#antekpodrozuje

Werona - miasto Romea i Julii (lipiec 2017)

#PODRÓŻ
Do Werony przyjechaliśmy z Wenecji o 9:30, a podróż trwała niewiele ponad godzinę. Początkowo podczas planowania włoskich wakacji zastanawialiśmy się, czy nie pominąć Werony i czy nie pojechać bezpośrednio nad jezioro Garda, aby trochę odpocząć, zamiast chodzić i robić kolejne kilometry. Ostatecznie wybraliśmy wariant zwiedzania, a Garda będzie musiała jeszcze poczekać.

W Weronie byliśmy umówieni na spotkanie z właścicielami B&B, w którym zarezerwowaliśmy nocleg. Chcieliśmy zostawić bagaże, żeby po mieście spacerować na lekko. Nasz nocleg mieścił się około 10 minut spaceru od dworca. Gdy wyszliśmy na zewnątrz stacji naszym oczom ukazał się Chiesa Parrocchia Cuore Immacolato Di Maria - Tempio Votivo, czyli kościół, który zbudowano w połowie XX wieku. Jednakże zainteresował nas swoim wyglądem i postanowiliśmy wejść do środka.

Po krótkiej wizycie ruszyliśmy w stronę Melibi, które było naszym B&B.

#NOCLEG
Nocleg w Melibi zarezerwowaliśmy przez booking.com. Obiekt ma bardzo dobre opinie i znajduje się przy Via della Valverde.

Ma bardzo dobrą lokalizację, ponieważ bardzo blisko jest z niego do dworca kolejowego jak i centrum. Do każdego z tych miejsc można dość w 10 minut. Naprzeciw B&B mieści się niewielki market spożywczy, gdzie można kupić produkty na obiad, ponieważ Melibi dysponuje aneksem kuchenny.

Sam obiekt składa się z dwóch pokoi. My mieliśmy trzyosobowy sporej wielkości pokój oraz łazienkę.

Kuchnia z jadalnią są we wspólnej części. W całym obiekcie jest bardzo czysto, dostępne są woda, soki, kawa oraz produkty śniadaniowe. Cena noclegu obejmuje śniadanie. Za jedną noc zapłaciliśmy 90E oraz dodatkowo podatek miejski w kwocie 1,5E za osobę. Z właścicielką umówiliśmy się bezproblemowo przez komunikator internetowy na odbiór kluczy. Nie było żadnego problemu, aby przyjść wcześniej i zostawić bagaże.

Właścicielka jest bardzo pozytywną osobą. Nie mówi do końca dobrze po angielsku, ale nie ma żadnego problemu, aby się z nią dogadać. Uważam, że był to najlepszy nocleg jaki mieliśmy podczas wyjazdu. Mieszkanie, w którym znajdował się B&B mieściło się na pierwszym piętrze, ale mimo lokalizacji przy ulicy było w nim bardzo cicho. Obok Melibi jest restauracja, ale nie skorzystaliśmy.

Z Melibi poszliśmy w stronę słynnej Areny, czyli starożytnego rzymskiego teatru. Skierowaliśmy się tam możliwą najkrótszą drogą. Po drodze minęliśmy Piazza Pradaval, na którym był skwer oraz kilka ciekawych rzeczy. Jedną z nich była niewielka fontanna, w środku której zanurzona była kotwica.

Nieopodal fontanny stał pomnik Michele Sanmicheli, który był włoskim architektem i inżynierem. Warto wspomnieć o nim trochę więcej, ponieważ zaprojektował fortyfikacje obronne Werony.

Kawałek dalej minęliśmy Chiesa di San Luca Evangelista, którego budowę rozpoczęto w XII wieku, a ukończono w 1755 roku. Do środka nie weszliśmy.

Nieopodal dalej naszym oczom okazała się brama w murze miejskim "I Portoni della Brà".

Przed bramą skręciliśmy w lewo, przy Via dei Mutilati znajdował się ciekawy budynek.

Wróciliśmy ponownie do bramy, przeszliśmy przez nią i naszym oczom ukazała się jedna z najbardziej znanych atrakcji w Weronie – Arena.

