#antekpodrozuje

Budapeszt (wrzesień 2017)

Budapeszt

Relacja z Budapesztu jest ostatnim tekstem związanym z naszym wrześniowym wyjazdem, który rozpoczęliśmy w Kijowie i kontynuowaliśmy w Iranie oraz Baku.

W Budapeszcie planowaliśmy spędzić trzy dni. Pogoda była odczuwalnie inna niż jeszcze dzień wcześniej w Azerbejdżanie, gdzie było gorąco. Połowa września w Budapeszcie potrafi być już kapryśna. Na szczęście nie padało, ale było dosyć chłodno.

Na lotnisku w stolicy Węgier wylądowaliśmy około 9 rano, następnie błyskawicznie przeszliśmy odprawę paszportową i udaliśmy się do terminala przylotów.

Budapeszt

Do centrum można się stąd dostać autobusem nr 100E, który kursuje bezpośrednio do stacji metra Deák Ferenc tér, bilet kupujemy u kierowcy, a jego cena to 900 forintów (około 12zł).

Budapeszt

Do centrum przyjechaliśmy około 10:30. Postanowiliśmy poszukać miejsca, gdzie zjedlibyśmy śniadanie, a w okolicy jest całe mnóstwo kawiarni i restauracji. Znaleźliśmy przyjemną restaurację Hazir Food nieopodal naszego lokum przy Károly krt. Postanowiliśmy poczekać w tym miejscu do 12, gdyż byliśmy zmęczeni po podróży i nie chcieliśmy chodzić z plecakami po mieście. Ten dzień planowaliśmy przeznaczyć na relaks.

Budapeszt

#NOCLEG
Zakwaterowanie mieliśmy zarezerwowane przez booking.com, a jako miejsce noclegu wybrałem dobrze nam znany Hana's Apartment at Astoria, w którym byliśmy w 2016 roku. Miejsce to przypadło nam wówczas bardzo do gustu i postanowiliśmy skorzystać z niego ponownie. Niestety w porównaniu do poprzedniego pobytu cena wzrosła dosyć sporo i za dwie noce zapłaciliśmy około 140E (w 2016 za jedną noc płaciliśmy 50E). Mimo wszystko cieszyliśmy się, że będziemy w sprawdzonym przez nas miejscu. W lokalu właściwie nic się nie zmieniło, wszystko było tak jak przed rokiem.

Budapeszt

Goście mają do dyspozycji cała kawalerkę mieszczącą się na parterze w zacisznym miejscu, dostępna jest kuchnia, łazienka i wc. Mieszkanie wyposażone jest nawet w pralkę.

Budapeszt

Właściciel przybył na czas i początkowo nas nie skojarzył (wszak minął ponad rok), ale mimo wszystko coś nie dawało mu spokoju. Po kilku minutach rozmowy przypomniał sobie, że byliśmy u niego rok wcześniej. Mało tego, pamiętał nawet nasze spotkanie. Każdemu, kto będzie planował wycieczkę do Budapesztu polecam te miejsce, gdyż warto. 

Jak wspomniałem ten dzień postanowiliśmy poświęcić na relaks. W pierwszej kolejności musieliśmy odespać wczesną pobudkę, a po krótkiej drzemce postanowiliśmy pojechać na kąpielisko Széchenyi Fürdő.

#SZÉCHENYI FÜRDŐ (KĄPIELISKO)
Do Széchenyi Fürdő pojechaliśmy zabytkową linią metra M1 z Deák Ferenc tér. Széchenyi Fürdő to kompleks basenów i term w Budapeszcie (podobno największy w Europie). Otwarcie nastąpiło w 1881 roku.

Budapeszt

Ceny biletów wstępu są zróżnicowane, w zależności od tego czy chcemy opcję z kabiną, czy bez. My wybraliśmy tę tańsza, ponadto z 20% zniżką wynikającą z Budapest Card zapłaciliśmy około 4200 forintów, co w przeliczeniu na PLN dało 55zł. Cena podstawowa to 5200 forintów (około 70zł). O karcie miejskiej wspomnę dalej.

