#antekpodrozuje

Lwów zwany małym Krakowem (październik 2017)

Lwów

Pomysł wyjazdu do Lwowa chodził mi już po głowie od bardzo dawna, ale zawsze brakowało jakiejś motywacji, czy impulsu, aby go zrealizować, tym bardziej, że z tamtych rejonów pochodził mój dziadek.

Postanowiłem to zmienić i w zeszłym roku po krótkiej analizie kalendarza okazało się, że wyjazd jest możliwy w połowie października.

Z Polski do Lwowa można dostać się na kilka sposobów. Jeździ mnóstwo linii autokarowych i lata Wizzair m.in. z Wrocławia. My wybraliśmy bardziej klasyczny i sprawdzony w praktyce przez innych znajomych sposób na dojazd, a mianowicie ze Śląska do granicy w Medyce dotarliśmy samochodem, następnie auto zostawiliśmy na parkingu znajdującym się nieopodal przejścia granicznego, a granicę przeszliśmy pieszo.

#GRANICA
Granicę przeszliśmy pieszo, a całość procedur była błyskawiczna. Oczywiście po polskiej stronie celnik nie był nastawiony zbyt przyjaźnie, a po stronie ukraińskiej były przemiłe i uśmiechnięte Panie celniczki.

#DOJAZD DO LWOWA
Miasteczko po ukraińskiej stronie granicy nazywa się Szeginie (Шегині). Do Lwowa kursują stamtąd tzw. marszrutki, odjeżdżają średnio co godzinę, a bilet kosztuje 42 hrywny (około 5zł).

Lwów

Przejazd do Lwowa zajmuje od 90-120 minut, w zależności na ilu przystankach zatrzyma się bus oraz jak bardzo oddali się od głównej drogi. Nasz w drodze do Lwowa zaliczył chyba wszystkie możliwe wioski po drodze, momentami jechał po tak dziurawej drodze, że prędkość nie mogła być wyższa niż 20km/h. Kierowca zgarniał po drodze wszystkich pasażerów, że czuliśmy się jak sardynki w puszce. Ostatni kurs do Lwowa był o 21, a my załapaliśmy się na przed ostatni o 20:00. Do Lwowa dotarliśmy około 22, a bus dojechał do centrum, więc wysiedliśmy w okolicy starego miasta.

Lwów

#HOTEL
Hotel zarezerwowałem przez booking.com, a wybór padł na znajdujący się przy lwowskim rynku Hotel 39. Jego cena była zdecydowanie wyższa niż pozostałych, ale opinie i lokalizacja spowodowały, że się na niego zdecydowaliśmy. Za dwuosobowy pokój na dwie noce zapłaciliśmy około 360zł. Pokoje znajdowały się na ostatnim piętrze kamienicy nad restauracją. Do góry prowadziły drewniane schody, a na suficie klatki schodowej znajdowały się freski.

Lwów

Obsługa w hotelu była bardzo miła, a pokoje urządzone z gustem.

Lwów
Lwów
Lwów

W pokoju mieliśmy dostępną łazienkę. Wybraliśmy wersję bez śniadania, gdyż recepcjonistka odradziła nam jego zamawianie, ponieważ było niezbyt smaczne.

#GAZOWA LAMPA (Гасова лямпа)
Po zameldowaniu poszliśmy na miasto zjeść kolację.

Lwów

Nasz wybór padł na znajdującą się nieopodal rynku ciekawą knajpę Gazowa Lampa (Гасова лямпа), przed którą był niewielki monument Ignacego Łukasiewicza siedzącego przy lampie naftowej.

Lwów

Restauracja zajmowała kilka pięter wąskiej kamieniczki, wnętrze było niesamowite. Do środka zapraszał elegancki pan z cylindrem na głowie.

Lwów

Jedzenie wyśmienite i tanie, pyszna sałatka kosztowała około 8-9zł, a wino podawane było w probówkach.

Lwów

Trudno było o stolik o tej porze, ale na szczęście coś się zwolniło. Podawali tam również dobre lokalne piwo.

Lwów

Na piętro restauracji prowadzą wąskie schody posiadające światła dla pieszych. Na koniec wizyty kelner podpalał beczułkę z lontem, w której był rachunek. Po podpaleniu bardzo widowiskowo się spalała.
Po kolacji wróciliśmy do hotelu.

#RYNEK
O poranku opuściliśmy hotel i postanowiliśmy pospacerować wokół rynku. Otacza go kilkadziesiąt pięknych kamieniczek pochodzących z różnych okresów, a na środku rynku stoi ratusz miejski.