Zanim jednak do niej weszliśmy pokrążyliśmy trochę po placu znajdującym się wokół. Zaraz po przejściu przez bramę po lewej stronie mieściło się Museo Lapidario Maffeiano, w którym znajduje się kolekcja greckich i rzymskich kamieni. Nie wchodziliśmy do środka, jedynie na dziedziniec.

#PIAZZA BRA
Po minięciu bramy wchodzi się na rozległy plac Piazza Bra na środku którego znajduje się skwer. Plac otacza kilka ciekawych budynków. Jednym z nich jest Palazzo della Gran Guardia, którego budowę rozpoczęto w 1610, a skończono dopiero w XIX wieku.

Drugim z budynków jest Palazzo Barbieri zbudowany również w XIX wieku. Obecnie mieści się w nim miejski ratusz.

Jak wspomniałem wcześniej na środku placu znajduje się zadrzewiony skwer, gdzie można schronić się przed upałem.

Na środku jest fontanna,  blisko niej pomnik Vittorio Emanuele II, a kawałek dalej kolejna statua "Al Caduti Per La Liberta".

Trafiliśmy akurat na niewielki koncert na Piazza Bra, gdzie niewielka orkiestra i chórek dawali pokaz swoich umiejętności.

#ARENA
Po krótkim spacerze po Piazza Bra postanowiliśmy zwiedzić Arenę, która jak wspomniałem wcześniej jest jedną z bardziej znanych atrakcji w mieście. Arena to rzymski amfiteatr, który powstał w I wieku naszej ery. Jest trzecim co do wielkości amfiteatrem we Włoszech, pierwszym jest Koloseum, a na drugim miejscu jest amfiteatr w Kapui. Na jego arenie odbywały się walki gladiatorów.

W trakcie naszego pobytu przygotowywali się do jakiegoś większego spektaklu, ponieważ na zewnątrz było mnóstwo gotowych dekoracji, które dźwig transportował do środka.

Kolejka do kasy nie była zbyt długa, staliśmy maksymalnie 10 minut. Dużym plusem było to, że Werona nie była tak oblegana jak inne włoskie miasta, które odwiedziliśmy. Koszt biletu normalnego to 10E. Niestety uważam, że cena jest trochę przesadzona. Wewnątrz można przejść się korytarzem oraz wyjść na środek, aktualnie znajduje się tam scena oraz współczesne krzesełka.

Widownia dookoła częściowo również pokryta jest współczesnymi krzesłami. W części zewnętrznej Areny zachował się kawałek muru.

Muszę przyznać, że zawiedliśmy się. Oczywiście miejsce jest warte odwiedzenia, ale za tę cenę oczekiwaliśmy "wow".

Po wyjściu z Areny wróciliśmy na wcześniej opisany skwer na Piazza Bra. Znajdowały się tam jeszcze dwa niewielkie monumenty. Niestety nie wiem, co przedstawiały, nie udało mi się znaleźć na ich temat żadnych informacji.

Podeszliśmy pod Palazzo Barbieri, a następnie skierowaliśmy się w stronę kościoła San Fermo Maggiore, a po drodze minęliśmy jeszcze Chiesa San Pietro Incarnario z XVIII wieku, niestety świątynia była zamknięta.

#CHIESA SAN FERMO MAGGIORE
Kościół San Fermo Maggiore położony jest nad rzeką Adygą. Składa się z dwóch kościołów dolnego (budowa 1065-1143) oraz górnego (1261-1350).

Bilet wstępu do środka kosztował 2,5E, można było również zakupić bilet do czterech najsłynniejszych świątyń w Weronie w cenie 6E dla osoby dorosłej, który dodatkowo obejmował wstęp do bazyliki San Zeno, Duomo oraz kościoła św. Anastazji. Nie zdecydowaliśmy się na wejście i poszliśmy dalej.

Przeszliśmy przez Adygę i powoli kierowaliśmy się w stronę Giardino Giusti.

W drodze do niego minęliśmy niewielki kościółek San Paolo. Pierwszy kościół romański powstał w tym miejscu w XII wieku, a bieżąca świątynia to efekt przebudowy w XVIII wieku.