Budapeszt

Kąpielisko było dla nas ciekawą opcją na popołudniowy relaks. Wewnątrz znajdowało się mnóstwo ludzi, ale z uwagi na ilość basenów nie było w nich bardzo tłoczno. W centralnej części (odkrytej) mieści się kilka basenów z normalną wodą oraz jeden z ciepłą, a w części zabudowanej dostępne są sauny oraz mniejsze termalne baseny. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. W kompleksie można również zjeść obiad, ale ceny potrafią zwalić z nóg. Niestety późnym popołudniem zaczęło się chmurzyć (na szczęście nie padało), temperatura powietrza spadła i przebywanie w basenach zewnętrznych zaczęło przekształcać się w morsowanie.

Budapeszt

Postanowiliśmy rozpocząć ewakuację i po kilku godzinach moczenia się wróciliśmy do mieszkania. Koło wyjścia z metra jakiś chłopak grał na miotle :)

#BORS GASZTOBAR
Wieczorem postanowiliśmy udać się na kolację do miejsca, które polecił mi kolega, tym bardziej, że wizyta na basenie spotęgowała głód. Bors Gasztobar to kultowa miejscówka, która mieściła się dosłownie kilka minut drogi od naszego lokum.

Budapeszt

Długa kolejka ludzi na zewnątrz świadczyła o tym, że jedzenie musi być świetne. Do wyboru były dwa rodzaje dań, a mianowicie zupy i zapiekanki. Zupy były codziennie inne, natomiast zapiekanki były stałym punktem w menu. Żona postanowiła zamówić zupę z pistacji, a ja zapiekankę.

Budapeszt

Jedzenie było obłędne, pomimo kolejki otrzymaliśmy je dosyć szybko. Ceny były przystępne.

Budapeszt

Po zaspokojeniu głodu poszliśmy na krótki spacer. Od kolegi miałem jeszcze jeden namiar na mały bar Grinzingi Borozó (róg Veres Pálné utca i Irányi utca), gdzie chodzą miejscowi na dobre wino.

Budapeszt

Po lampce pysznego czerwonego wina wróciliśmy do apartamentu.

Budapeszt

#BUDAPEST CARD
Kartę miejską Budapest Card kupiliśmy pierwszego dnia w informacji turystycznej znajdującej się obok stacji metra Deák Ferenc tér. Upoważnia ona do darmowej komunikacji oraz daje możliwość darmowego wstępu do wielu muzeów oraz zniżki w wielu miejscach. Ważność karty to 24h, 48h, 72h, 96h lub 120h, a my zdecydowaliśmy się na opcję 72h w cenie 37E (około 150zł). Karta jest ważna od momentu zakupu. Wszelkie szczegóły można znaleźć na stronie internetowej https://www.budapestinfo.hu/

Budapeszt

Piątkowy poranek obudził nas piękną pogodą, jednakże było bardzo chłodno. Postanowiliśmy zjeść śniadanie na mieście. W planach mieliśmy również zwiedzenie Parlamentu.

Budapeszt

Śniadanie zjedliśmy w niewielkiej kawiarence Cserpes Tejivó przy Sütő utca. W ofercie mieli różnego rodzaju dobre kanapki w dobrych cenach. Po konsumpcji skierowaliśmy się w stronę Parlamentu, jednocześnie krążąc trochę po okolicy.

Minęliśmy m. in. Oko Budapesztu, czyli diabelski młyn, z którego można podziwiać miasto.

Budapeszt

Przy ulicy József Attila utca trafiliśmy na pomnik gazeciarza. Zauważyliśmy, że w Budapeszcie wiele jest tego typu pomników o czym mieliśmy się okazję przekonać zwiedzając miasto.
Budapeszt

Zaraz obok gazeciarza mieściła się niewielka fontanna. Kontynuując spacer minęliśmy kolejny posąg, który przedstawiał Wojaka Szwejka.

Budapeszt

#PLAC WOLNOŚCI (SZABADSÁG TÉR)
Kawałek dalej doszliśmy do Skweru Wolności (Szabadság tér). Nazwa pochodzi od bohaterów, którzy zostali tam straceni po powstaniu w 1849 roku. Wchodząc na niego od strony Október 6 utca trafiliśmy na fontannę oraz pomnik ofiar niemieckiej okupacji.
Budapeszt

Budapeszt

Budapeszt

Z drugiej strony skweru znajduje się pomnik Armii Czerwonej upamiętniający żołnierzy radzieckich, którzy polegli w walce o wyzwolenie Budapesztu, a podobno pod nim znajdują ich szczątki.

Budapeszt

Opuszczając skwer minęliśmy pomnik Ronalda Reagana.

