#antekpodrozuje

Wyspy Zielonego Przylądka (garść przydatnych informacji przed wyjazdem)


Cabo Verde, czyli Wyspy Zielonego Przylądka. Mówi się o nich Wyspy Leniwe oraz Wyspy Szczęśliwe. A jak jest naprawdę? Zapraszam Cię czytelniku do serii artykułów o nich.

#KRÓTKO O CABO VERDE
Nazwa Wyspy Zielonego Przylądka brzmi trochę tajemniczo. Z jednej strony większość z nas słyszała o nich, ale z drugiej strony nie każdy wie, gdzie one leżą.

Formalnie należą one do Afryki, mieszczą się na wysokości Senegalu w odległości 400-500km od stałego lądu.

Składają się z 10 głównych wysp oraz z 16 mniejszych. Wśród turystów najbardziej popularne to Boa Vista oraz Sal, gdzie znajdziemy największe kompleksy hotelowe.

Republika Zielonego Przylądka jest stosunkowo młodym krajem. Niepodległość uzyskała w 1975 roku po odłączeniu się od Portugalii.

#PRZELOT
W sezonie z Polski latają tam czartery. My natomiast wybraliśmy przelot portugalskim przewoźnikiem narodowym TAP z Lizbony. Za bilet w obie strony zapłaciłem około 650zł od osoby. Kupując bilety wybrałem mniej turystyczną wyspę, którą było Sao Vincente. Lot z Lizbony trwa około 4h.


#WIZA
Obywatele Polski podróżując na Cabo Verde potrzebują wizę. Pierwotnie pod koniec 2017 roku pojawiła się w sieci informacja, że wizy będą zniesione od stycznia 2018 roku, potem przesunięto termin na maj, a ostatecznie do publicznej wiadomości podano styczeń 2019. Czy tak się stanie, jeszcze nie wiadomo.

Wizę bez problemu otrzymamy na jednym z czterech lotnisk (Sao Vincente, Praia, Sal oraz Boa Vista). Wiza kosztuje 25E.
Druga możliwość otrzymania wizy to ambasada w Berlinie, ale wtedy jej koszt wynosi 45E.

#HOTELE
Noclegi bez problemu zarezerwujemy przez booking, albo inne portale rezerwacyjne. Nasze opiszę w kolejnych relacjach.

#BEZPIECZEŃSTWO
Bezpieczeństwo jest bardzo ważnym tematem. Przed wyjazdem naczytałem się dużo informacji, które mnie bardziej martwiły, niż nastawiały pozytywnie, ale okazało się, że rzeczywistość jest zupełnie inna.

Ogólnie można powiedzieć, że wyspy są bezpieczne. My byliśmy na Sao Vincente oraz Santo Antao. Dodatkowo znajomi byli na Sal i Boa Vista i również nie odczuli żadnego zagrożenia.

Czytaliśmy, że w dużych miastach takich jak Praia (stolica), czy Midnelo jest niebezpiecznie. My odwiedziliśmy Mindelo, w którym spędziliśmy niecałe 4 dni. W wielu przewodnikach było napisane, że Mindelo nie jest do końca bezpieczne, szczególnie po zmroku i na obrzeżach lub w bocznych uliczkach. Chodziłem po centrum nocą, zapuszczałem się w boczne uliczki i nie czułem zagrożenia. Fakt, że nie zapuszczałem się na obrzeża. Rozmawiałem również z miejscowymi, szczególnie tymi, od których wynajmowaliśmy noclegi. Twierdzili, że nie ma ogólnie zagrożenia, a napadnięty może zostać każdy niezależnie od tego, czy jest miejscowym, czy Europejczykiem. W związku z tym zachowując podstawowe zasady bezpieczeństwa takie jak nie zapuszczanie się w dziwne okolice, szczególnie po zmroku. Nie afiszowanie się drogim sprzętem, czy gotówką oraz zachowanie zdrowego rozsądku powinno nas uchronić przed nieszczęściem.