Tuż przed dotarciem do ogrodu minęliśmy ciekawy budynek Państwowej Wyższej Szkoły "Michele Sanmicheli".

#GIARDINO GIUSTI
Giardino Giusti to ogród w Weronie zaliczany do jednego z piękniejszych włoskich ogrodów z okresu renesansu.

Bilet dla osoby dorosłej kosztuje 8,5E. Zdecydowaliśmy się na wstęp. Wewnątrz było ciekawie, ale zdecydowanie bardziej podobał nam się Giardino Boboli we Florencji. Dodatkowo był o wiele mniejszy od Ogrodu Boboli.

Na terenie ogrodu mieści się Palazzo Giusti z XVI wieku. Wewnątrz jest fajny labirynt z żywopłotu. W ogrodzie wygrzewało się dużo jaszczurek.

Po opuszczeniu ogrodu skierowaliśmy się w stronę Piazzetta Santa Maria in Organo (plac). Znajduje się przy nim kościół o tej samej nazwie Santa Maria in Organo z XI wieku. Niestety również i ta świątynia była zamknięta.

Naprzeciw kościoła mieści się podłużny plac Piazza Isolo, znajduje się tam rzeźba przedstawiająca drut kolczasty i poświęcona jest nazistowskim deportacjom podczas drugiej wojny światowej.

Oprócz niej na placu stoi pomnik Daniele Comboni, który był włoskim biskupem.

Postanowiliśmy pójść w stronę zamku San Pietro. Po drodze (lekko na uboczu) minęliśmy ciekawy kościół San Giovanni in Valle z XII wieku.

Nie wchodziliśmy do środka i poszliśmy w stronę wzgórza zamkowego.

#TEATRO ROMANO
U podnóża wzgórza zamkowego, na którego szczycie znajduje się zamek San Pietro mieści się Teatro Romano. Teatr rzymski pochodzi z I wieku naszej ery.

Bilet wstępu to 4,5E za osobę dorosłą i obejmuje również wstęp do muzeum archeologicznego znajdującego się obok teatru. Uważam, że warto wejść do środka.

Miejsce robi wrażenie, szczególnie dlatego, że położone jest na zboczu niewielkiego wzgórza, a widownia umiejscowiona jest właśnie na nim.

Muzeum archeologiczne również jest ciekawym miejscem, znajdują się tam zbiory nawiązujące do teatru rzymskiego.

Po opuszczeniu tego miejsca weszliśmy na wzgórze, na którego szczycie mieści się zamek San Pietro. Samego obiektu nie zwiedzaliśmy, ale rozpościera się stąd niesamowity widok na Weronę. Warto wrócić tutaj wieczorem po zachodzie słońca, aby móc podziwiać miasto.

Obok punktu widokowego jest również kran z wodą pitną. Będąc tutaj warto uzupełnić zapas wody.

Po zejściu ze wzgórza zamkowego weszliśmy na Ponte Pietra, który jest jedynym zachowanym mostem z czasów rzymskich i został zbudowany około 100 roku p.n.e.

Przy wejściu na most w XIII wieku dobudowano wieżę strażniczą.

#DUOMO
Po przejściu przez most skierowaliśmy się do Duomo, czyli Cattedrale di Santa Maria Matricolare. Katedra powstała na gruzach dwóch zniszczonych przez trzęsienie ziemi kościołów, które miało miejsce w 1117 roku.

Wewnątrz znajduje się obraz Tycjana "Wniebowzięcie". Wstęp podobnie jak do innych świątyń kosztuje 2,5E lub wspólny bilet 6E, o którym pisałem wcześniej.

Wnętrze było ciekawe, jednakże były rozstawione rusztowania, które sporo zasłaniały. Od strony Piazza Duomo przed katedrą stoi posąg przedstawiający anioła.

Z tego miejsca wąskimi uliczkami udaliśmy się w stronę Chiesa Santa Anastasia. Po drodze minęliśmy kościół San Pietro in Monastero.