Budapeszt

Kilkadziesiąt metrów dalej znajdował się kolejny ciekawy pomnik, który przedstawiał węgierskiego premiera Imre Nagy stojącego na mostku.

Budapeszt

Po kilku krokach weszliśmy na plac koło Parlamentu. Z uwagi na wczesną porę ludzi było tam niewiele. Sam Parlament to przepiękny budynek. Podczas wizyty w Budapeszcie w 2016 nie udało nam się wejść do środka, ale teraz planowaliśmy to zrobić.

Budapeszt

Z różnych stron Parlamentu  kilka pomników. Jednym z nich jest Rákóczi Ferenc (Franciszek II Rakoczy), który był w latach 1703-1711 był przywódcą wielkiego powstania antyhabsburskiego na Węgrzech.

Budapeszt

Po drugiej stronie placu znajdował się pomnik Lajosa Kossutha, który jest węgierskim bohaterem nadorowym.

Budapeszt

Natomiast nieopodal wejścia do kas biletowych do parlamentu stał pomnik Tiszy Istvana, który na początku XX wieku był węgierskim premierem.

Budapeszt

Postanowiliśmy kupić bilety na zwiedzenie Parlamentu, które dla obywateli UE były w cenie 2400 forintów (około 32zł), a dla turystów spoza unii 6000 forintów (około 80zł). Wybraliśmy zwiedzanie w języku angielskim o 11:45, więc mieliśmy 2h na zwiedzenie innych miejsc.

W pierwszej kolejności poszliśmy do muzeum czekolady znajdującym się po drugiej stronie placu im. Kossutha. Zgodnie z informacją w instrukcji dołączonej do Budapest Card powinniśmy otrzymać tam poczęstunek, ale warunkiem był zakup biletu na zwiedzanie. Okazało się, że pani z obsługi mówiła po polsku. Postanowiliśmy wrócić tam później, a w międzyczasie jaki nam pozostał odwiedzić inne miejsca.

W pierwszej kolejności poszliśmy Báthory utca, przy której mieścił się pomnik z wiecznym płomieniem symbolizujący rozstrzelanie w tym miejscu premiera Węgier Lajosa Batthyány w dniu 6 października 1849.

Budapeszt

Następnie spacer kontynuowaliśmy Nagymező utca, gdzie trafiliśmy na kolejne ciekawe pomniki.

Budapeszt

Jeden z nich przedstawiał węgierskiego aktora komediowego Géza Hofi, natomiast drugi przedstawiał Imre Kálmán, węgierskiego kompozytora operetkowego.

Budapeszt

Przy Nagymező utca znajdowały się dwa muzea, do których w ramach Budapest Card mieliśmy darmowy wstęp. Pierwszym z nich był Dom Mai Manó, czyli zabytkowe studio nadwornego fotografa dworu cesarskiego.

Budapeszt

Drugim z obiektów był Ośrodek Fotografii Współczesnej im. Roberta Capa, ale okazało się, że niestety było zbyt wcześnie i oba muzea były jeszcze zamknięte. W okolicy tego drugiego znajdował się pomnik węgierskiego poety Miklósa Radnóti.

Budapeszt

Musieliśmy zmienić nasze plany, po szybkiej kalkulacji stwierdziliśmy, że przed wejściem do parlamentu zdążymy zwiedzić Węgierskie Muzeum Narodowe. Postanowiliśmy szybko udać się w jego stronę.

#SYNAGOGA SASZ-CHEVRA
Po drodze minęliśmy synagogę Sasz-Chevra. Postanowiłem do niej wejść, gdyż cena biletu była niska (niestety nie pamiętam dokładnej kwoty).

Budapeszt

Wchodząc do środka dostałem jarmułkę, której noszenie w środku było obowiązkowe.

Budapeszt

Świątynia została zbudowana na początku XX wieku. Środek był bardzo ciekawy i zrobił na mnie wrażenie.

#WĘGIERSKIE MUZEUM NARODOWE
Po wizycie w synagodze udaliśmy się do Węgierskiego Muzeum Narodowego, do którego wstęp w ramach Budapest Card był darmowy.

Budapeszt

Wchodząc do środka należało pobrać darmowy bilet. Niestety robienie zdjęć w środku jest płatne, ale mimo wszystko udało mi się kilka zrobić telefonem.

Budapeszt

Węgierskie Muzeum Narodowe jest największym na Węgrzech, a zbudowano je w pierwszej połowie XIX wieku. Wewnątrz znajdują się ciekawe zbiory. Ponieważ mieliśmy bardzo mało czasu, to zwiedzenie całego gmachu zrobiliśmy w ekspresowym tempie około 40 minut.