#KLIMAT (KIEDY WYJECHAĆ)
Na Wyspach Zielonego Przylądka przez cały roku panuje podobna temperatura. Najlepszy czas na podróż jest od listopada do maja. 
Pora deszczowa to sierpień,wrzesień, październik. Żeby było ciekawiej my byliśmy właśnie we wrześniu i deszcz padał tylko raz (około 2-3h z przerwami). Podobno największy ruch turystyczny jest od kwietnia do września. Ja twierdzę, że we wrześniu było pusto.
#CENY
Ceny na Sao Vincente i Santo Antao nie były zbyt wysokie. Można by je porównać do Polski. Woda 1,5l kosztowała od 40CVE (w restauracjach 150CVE). Piwo 0,25 w sklepie 60-70CVE (w restauracjach od 130CVE). Wypożyczenie skutera to wydatek 20E za dzień.

#KILKA INFORMACJI DODATKOWYCH
Żadne szczepienia nie są wymagane, chyba, że przylatujemy z Afryki. Jeśli nasz lot odbywa się z Europy to sugeruje się tylko szczepienia na WZW A i B, wściekliznę, dur itp. czyli taki standardowy pakiet. Mimo, że jest to Afryka, to malaria raczej tam nie występuje. Wyjątkiem jest wyspa Santiago, tam gdzie jest stolica Praia.

Waluta obowiązująca to escudo. Kupimy je w kantorach w Portugalii albo na miejscu. Bezproblemowo wypłacimy gotówkę z bankomatu (ograniczenie do 20000 CVE jednorazowo). Za każde skorzystanie z bankomatu ponosimy opłatę 200CVE. 100CVE to jakieś 4zł.

Językiem urzędowym jest portugalski, ale w bardziej turystycznych miejscach powinno dać porozumieć się po angielsku. Awaryjnie polecam wgranie słownika portugalskiego do telefonu (np. google translate).

Ciekawym zwyczajem jest pokazywanie kciuka (tzw. "ok"). Nie zdziwcie się, gdy będziecie kogoś mijać na ulicy, a osoba pokaże wam kciuk i się uśmiechnie. To taki miejscowy sposób pozdrawiania :-)

#PODRÓŻ
Jak wspomniałem we wcześniejszej relacji z Lizbony wylot mieliśmy rano po 9, więc wstaliśmy wcześnie, po bardzo krótkim śnie. Na lotnisku przeszliśmy odprawę paszportową (w Lizbonie istnieje możliwość odprawy automatycznej na podstawie paszportu biometrycznego).

Na wszelki wypadek wymieniliśmy też euro kupując 10000 CVE, żeby mieć jakąś gotówkę po przyjeździe. Oczywiście nie muszę mówić, że kurs był “złodziejski” i nigdy nie powinno się wymieniać pieniędzy na lotnisku. W poczekalni przez dłuższy czas byliśmy jedynymi białymi. Dopiero tuż przed odlotem pojawili się jacyś Niemcy.

Sam przelot był spokojny, lecieliśmy non stop nad oceanem, a samolot był wypełniony w jakich 60%. W trakcie lotu podano ciepły posiłek.


Lądowanie na lotnisku w Sao Pedro na Sao Vincente było ciekawym przeżyciem, ponieważ samolot podchodzi do lądowania nad oceanem, przelatuje nad plażą i od razu siada na pasie pomiędzy górami.

Po wylądowaniu na miejscu weszliśmy do niewielkiego budynku terminala.

Momentalnie utworzyła się kolejka do kilku okienek odprawy paszportowej, natomiast w hali po lewej stronie znajdowało się jedno okienko, w którym opłacało się wizę. Przed nami było kilka osób, ale poszło to bardzo szybko. Nie trzeba wypełniać żadnych formalności, jedynie okazać paszport i zapłacić 25E od osoby. Prawda jest taka, że przeszliśmy odprawę szybciej, niż byśmy stali w kolejce do głównych okienek.