LwówLwów

Wokół ratusza znajduje się kilka niewielkich fontann oraz ciekawych ławeczek.

LwówLwówLwów

Jedną z bardziej charakterystycznych kamienic jest tzw. Czarna, niestety jej fasada była w remoncie i zasłaniały ją rusztowania. Budynek pochodzi z XVI wieku.

Lwów

Obeszliśmy rynek dookoła czekając na resztę ekipy, z którą podróżowaliśmy.

#LVIV CROISSANTS
Na przepyszne śniadanie poszliśmy do małej restauracji Lviv Croissants znajdującej się na rogu Starojwrejskiej i Halickiej, która serwuje świetną kawę i croissanty na ciepło w niewielkiej cenie.

LwówLwów

#WŁOSKIE PODWÓRKO
Po śniadaniu wróciliśmy na rynek, a następnie udaliśmy się do kamienicy z numerem 6, w której znajduje się włoskie podwórko. Wstęp do środka jest płatny, a bilet kosztował 5 hrywien (około 0,70zł). Warto tam zajrzeć, gdyż koszta nie są duże, a miejsce jest urokliwe. Niestety mimo poranka były już tłumy.

Lwów

Z tego miejsca poszliśmy do Czarnej Kamienicy, w której mieści się Muzeum Historyczne Miasta Lwowa, tam na kilku poziomach znajdują się ciekawe wystawy. Wstęp na każdy z poziomów kosztuje 10 hrywien (około 1,30zł).

LwówLwów

Po obejrzeniu wszystkich wystaw udaliśmy się do kamienicy pod adresem Rynek 24, gdzie znajduje się muzeum Historii Starożytnej Ukrainy, do którego wstęp kosztował 10 hrywien (około 1,30zł).

Lwów

Aktualny cennik wstępów do muzeów znajduje się pod tym adresem http://www.lhm.lviv.ua/eng/poslugy.html

Lwów

#KAPLICA BOIMÓW
Po wizycie w muzeum podeszliśmy do bazyliki, która mieści się przy południowo-zachodnim narożniku rynku.

Lwów

Obok niej stoi niewielka Kaplica Boimów. Wstęp do niej kosztował 30 hrywien(około 4zł).

Lwów

Warto zwrócić uwagę na sklepienie kopuły.

Lwów

#BAZYLIKA ARCHIKATEDRALNA PW. WNIEBOWZIĘCIA NMP
Z kaplicy udaliśmy się do Bazyliki Archikatedralnej pw. Wniebowzięcia NMP. Weszliśmy zaledwie do przedsionka, ponieważ trwał ślub.

Lwów

Świątynia jest jedną z najstarszych we Lwowie, powstała na przełomie XIV i XV wieku.

Lwów

#KOŚCIÓŁ ŚW. PIOTRA I PAWŁA
Po krótkiej wizycie w bazylice poszliśmy do kościoła św. Piotra i Pawła, który mieści się przy tej samej ulicy kilkadziesiąt metrów dalej. Świątynia powstała w XVII wieku.

Lwów

Udało nam się wejść do środka, co prawda wewnątrz było sporo ludzi, ale nie trwała tam żadna ceremonia. Wnętrze jest bardzo ciekawe, niestety ołtarz był przysłonięty częściowo przez rusztowania.

Lwów

Obok kościoła znajduje się pomnik Iwana Pidkowy, który był kozackim watażką.

Lwów

#CERKIEW PRZEMIENIENIA PAŃSKIEGO
Kolejną odwiedzoną przez nas świątynią była Cerkiew Przemienienia Pańskiego z początku XX wieku.

Lwów

Weszliśmy tylko do przedsionka, ponieważ trwał ślub.

Lwów

#KATEDRA ORMIAŃSKA
Nieopodal w/w cerkwi znajduje się Katedra Ormiańska pochodząca z XIV wieku.

Lwów

Warto tam zajrzeć, gdyż wnętrza są bardzo ciekawe.

Lwów

W przeciwieństwie do wcześniejszych świątyń wstęp jest płatny, ale kosztuje zaledwie 2 hrywny (około 0,30zł).

Lwów

Zwiedzanie miasta kontynuowaliśmy ulicą Wirmeńską, przy której trafiliśmy na ciekawą cukiernię z wyborami marcepanowymi (Львівська майстерня марципанів).