#CHIESA SANTA ANASTASIA
Kościół Sant'Anastasia zbudowano w latach 1290–1481. Wstęp kosztował 2,5E lub można było do niego wejść na podstawie zakupionego wcześniej wspólnego biletu za 6E. Nie wchodziliśmy do środka.

Obok św. Anastazji znajduje się mniejszy Chiesa di San Giorgetto o San Pietro Martire z przełomu XIII i XIV wieku.

#PIAZZA DELLE ERBE
Spod kościoła św. Anastazji udaliśmy się na Piazza delle Erbe. Na placu oraz przy nim znajduje się wiele ciekawych obiektów.

Pierwszym z nich jest kolumna św. Marka (Colonna di San Marco), a zaraz obok niej stał pochodzący z XV wieku budynek Palazzo Maffei.

Przemieszczając się w stronę środka placu napotkaliśmy Fontana Madonna Verona.

W środkowej części placu znajduje się Domus Mercatorum, czyli charakterystyczny średniowieczny budynek z arkadami.

Kiedyś wewnątrz mieściła się Gmina Kupców Miasta "Casa dei Mercanti". Obok stoi posąg kobiety z mieczem. W internecie udało mi się znaleźć nazwę "Sword of freedom" (Miecz Wolności), ale nie jestem przekonany czy jest to prawdziwa nazwa.

W środkowej części placu mieści się niewielki zadaszony podest La Tribuna.

Przy końcu placu znajduje się jeszcze niewielka wieżyczka (posąg). Również nie znalazłem znaczenia ani nazwy.

Nieopodal tego miejsca stoi posąg Berto Barbarani - włoskiego poety.

#PALAZZO DELLA RAGIONE
Z Piazza delle Erbe weszliśmy na dziedziniec Palazzo della Ragione. Najbardziej charakterystycznym elementem pałacu jest Torre dei Lamberti, czyli wieża zbudowana w 1172 roku o wysokości 84m. Wstęp kosztował 8E, ale nie zdecydowaliśmy się wejść na nią, ponieważ panoramę miasta widzieliśmy już ze wzgórza zamkowego.

Sam dziedziniec był bardzo ładny. Z pałacu przeszliśmy na Piazza dei Signori.

Znajduje się tutaj pomnik Dantego.

Przy placu mieści się Loggia del Consiglio – budynek powstały w XV wieku.

Innym ciekawym obiektem jest Palazzo del Capitano.

Nad każdym z wyjść z placu jest łuk z niewielkim posągiem.

Z placu przeszliśmy do kościoła Santa Maria Antica z 1185 roku. Pierwotna świątynia stanęła tutaj najprawdopodobniej w VII wieku.

Weszliśmy do środka, wnętrze było ciekawe, a jeszcze ciekawsze było pięć pomników pogrzebowych stojących przed kościołem.

Wstęp na ich teren był płatny.

Nieopodal pomników przy Via Arche Scagliere znajduje się dom słynnego Romea.

Z tego miejsca skierowaliśmy się w stronę domu Julii, który mieścił się nieopodal Piazza delle Erbe. Po drodze minęliśmy Palazzo delle Poste i stojący przy nim pomnik Garibaldiego.

Obok Palazzo delle Poste mieścił się Teatro Nuovo Verona i stojąca przy nim mała fontanna.

Sam teatr z zewnątrz wyglądał ciekawe. Żeby było jeszcze ciekawiej w teatrze niebawem miała mieć premiera Romea i Julii – w końcu to miasto zakochanych :-)

#DOM JULII
Dom Julii znajduje się przy Via Cappello, która jest przedłużeniem Piazza delle Erbe. Już przed bramą stał tłum ludzi.

Udało nam się bezpłatnie wejść na dziedziniec. W tle było widać posąg Julii, a nad nim balkon.

Legenda głosi, że dotknięcie prawej piersi dziewczyny przyniesie szczęście w miłości. Był taki tłum, że nie próbowaliśmy się tam przebić. Wstęp do domu Julii jest płatny.

Z tego miejsca głównym deptakiem Via Giuseppe Manzzini skierowaliśmy się w stronę Areny. Po drodze minęliśmy Chiesa Cattolica Non Parrocchiale S. Tomio, gdzie weszliśmy do środka.