Budapeszt

Po wyjściu z muzeum poszliśmy na stację metra Astoria, skąd dojechaliśmy do stacji Kossuth Lajos tér mieszczącej się koło Parlamentu.

Budapeszt

Na peronie Kossuth Lajos tér znajdował się pomnik mężczyzny z psem, a przy wyjściu na powierzchnię był kolejny posąg przedstawiający kobietę z dzieckiem.

Budapeszt

Na placu przed Parlamentem trwała akurat zmiana warty, a mając jeszcze kilka minut w zapasie popatrzeliśmy chwilę sobie na ten pokaz.

#PARLAMENT
Po kilku minutach musieliśmy opuścić pokaz zmiany warty i udaliśmy się do Parlamentu. Wejście do środka znajduje się obok pomnika Tiszy Istvana, należy zejść do podziemi.

Budapeszt

Aby wejść do Parlamentu należy poddać się kontroli bezpieczeństwa podobnej do tej na lotnisku. Grupy zwiedzających liczą około 25-30 osób. My wybraliśmy grupę angielskojęzyczną.

Budapeszt

Dużym plusem jest to, że zdjęcia można robić praktycznie w całym obiekcie, z wyłączeniem sali, gdzie przechowywane są Klejnoty Koronne, o czym uprzedzała kilkukrotnie wcześniej przewodnik.

Budapeszt

Sam budynek Parlamentu powstał w XIX wieku i jest największym gmachem parlamentarnym na świecie (268m długości, 123m szerokości, 96m wysokości).

Budapeszt

Środek był przepiękny, dominowały czerwone dywany oraz złote zdobienia. W sali, gdzie przechowywane były Klejnoty Koronne kilka osób, w tym również ja próbowaliśmy zrobić zdjęcie. Niestety zauważyła to ochrona, w której obecności musiałem zdjęcie usunąć (co ciekawe po powrocie do Polski skorzystałem z programu do odzyskiwania danych i zdjęcie udało mi się odzyskać :) ).

Budapeszt

Zwiedzanie Parlamentu trwało około 50 minut.

#MUZEUM CZEKOLADY
Po opuszczeniu Parlamentu udaliśmy się do Muzeum Czekolady, w którym byliśmy rano. Sam obiekt jest niewielki, ale wystawa bardzo ciekawa i mimo płatnego wstępu warto tam zajrzeć.

Budapeszt

Duże wrażenie zrobił na nas stworzony z łakoci budynek Parlamentu. Do biletu dołączony był poczęstunek w postaci marcepanowego cukierka.

Budapeszt

Po opuszczeniu muzeum udaliśmy się na brzeg Dunaju, gdzie znajdował się pomnik przedstawiający buty. Jest tam 60 par żelaznych butów, które upamiętniają Żydów zastrzelonych na brzegu Dunaju w latach 1944-1945. Co noc przywożono tam około 60 Żydów, którzy ginęli od strzału w plecy. Wcześniej kazano im zdejmować obuwie.

Budapeszt

Pomiędzy pomnikiem z butami, a Parlamentem znajduje się jeszcze jeden pomnik przedstawiający Attila József, który był węgierskim poetą.

Budapeszt

Z brzegu Dunaju rozpościera się przepiękny widok na drugą stronę miasta.

Z tego miejsca postanowiliśmy wrócić do apartamentu. Obok Parlamentu spotkałem sobowtóra Johnnego Deepa, był tak podobny, że chyba nie tylko ja myślałem, że to on, gdyż biegało za nim parę dziewczyn. Na pytanie, czy faktycznie jest nim odpowiedział, że jest tylko podobny :)

Budapeszt

Wróciliśmy do naszego lokum na krótki odpoczynek i przepakowanie rzeczy i po kilku minutach ruszyliśmy na dalsze zwiedzanie miasta. W pierwszej kolejności poszliśmy do Bors Gasztobar, które znajdowało się kilka minut marszu od apartamentu. Ja tradycyjnie wziąłem zapiekankę, a żona zupę. Oczywiście jedzenie było przepyszne.

Spacerem dotarliśmy do stacji metra Opera (linia M1), której nazwa pochodzi od stojącego obok budynku Opery.

Budapeszt

Wstęp był płatny, więc nie wchodziliśmy do środka, ale sam hol robił wrażenie.

