo szybko.

Walia

Niestety nie było nam dane podziwiać pięknych widoków z uwagi na niski poziom chmur.

Walia

Do Pen-y-Pass zeszliśmy początkowo Pyg Track, a następnie Miner’s Track, która prowadzi obok okolicznych jezior Glaslyn, Llyn Llydaw, Llyn Teyrn.

Walia

WaliaWalia

Podczas zejścia w dół napotkamy na stary słupek ogrodzeniowy, w który powkładane są monety.

Walia

Walia

Z Pen-y-Pass na parking dostaliśmy się autobusem za około 2F na osobę.

Walia

Walia

#BEDDGELERT
Wracając do New Quay zatrzymaliśmy się na kolację w małym miasteczku Beddgellert.

Walia

Miejscówka świetna, wszystkie domy są kamienne i położone nad niewielką rzeką.

Walia

Kolację zjedliśmy w Hebog Eat. Mieli świetne bataty oraz burgery.

Walia

#FURNACE (MŁYN WODNY)
Ostatnim miejscem odwiedzonym tego dnia była miejscowość Furnace, w której mieści się stary młyn wodny z XVIII wieku. Podobno kiedyś w tym budynku przetapiano żelazo (piec pozostał do dziś), potem dobudowano ogromne koło, a budynek służył jako tartak. Można by powiedzieć, że młyn w ogóle nie był młynem :-)

Walia

Nieopodal New Quay trafiliśmy na przepiękny zachód słońca, więc się zatrzymaliśmy na podziwianie widoków.

Walia

Ostatni dzień to powrót do Polski. Wylot mieliśmy z Bristolu, dokąd zawiozła nas koleżanka. Miasta nie zwiedzaliśmy (może kiedyś je znów odwiedzimy). Sam przelot był spokojny, a my wylądowaliśmy we Wrocławiu, skąd na Śląsk wróciliśmy pociągiem.

Walia

#JĘZYK WALIJSKI
Na koniec chciałbym wspomnieć o języku walijskim, który mieliśmy okazję słuchać w wielu sklepach czy restauracjach. Walia to również dziwaczne i długie nazwy miast. Nie udało nam się dotrzeć do Llanfairpwllgwyngyllgogerychwyrndrobwllllantysiliogogogoch, od którego byliśmy jakąś godzinę jazdy autem, ale kto wie, może w przyszłości tam zawitamy. Przy okazji nazwa powyższej miejscowości oznacza “Kościół Świętej Marii nad stawem wśród białych leszczyn niedaleko wodnego wiru pod Czerwoną pieczarą przy kościele św. Tysilia”

Walia

Podsumowując Walia nam się bardzo podobała. Bardzo przypomina Irlandię, w której mieliśmy okazję gościć dwa lata temu. Jeśli kiedykolwiek będzie możliwość to odwiedzimy to przepiękne miejsce na pewno :-)

You have no rights to post comments

o mnie


Na moim blogu podróżniczym zabiorę was do świata moich podróży, pokażę zdjęcia oraz ciekawostki z miejsc, które odwiedziłem.



antka wspiera

Tuba Gliwic

Aina
Śląskie Trendy


50zł zniżki



Jestem również na:

zBLOGowani.pl