LwówLwów

#KATEDRA DOMINIKAŃSKA
Następnym punktem na mapie Lwowa był kościół Bożego Ciała i klasztor Dominikanów, w którym obecnie mieści się cerkiew Najświętszej Eucharystii.

Lwów

Świątynia powstała w XVIII wieku. Tam również trwał ślub, więc mogliśmy oglądać wnętrze tylko z przedsionka.

Lwów

Nieopodal katedry znajduje się niewielki monument Nikifora Krynickiego, który był polskim malarzem pochodzenia łemkowskiego.

Lwów

#CERKIEW USPIEŃSKA
Kolejnym obiektem sakralnym, do którego się udaliśmy była Cerkiew Uspieńska znajdująca się nieopodal Wałów Gubernatorskich.

Lwów

Świątynia powstała na przełomie XVI i XVII wieku.

Lwów

Weszliśmy do środka, na szczęście tam nie było żadnych uroczystości weselnych, więc udało się nam zwiedzić wnętrza.

Lwów

 

Lwów

Po wyjściu ze świątyni skierowaliśmy się na niewielki placyk znajdujący się obok niej, przy którym mieszkańcy Lwowa handlowali różnymi rzeczami. Na bazarze można było kupić niemal wszystko, książki, płyty, stare aparaty, ubrania itp. Sam prawie kupiłem wtedy stary radziecki aparat Moskwa, ale ostatecznie zrezygnowałem z tego zakupu.

Lwów

Kawałek dalej mieściły się Arsenał Królewski i Arsenał Miejski, ale nie wchodziliśmy do środka.

Lwów

Wzdłuż ulicy Pidwalnej, ciągną się Wały Gubernatorskie. Po ich drugiej stronie znajduje się Cerkiew Odrodzenia, ale była zamknięta.

Lwów

#BASZTA PROCHOWA
W środkowej części wałów stoi Baszta Prochowa pochodząca z XVI wieku i stanowiąca część systemu fortyfikacji miasta.

Lwów

Naprzeciwko Cerkwi Uspieńskiej po drugiej stronie Wałów Gubernatorskich znajduje się świątynia św. Archanioła Michała, postanowiliśmy do niej wejść.

Lwów

Cerkiew jest dosyć młoda, pochodzi z początku XX wieku. Wewnątrz było pusto.

Lwów

Przez wały wróciliśmy do ulicy Pidwalnej i skierowaliśmy się w stronę jednego z budynków Arsenału (wg mapy są 3 budynki), ale nie wchodziliśmy do niego.

Lwów

Poszliśmy na jego tył, gdyż znajdują się tam pozostałości synagogi Złota Róża, która została zbudowana w XVI wieku. W trakcie drugiej wojny światowej obiekt został zniszczony przez wojska niemieckie.

Lwów

#MUZEUM JOHANNA GEORGA PINSELA (KOŚCIÓŁ KLARYSEK)
Po obejściu Arsenału udaliśmy się do Kościoła Klarysek, w którym obecnie mieści się Muzeum Rzeźby Johanna Georga Pinsela.

Lwów

Wstęp do środka kosztuje 30 hrywien (około 4zł).

Lwów

Zbiory nie przypadły mi do gustu, ale za to zaciekawiła mnie fontanna mieszcząca się na placu przed muzeum.

Lwów

Po krótkiej wizycie w muzeum poszliśmy w stronę Bramy Gliniańskiej, która znajdowała się po drugiej stronie ulicy, a następnie po przejściu przez nią skierowaliśmy się w stronę kościoła św. Andrzeja i klasztoru Bernardynów, który zbudowano na początku XVII wieku.

Lwów

W środku trwał ślub, więc nie przeszkadzaliśmy w ceremonii i zrobiliśmy tylko kilka zdjęć w przedsionku.

Lwów Lwów

Skierowaliśmy się w stronę cukierni Roshen mieszczącej się przy Wałowej, a po drodze minęliśmy pomnik Daniela Halickiego, który był księciem Rusi Halickiej.

Lwów

#CUKIERNIA ROSHEN
Po krótkim spacerze dotarliśmy do cukierni Roshen przy Wałowej, gdzie zaopatrzyliśmy się w różne łakocia.

Lwów

Miejsce to jest rajem dla lubiących słodycze, gdyż można znaleźć tam dosłownie wszystko m.in. czekolady, cukierki, lizaki i słodkości wszelkiego innego typu.