Po wyjściu do ogólnodostępnej hali w terminalu otrzymaliśmy miejscowe karty sim z internetem mobilnym (kilkaset MB). W sumie z nich nie skorzystaliśmy.

#TRANSPORT DO MINDELO
Po wyjściu z terminala udaliśmy się na postój taksówek (tuż przy wejściu). Przejazd do Mindelo kosztuje 10E (1000CVE). Odległość to 10km, więc nie jest to całkiem tanio. Można spróbować się z kimś dogadać i pojechać na spółę.

Ponieważ my musieliśmy zdążyć na prom na Santo Antao nie szukaliśmy współpasażerów, tylko czym prędzej pojechaliśmy do portu, aby kupić bilety na prom. Udało się i zdążyliśmy. Ostatecznie byliśmy około godziny przed wypłynięciem z portu.

#PROM NA SANTO ANTAO
W ciągu dnia pływa kilka promów na Santo Antao.

Minusem jest to, że ostatni wypływa o 14:00 z Mindelo. Pływają dwie linie (klik).

Wg rozkładu jest jeszcze teoretycznie o 15:00, ale wszyscy w porcie mówili, że ostatni jest ten o 14:00.


Bilet kosztuje 800CVE (8E) od osoby, a czas rejsu to 1h. W porcie należy się stawić 30 min przed rejsem, a bilet najlepiej kupić godzinę przed (lub wcześniej).


Na statku jest niewielki bar. Obsługa przed rejsem wydaje jednorazowe woreczki na wypadek, gdyby ktoś się źle poczuł. 

#MINDELO
W tej części o Mindelo będzie bardzo sporadycznie i szerzej opiszę to miasto w późniejszym czasie. Po opuszczeniu taksówki zaczęliśmy szukać kasy biletowej w porcie. Byliśmy trochę wystraszeni wcześniejszymi opisami, że Mindelo jest niebezpieczne itp. Przed wejściem do terminala portowego siedziało kilku dziwnych typków, jeden nas zaczepił “czego szukamy” i po chwili pokazał nam kasę, która na marginesie była za sąsiednią ścianą. Oczywiście uważał, że należy mu się zapłata. Wahałem się czy dać, poineważ pokazał mi coś, co już widziałem, więc odmówiłem. Na szczęście się nie czepiał.


W oczekiwaniu na prom postanowiliśmy zapoznać się z okolicą. Nieopodal znajdowała się marina oraz centrum Mindelo.

W sumie okolica była całkiem fajna, a nas nikt nie zaczepiał.

O 14:00 odpłynęliśmy do Porto Novo.

#REJS
Sam rejs przebiegł spokojnie.

W jego trakcie mogliśmy podziwiać piękne widoki zarówno widoczną na horyzoncie wyspę Santo Antao oraz Sao Vincente, z którego wyruszyliśmy.

Około 2-3 km od brzegu minęliśmy niewielką wyspę Ilhéu dos Pássaros, na której znajduje się latarnia morska.

W okolicach portu w Mindelo można trafić na kilka wraków.

#PORTO NOVO
Do Porto Novo dopłynęliśmy o 15.

Opuszczając terminal portowy czuliśmy się jak celebryci, ponieważ wejście oblegane było przez miejscowych kierowców taksówek, którzy chcieli, aby właśnie ich wybrać. Byli na tyle natrętni, że musiała ich odganiać policja.

My na szczęście mieliśmy do celu około 2km (25 min marszu), więc mimo upału zdecydowaliśmy się na spacer przy okazji poznając okolicę.

#BEZPAŃSKIE PSY
Bezpańskie psy na Wyspach Zielonego Przylądka są wszędzie. Ogólnie nie mieliśmy z nimi żadnych problemów, czasem któryś towarzyszył nam w spacerze, inny obwąchał licząc na jedzenie, a jeszcze inne przyglądały się nam z daleka. Najczęściej w ciągu dnia były nieaktywne i wylegiwały się w cieniu, natomiast wieczorem biegały po mieście.