Budapeszt

Następnie zabytkową linią metra M1 dojechaliśmy do Placu Bohaterów (Hősök tere), na którym trwały prace przygotowawcze do jakichś pokazów.

Budapeszt

Budapeszt

Wokół placu znajdują się dwa muzea. Pierwszym z nich jest Pałac Sztuki, ale wstęp do niego był płatny, więc zrezygnowaliśmy. Po drugiej stronie placu mieściło się Muzeum Sztuk Pięknych, jednakże było w remoncie, a to oznaczało jego zamknięcie.

Budapeszt

W tej okolicy były jeszcze dwa obiekty z darmowym wstępem w ramach Budapest Card. Były to Muzeum Sztuki Azjatyckiej im. Ferenca Hoppa oraz Muzeum Celne i Historii Podatków. To pierwsze było zamknięte mimo iż byliśmy we właściwych godzinach otwarcia, natomiast do drugiego się spóźniliśmy. Zawiedliśmy się trochę, bo kupując kartę nie powiedziano nam, że dwa ciekawe obiekty z darmowym wstępem są wyłączone ze zwiedzania. 

Postanowiliśmy zobaczyć ostatnie darmowe muzeum tego dnia, a mianowicie Węgierską Galerię Narodową znajdującą się po drugiej stronie Dunaju na wzgórzu. Aby dotrzeć tam jak najszybciej zabytkową linią metra M1 dojechaliśmy do stacji Vörösmarty tér, a następnie dotarliśmy do Dunaju.

Budapeszt

Tam na promenadzie widzieliśmy ciekawą fontannę.

Budapeszt

Kontynuując spacer promenadą w stronę Mostu Łańcuchowego minęliśmy kilka fajnych posągów.

Budapeszt

Pierwszy z nich to młoda dziewczyna z psem, kawałek dalej widzieliśmy pomnik Małej Księżniczki, jeszcze dalej kobietę i posąg malarza Ignaca Roskovicsa.

Budapeszt

Budapeszt

Budapeszt

Bliżej mostu stał pomnik węgierskiego pisarza Józsefa Eötvösa.

Budapeszt

Kilka metrów od niego stała ciekawa instalacja zrobiona z aluminiowych puszek, która przedstawiała dwie końskie głowy.

Budapeszt

#FUNIKULAR
Przeszliśmy Mostem Łańcuchowym na drugą stronę i zabytkowym funikularem wjechaliśmy na wzgórze.

Budapeszt

Bilet kosztował 1200 forintów (około 16zł) - drożej niż przed rokiem o 300 forintów (4zł). Kolejka na szczyt działa od 1870 roku.

Budapeszt

#WĘGIERSKA GALERIA NARODOWA
W ramach Budapest Card wstęp do galerii był darmowy. Mieliśmy szczęście i zdążyliśmy przed zamknięciem.

Budapeszt

Wystawa była ciekawa i obejmowała kilka pięter, ale chyba największą atrakcją była strefa relaksu na ostatnim poziomie składająca się z poduszek na których można było wygodnie odpocząć. Zwiedzanie zajęło nam około 50 minut.

Budapeszt

#PROM
Po zwiedzeniu galerii zeszliśmy wzdłuż funikularu i przeszliśmy przez Most Łańcuchowy.

Budapeszt

Budapeszt

Chcieliśmy przepłynąć się promem. Bilet na prom kosztuje tyle co komunikacja miejska (około 5zł), ale w ramach Budapest Card bilet jest darmowy. Na prom wsiedliśmy w okolicy Parlamentu (Terminal promowy Kossuth Lajos tér M), a wysiedliśmy przy terminalu Népfürdő utca (Árpád híd). Na promie za niewielkie pieniądze można napić się dobrego węgierskiego wina.

Budapeszt

Mieliśmy trochę szczęścia, gdyż prom był niemal pusty.

Budapeszt

Przy okazji z jego pokładu można podziwiać Parlament.

Budapeszt

Z terminalu promowego dotarliśmy do stacji metra Arpad Bridge, z której dojechaliśmy do Deák Ferenc Tér, a następnie poszliśmy do naszego apartamentu. To był koniec drugiego dnia.

Następnego dnia po śniadaniu musieliśmy opuścić nasz apartament, ponieważ wieczorem mieli przybyć następni goście.