Idąc dalej tą samą ulicą dotarliśmy do Piazza Bra, minęliśmy Arenę i skierowaliśmy się w stronę Melibi. Przy bramie "I Portoni della Brà" zobaczyliśmy niewielkie popiersie Williama Shakespeare.

Blisko naszego B&B na Piazza Pradaval zobaczyliśmy jeszcze jedną fontannę, którą przeoczyliśmy rano przedstawiającą nagą kobietę i mężczyznę z dzieckiem.

Na tym placu znajduje się również kran z wodą pitną, więc można uzupełnić zapasy.

Ostatecznie wróciliśmy do domu. Byliśmy trochę zmęczeni i głodni. W sklepie znajdującym się naprzeciw naszego B&B zrobiliśmy zakupy i ugotowaliśmy obiad. Po odpoczynku wieczorem ruszyliśmy na kolejny spacer po Weronie. Po wyjściu z Melibi przeszliśmy koło niewielkiego monumentu "Ai caduti autieri", który mieścił się koło naszego lokum.

Następnie swoje kroki skierowaliśmy w stronę Porta Nuova, która jest częścią fortyfikacji, które powstały w XIX wieku.

Następnie skierowaliśmy się w stronę muzeum, w którym znajduje się grób Julii. Po drodze minęliśmy Chiesa della SS Trinità in Monte Oliveto, który powstał w XI wieku. Do środka nie weszliśmy, gdyż świątynia była zamknięta.

Do Tomba di Giulietta dotarliśmy w momencie, gdy było zamykane, więc do środka nie weszliśmy.

Na zewnątrz znajduje się trochę posągów i rzeźb. Cała historia Romea i Julii jest oczywiście fikcją literacką, jednakże odnosi się do prawdziwych rodzin, które kiedyś mieszkały w Weronie, między innymi w Domu Julii.

#FORTYFIKACJE
Z Tomba di Giulietta skierowaliśmy się ponownie do fortyfikacji, których część stanowi Porta Nuova.

Ciągną się one na południe od centrum od Adygi, aż do okolicy bazyliki San Zeno. Składają się z kilku monumentalnych bram tzw. port oraz z wysokich murów i wałów.

Postanowiliśmy przejść nimi, było to o tyle trudne, gdyż komary, które tam byłe kąsały bardzo mocno. W górnej części umocnień było wiele ciekawych miejsc, jak monumenty, niewielkie ruiny, sadzawki itp.

Pierwszą po drodze była wspomniana wcześniej Porta Nuova.

Kolejna brama to Porta Palio, a ostatnia do której dotarliśmy do Porta San Zeno.

Porty powstały w połowie XIX wieku i miały chronić miasto przed atakami ze strony Królestwa Sardynii.

#BAZYLIKA SAN ZENO MAGGIORE
Po zejściu z fortyfikacji przy Porta San Zeno podeszliśmy do bazyliki o tej samej nazwie. O tej porze była już zamknięta, ale w godzinach wstępu bilet kosztuje 2,5E lub zbiorowy 6E (wspomniany wcześniej). Świątynia powstała w IX wieku.

Spod bazyliki przeszliśmy na Piazza Carrubbio, który był ciekawe zaprojektowany. Na placu znajdował się kolejny monument, ale nie udało mi się znaleźć informacji na jego temat.

#ZAMEK CASTELVECCHIO
Kolejnym miejscem, do którego dotarliśmy był zamek Castelvecchio.

Zatrzymaliśmy się tutaj na dłużej, co prawda samo muzeum było już zamknięte, ale można było przejść się po zewnętrznej części oraz wejść na Ponte di Castelvecchio.

Budowę zamku rozpoczęto w połowie XIV wieku.

Po przejściu przez zamek przeszliśmy mostem na drugą stronę, zeszliśmy na brzeg Adygi i posiedzieliśmy nad rzeką aż do zachodu słońca.

Trzeba przyznać, że całość tzn. zamek i most mieniły się bajecznie w promieniach zachodzącego słońca.

Po krótkiej przerwie przez most wróciliśmy z powrotem do Corso Cavour i skierowaliśmy się w stronę centrum.