Lwów
Lwów
Sieć cukierni Roshen stworzył obecny prezydent Ukrainy Petro Poroszenko.
Lwów

Naprzeciw cukierni znajduje się Hotel George (Жорж), który ma bardzo ciekawą fasadę.

Lwów

#PUZATA CHATA
Z uwagi na porę dnia postanowiliśmy coś zjeść. Postawiliśmy na sprawdzone miejsce, a mianowicie na Puzatą Chatę. We Lwowie jest kilka restauracji tej popularnej na Ukrainie sieciówki, a my udaliśmy się do lokalu przy Prospekcie Szewczenki. Wewnątrz było tłoczno, ale udało się znaleźć wolny stolik i zjeść obiad. Mają bardzo dobrego łososia i puree ziemniaczane, a jedzenie tam jest tanie. Za obiad dla dwóch osób zapłaciliśmy około 33zł.

Lwów

Nieopodal Puzatej Chaty minęliśmy niewielki monument Wołodymyra Iwasiuka, który był ukraińskim muzykiem.

Lwów

#PAŁAC POTOCKICH
Po obiedzie skierowaliśmy się w stronę Pałacu Potockich, w którym mieści się Lwowska Galeria Sztuki. Budynek wzniesiono pod koniec XIX wieku. Jako ciekawostkę należy wspomnieć fakt, że w 1919 roku podczas pokazów lotniczych na budynek spadł samolot, w wyniku czego obiekt uległ częściowemu zniszczeniu. Wstęp do środka kosztuje 30 hrywien (około 4zł) za każdy poziom.

Lwów

Po zwiedzeniu wystawy skierowaliśmy się w stronę Katedry Św. Jura. Po drodze do niej minęliśmy dzwonnicę cerkwi św. Ducha, która przetrwała bombardowania w trakcie drugiej wojny światowej. Niestety budynek cerkwi i seminarium znajdujące się tam nie przetrwały.

Lwów

#KATEDRA ŚW. JURA
Po dłuższym spacerze dotarliśmy do Katedry św. Jura.

Lwów

Cerkiew powstała w połowie XVIII wieku.

Lwów

W środku trwał ślub, więc nie można było zwiedzać wnętrz.

Lwów

Świątynia z zewnątrz była ciekawa. Po wyjściu na zewnątrz skierowaliśmy się ulicą Gródecką w stronę hotelu. Minęliśmy przy niej Lwowski Cyrk Państwowy, ale nie wchodziliśmy do środka.

Lwów

Bliżej centrum minęliśmy policję, która zatrzymała grupę ludzi. Najprawdopodobniej miało to związek z tym, że 14 października jest obchodzona rocznica powstania UPA (Ukraińskiej Powstańczej Armii) i możliwe były niewielkie zamieszki. Wspomniana grupa była uzbrojona w noże, pałki, gaz itp. Na szczęście nie odczuliśmy w żaden sposób zagrożenia.

Lwów

Kawałek dalej przy ulicy Gródeckiej minęliśmy Więzienie Brygidki, czyli budynek z 1614 roku, w którym kiedyś znajdował się zakon św. Brygidy, a następnie pod koniec XVIII wieku obiekt zmieniono w więzienie, a po I wojnie światowej mieściło się tam więzienie polityczne.

Lwów

W trakcie II wojny światowej zamordowano tam ponad 2000 więźniów.

Lwów

Następnie skierowaliśmy się na Prospekt Swobody w okolicach Opery Lwowskiej.

Lwów

Było tam sporo ludzi, niektórzy na ławkach grali w szachy, inni w niewielkich chórkach śpiewali.

Lwów

Ogólnie było przyjemnie. Chcieliśmy wejść do opery, ale zwiedzanie dostępne jest tylko w określonych godzinach, więc postanowiliśmy przełożyć to na dzień następny.

Lwów

Kontynuując spacer w stronę hotelu odkryliśmy na tyłach Teatru Dramatycznego kolejny bazar, ale z uwagi na późną porę większość ludzi się zbierała. Podobnie jak na wcześniejszym można tam było znaleźć niemal wszystko.

Lwów

Po powrocie do hotelu odpoczęliśmy chwilę, a następnie udaliśmy się na kolację do kolejnej ciekawej restauracji.

#DOM LEGEND (RESTAURACJA)
Dom Legend był restauracją, którą wybraliśmy na kolację. Przed wejściem stał kominiarz i za niewielką opłatą dawał do spróbowania jakąś miejscową nalewkę (warto skorzystać).