#BPKOFFER (PRZECHOWALNIA BAGAŻU)
W pierwszej kolejności po opuszczeniu lokum udaliśmy się do Bpkoffer przy Paulay Ede Utca 56, która jest przechowalnią bagażu. W ramach Budapest Card możemy przez 4h za darmo przechować bagaż, a na pozostały okres czasu dostaniemy 20% zniżki. My postanowiliśmy skorzystać z tej opcji, było to wygodniejsze, niż chodzenie z ciężkimi plecakami.

Budapeszt

Przy okazji zauważyliśmy, że ulicę która biegnie nad zabytkową stacją metra zamknęli, a tego dnia miały tam odbywać się różne imprezy plenerowe.

Budapeszt

My po zdaniu bagażu podeszliśmy do Andrássy utca i ze stacji Opera metrem pojechaliśmy do Vörösmarty tér. Przy okazji warto wspomnieć, że nieopodal tej stacji znajduje się sporej wielkości sklep z pamiątkami.

Budapeszt

Następnie przez Most Łańcuchowy przeszliśmy na drugą stronę Dunaju i ścieżką wzdłuż funikularu weszliśmy na wzgórze zamkowe.

Budapeszt

Budapeszt

Budapeszt

#BUDAPESZTAŃSKIE MUZEUM HISTORII MIASTA
Na wzgórzu udaliśmy się do Budapesztańskiego Muzeum Historii Miasta, do którego Budapest Card gwarantowała darmowy wstęp.

Budapeszt

Budapeszt

Wystawa była bardzo różnorodna, gdyż znajdowały się tam obrazy, eksponaty z wykopalisk, a nawet wystrój mieszkań z okresu komunizmu. Zwiedzenie całego obiektu zajęło nam około 45 minut.

Budapeszt

BudapesztBudapeszt

#MIEJSKIE ZOO
Po opuszczeniu muzeum zeszliśmy ze wzgórza i ponownie udaliśmy się do stacji metra Vörösmarty tér, skąd pojechaliśmy do Széchenyi fürdő, nieopodal której mieści się miejskie zoo.

Budapeszt

Bilet wstępu to wydatek 2800 forintów (około 37zł), ale z kartą Budapest Card otrzymujemy zniżkę w wysokości 25%, czyli ostatecznie koszt biletu wyniósł 2100 forintów (około 28zł).

Budapeszt

W swoim życiu nie odwiedziłem zbyt wielu ogrodów zoologicznych, ale ten w Budapeszcie najbardziej mi się podobał.

Budapeszt

Na zwiedzanie trzeba poświęcić minimum 3-4h, ponieważ ilość zwierząt i pawilonów jest ogromna.

Budapeszt

Ciekawe były lemury, które w jednym z pawilonów biegały sobie wolno, a zwiedzający chodzili wśród nich.

Budapeszt

Bardzo duże wrażenie na nas zrobił pawilon z nietoperzami, gdzie było ciemno, a nietoperze latały wśród nas.

Budapeszt

Budapeszt

BudapesztBudapeszt

Po opuszczeniu zoo podeszliśmy do parku o nazwie Lasek Miejski, który znajduje się zaraz obok niego.

Budapeszt

Było tam sporo pojazdów wojskowych, najprawdopodobniej miało to związek z imprezami plenerowymi, o których pisałem wcześniej.

Budapeszt

Pokręciliśmy się trochę po okolicy, a następnie wróciliśmy do centrum, a dokładnie do tak lubianego przez nas Bors Gasztobar.

#GÓRA GELLERTA
Po obiedzie dotarliśmy do Rákóczi útca, skąd autobusem pojechaliśmy w stronę Wzgórza Gellerta. Pogoda powoli zaczynała się psuć, na szczęście przez większość dnia było słonecznie. Autobus zawiózł nas na drugą stronę Dunaju, a my wysiedliśmy w okolicy wcześniej wspomnianego wzgórza. Droga na szczyt była dosyć łatwa, gdyż jadąc autobusem nabraliśmy trochę wysokości.

Budapeszt

Na wzgórzu trwał jakiś koncert, więc część jego obszaru była ogrodzona, my natomiast skierowaliśmy się w stronę Pomnika Wolności, który został wzniesiony w 1947 roku.

Budapeszt

Na szczycie mieści się również Cytadela, która powstała w połowie XIX wieku.

Budapeszt

Z góry można podziwiać przepiękny widok na całe miasto. Gdy byliśmy na wzgórzu to zaczął padać deszcz, więc postanowiliśmy zejść w stronę Mostu Wolności.