Naprzeciw zamku stoi pomnik Camillo Cavour, który był włoskim politykiem.

Kawałek dalej minęliśmy Łuk Gawiuszów, czyli rzymski łuk triumfalny, który był powstał w I wieku n.e. Obecny łuk jest kopią z 1932 roku, ponieważ w 1805 roku zniszczyli go Francuzi.

Idąc dalej Corso Cavour minęliśmy dwa pałace, pierwszy z nich to Palazzo Canossa, który powstał w XVI wieku.

Drugi mieści się kawałek dalej i nazywa się Palazzo Bevilacqua, powstał również w XVI wieku.

Naprzeciw pałacu znajduje się bazylika San Lorenzo z XII wieku. Ze względu na późną porę była zamknięta.

Nieopodal dalej stoi pomnik Aleardo Aleardi, który był włoskim poetą.

Za pomnikiem mieści się kościół Santi Apostoli z XII wieku, a obok niego znajduje się niepozorny mały kościółek Chiesa delle Sante Teuteria e Tosca z przełomu V i VI wieku. Niestety obie świątynie były zamknięte.

#PORTA BORSARI
Kawałek dalej przeszliśmy przez bramę Porta Borsari pochodzącą z czasów rzymskich. Powstała w I wieku n.e.

Kontynuując spacer minęliśmy kolejną świątynię Chiesa di San Giovanni in Foro z XII wieku.

Po krótkim marszu dotarliśmy do podnóża wzgórza zamkowego, postanowiliśmy ponownie wejść do góry i zrobić zdjęcia nocnej panoramie Werony.

Widok z góry był niesamowity.

Przy okazji trafiliśmy na przedstawienie w rzymskim teatrze. Było je widać ze schodów, więc częściowo je obejrzeliśmy i rozpoczęliśmy spacer w stronę B&B.

Na miejsce dotarliśmy dosyć późno, zjedliśmy kolację i padliśmy zmęczeni spać. Tego dnia przeszliśmy prawie 29km, co było rekordem podczas całego włoskiego wyjazdu.

Rano po śniadaniu opuściliśmy Melibi i udaliśmy się na dworzec, gdzie o 9 mieliśmy pociąg do Mediolanu.

Podsumowując Werona bardzo nam się podobała. Mimo, że nie było w niej tylu atrakcji jak w Wenecji to mieliśmy okazję odbyć najdłuższy spacer podczas całego wyjazdu. Dużym plusem Werony jest to, że nie była zatłoczona jak pozostałe miasta, które odwiedziliśmy. Na ogromny plus zasługuje Melibi, czyli nasz B&B, w którym spaliśmy. Był to jeden z najlepszych obiektów, które wynajęliśmy przez booking.com. Miasto jest spokojne i według nas bezpieczne. Niemalże nigdzie nie było kolejek, a nawet jeśli się przydarzyła, to na 10 minut stania. Wyjątkiem był Dom Julii, ale to chyba można zrozumieć. Werona jest miastem, do którego można wrócić, chociaż czy my to zrobimy w przyszłości, to nie wiem, ponieważ zwiedziliśmy całe miasto.

Uważam, że Werona jest obowiązkowym punktem na mapie Włoch.

#WERONA CARD
Na koniec chciałbym wspomnieć o Werona Card. My jej nie kupowaliśmy, a przyznam, że żałuję, iż tego nie zrobiliśmy. Wersja 24h kosztuje 18E. Obejmuje darmowy wstęp do Areny, bazyliki św. Anastazji, bazyliki San Zeno, kościoła San Fermo, Duomo, Domu Julii, wieży Lamberti, Teatro Romano oraz innych, nie wspominając o darmowej komunikacji. Wystarczy policzyć, że wstęp do Areny, Teatro Romano i czterech głównych świątyń, to wydatek ponad 20E, dlatego zachęcam do jej nabycia.

Tutaj można zamówić Verona Card.

Pozostałe wpisy w tego wyjazdu:
Mediolan część 1
Florencja
Wenecja
Mediolan część 2

You have no rights to post comments

antka wspiera




Instagram