Ogólnie nigdy nie mieliśmy z ich strony nieprzyjemności, ale osoba bojąca się bezpańskiego psa może czuć się niekomfortowo. Podobno psy te są wykastrowane i miejscowi mówili, że w razie gdyby któryś chciał atakować to wystarczy je postraszyć i uciekają. Zakładam, że nie były szczepione przeciwko wściekliźnie, więc można rozważyć zaszczepienie się przed wylotem.

#YRIA RESIDENCIAL
Nocleg zarezerwowaliśmy przez booking. Nasz wybór padł na Yria Residencial, które znajduje się w wyżej położonej części miasta około 2km od portu.

Rezydencja prowadzona jest przez matkę i córkę. Budynek jest otoczony wysokim płotem, wszystko jest monitorowane. Ogólnie sprawia wrażenie twierdzy. Obsługa jest bardzo miła, a pokoje świetne i dobrze wyposażone, chociaż w naszym nie działał TV. Klimatyzacja jest na wyposażeniu. W obiekcie dostępne jest wifi, ale dodatkowo płatne 2E za dobę za urządzenie.

Udało nam się wynegocjować 2E za dobę za dwa urządzenia. Za 4 noce zapłaciliśmy 17640CVE (około 685zł). Do tego doliczony był podatek miejski 220CVE za osobę za dobę, czyli dodatkowo około 1760CVE (około 77zł).

W cenie noclegu mieliśmy śniadania, w skład których wchodziła papaja, kawa, herbata, świeże bułki, przepyszny dżem figowy, wędlina i ser. Ogólnie full wypas. Gdybym miał ponownie wrócić do Porto Novo to z pewnością wybrałbym ten obiekt raz jeszcze.

#RESTAURACJA FELICIDADE
Wieczorem udaliśmy się na krótki rekonesans po okolicy.

Większość restauracji było zamknięte, jednakże przy jednej z nich był właściciel i otworzył ją dla nas. Mieści się ona nieopodal kościoła przy głównej drodze. Dostaliśmy menu, ale właściciel nie mówił po angielsku. Wzięliśmy w ciemno kurczaka z frytkami. Dostaliśmy olbrzymią porcję (4 kawałki kurczaka), ryż, frytki, sałatka. Do tego sok i piwo. Myślę, że obiadem najadłyby się nawet trzy osoby. Za te pyszności zapłaciliśmy 1300CVE (około 55zł).

W okolicy znajduje się też kilka sklepów spożywczych, w których można kupić wodę oraz inne spożywcze artykuły. W ciągu dnia (wtedy kiedy jest najbardziej gorąco) restauracje są najczęściej zamknięte.

Wieczorem zamówiliśmy na następny dzień kierowcę z autem 4x4, który miał nas obwieźć po wyspie. Mogliśmy to zrobić w porcie, w którym było mnóstwo taksówek lub popularnych “Aluguer”, czyli aut do wynajęcia, z tym że najczęściej były to małe busiki i w niektóre miejsca mogłyby nie dojechać.
Porto Novo okazało się być dużo bardziej przyjazne niż Mindelo. Ludzie na S
anto Antao mają zupełnie inną mentalność, niż Ci na Sao Vincente. Życie tam toczy się swoim rytmem. Na Wyspach Zielonego Przylądka istnieje pojęcie “morabeza” co oznacza gościnność. Można powiedzieć, że właśnie takiej morabezy doświadczyliśmy na Santo Antao.

You have no rights to post comments

o mnie


Na moim blogu podróżniczym zabiorę was do świata moich podróży, pokażę zdjęcia oraz ciekawostki z miejsc, które odwiedziłem.



antka wspiera

Tuba Gliwic

Aina
Śląskie Trendy


50zł zniżki



Jestem również na:

zBLOGowani.pl