Budapeszt

Na dół prowadziły długie schody, przy których na dole znajdowały się ciekawe atrakcje dla dzieci.

Budapeszt

Mostem Wolności przeszliśmy na drugi brzeg Dunaju, trochę byłem zawiedziony, ponieważ rok wcześniej most był zamknięty dla ruchu kołowego, a ludzie wykorzystywali go jako deptak i miejsce do spotkań przy winie lub piwie.

Budapeszt

Budapeszt

Spacer kontynuowaliśmy w stronę stacji metra Deák Ferenc tér, skąd pojechaliśmy do Bpkoffer, aby odebrać bagaż.

Budapeszt

Za przechowanie bagażu zapłaciliśmy kilkadziesiąt złotych (pierwsze 4h były darmowe).

Niestety pogoda nam się popsuła całkowicie i zaczęło mocno padać, więc wróciliśmy do metra, a następnie pojechaliśmy do znanego nam MC Donald koło stacji metra Astoria. Dzięki temu mogliśmy przeczekać tam parę godzin, podczas gdy na zewnątrz rozpętała się burza. Po 22 opuściliśmy restaurację i z Astorii metrem dotarliśmy do dworca Kelenföld, skąd odjeżdża Polski Bus.

Odjazd autokaru zaplanowany był około północy, więc musieliśmy poczekać w dworcowej poczekalni, gdyż na zewnątrz wciąż padał deszcz.

#POWRÓT
Autokar przyjechał punktualnie, mieliśmy sporo szczęścia, ponieważ chwile wcześniej przestało padać. Mogliśmy bez problemu wyjść z poczekalni i udać się do autobusu. Niestety sporą wadą jest to, że Polski Bus odjeżdża z miejsca, gdzie nie ma zadaszenia. W czasie, gdy my wygodnie zajęliśmy miejsca w środku to na zewnątrz rozpętała się ogromna burza.

Do Krakowa dotarliśmy około 7 rano, a bilety w cenie około 25zł kupiliśmy z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.

W Krakowie niemal od razu złapaliśmy autobus do Katowic, który na dworzec autobusowy dotarł kilka minut przed odjazdem pociągu do naszego rodzinnego miasta. W Katowicach dworzec autobusowy i kolejowy są od siebie oddalone około 5 minut piechotą, ogólnie nie polecam biegania z plecakami, ale dzięki temu zdążyliśmy na pociąg.

Nasze rodzinne miasto przywitało nas deszczową pogodą, ulice o poranku były puste, a mieszkańcy zapewne jeszcze smacznie spali w swoich domach.

W Budapeszcie byliśmy już drugi raz, mimo to odwiedziliśmy miejsca, których nie udało nam się zaliczyć podczas pierwszego pobytu. Polecam zakup karty miejskiej, ponieważ wstępy do muzeów są dosyć drogie (zazwyczaj 20-35zł). Dzięki temu możemy sporo zaoszczędzić. Na zwiedzenie całego miasta potrzeba co najmniej 5-6 dni, więc w przyszłości na pewno tam wrócimy. Budapeszt zaliczamy do jednej z najfajniejszych europejskich stolic, gdyż czujemy się w nim jak w domu, a ludzie są mili.

Dodatkowym plusem jest brak psychozy strachu w aspekcie terroryzmu, która towarzyszy zwiedzaniu innych europejskich miast. Miasto jest bezpieczne, my nie mieliśmy żadnych nieprzyjemnych przygód.
Budapeszt kończy serię publikacji związanych z całą podróżą, którą rozpoczęliśmy w Kijowie, a kontynuowaliśmy przez Iran i Baku. W sumie cały wyjazd trwał 16 dni i można go podsumować zwrotem, że był bardzo udany. Zobaczyliśmy kawałek świata w niewygórowanej cenie, a wszystko od początku do końca zorganizowaliśmy sami.

Pozostałe wpisy z tego wyjazdu:
Kijów część 1
Kijów część 2
Iran część 1
Iran część 2
Iran część 3
Baku część 1
Baku część 2

You have no rights to post comments

o mnie


Na moim blogu podróżniczym zabiorę was do świata moich podróży, pokażę zdjęcia oraz ciekawostki z miejsc, które odwiedziłem.

antka wspiera

Tuba Gliwic

Aina
Śląskie Trendy

Jestem również na:

zBLOGowani.pl