Lwów

Restauracja zajmuje kilka pięter i ma niesamowity klimat. Na tarasie u góry stoi trabant na warszawskich blachach, a wieczorem o 21:00 ma miejsce niewielkie przedstawienie, którego akcja rozgrywa się na zewnętrznej ścianie restauracji. Każda sala w restauracji urządzona jest w innym stylu w nawiązaniu do lwowskich legend. Wśród obsługi są karły. Jedzenie jest przepyszne, a ceny umiarkowane. Myślę, że jest to obowiązkowy punkt na mapie miasta.

Lwów

Po opuszczeniu lokalu pospacerowaliśmy sobie chwilę po starym mieście i udaliśmy się do hotelu na odpoczynek.

Lwów

#KOPALNIA KAWY
Niedzielny poranek rozpoczęliśmy od wizyty w Kopalni Kawy, która znajduje się na rynku pod numerem 10.

Lwów

Miejsce to pełni funkcję restauracji, a jedną z jego atrakcji jest tzw. kopalnia kawy urządzona w piwnicy. Turysta schodząc do podziemi czuje się tak, jakby był w prawdziwej kopalni. Przy schodach prowadzących na dół należy założyć kask, a korytarze piwnicy wiją się niczym kopalniane tunele.

Lwów

Oczywiście kawy się nie wydobywa, tylko rośnie ona na plantacjach, ale i tak atmosfera tego miejsca jest ciekawa. Wstęp jest bezpłatny. W kopalni można napić się kawy, ale jest ona dużo droższa niż w innych kawiarenkach. Można również kupić ciekawe wyroby z kawy. W ramach ciekawostek można zamówić kawę podpalaną, gdzie podczas serwowania kelner karmelizuje cukier przy użyciu palnika.

Na śniadanie poszliśmy do tego samego miejsca, co dzień wcześniej czyli do Lviv Croissants.

#OPERA LWOWSKA
Zwiedzanie opery dostępne było w wybranych godzinach, my wybraliśmy się tam pomiędzy 10-11. Bilet kosztuje 40 hrywien (około 5zł).

Lwów

Było to jedno z najładniejszych wnętrz, jakie mieliśmy okazję zobaczyć we Lwowie.

Lwów

Mieszanka koloru złotego i czerwonego robiła niesamowite wrażenie, w przeciwieństwie do mediolańskiej La Scali.

LwówLwów

Po zwiedzeniu opery poszliśmy na bazar znajdujący się na tyłach Teatru Dramatycznego, gdyż dzień wcześniej było dosyć pusto i po krótkim obejściu wszystkich stoisk wróciliśmy na rynek, aby wejść na ratuszową wieżę.

Lwów

#RATUSZ
Pośrodku rynku znajduje się ratusz, budynek powstał w pierwszej połowie XIX wieku.

Lwów

Na wieży ratuszowej na wysokości 65m znajduje się taras widokowy, z którego można podziwiać panoramę miasta.

Lwów

Wstęp kosztuje 20 hrywien (około 2,50zł), a na górę wchodzi się drewnianymi schodami.

LwówLwów

Po zejściu udaliśmy się na ulicę Serbską, przy której stał pomnik Leopolda von Sacher-Masoch (który był austriackim pisarzem), a następnie przechodząc koło Domu Legend skierowaliśmy się w stronę Wałów Gubernatorskich. Naszym celem był Kopiec Unii Lubelskiej i Wysoki Zamek.

Lwów

Po drodze wstąpiliśmy jeszcze do Cerkwi Odrodzenia, która mieściła się obok wałów.

Lwów

Wnętrze było puste, ale otwarte. Świątynia powstała w XVII wieku.

Lwów

#WYSOKI ZAMEK
Wysoki Zamek to zamek królewski wzniesiony w XIV wieku przez Kazimierza III Wielkiego, który został zniszczony na początku XVIII wieku, a następnie w 1772 roku rozebrany. Wysoki Zamek mieści się na wzgórzu, które góruje nad miastem z charakterystycznym nadajnikiem. Do góry prowadzi ścieżka przez park. My trafiliśmy na brzydką pogodę, było wilgotno, a chwilami kropił deszcz.

Lwów

Podchodząc należy uważać, szczególnie w okolicy Kopca Unii Lubelskiej, gdyż niektóre kamienie są bardzo śliskie.

Lwów

Mimo iż zamek obecnie nie istnieje, to zostało się kilka fragmentów murów.

Lwów

Wspomniany kopiec powstał w 1869 roku, a z jego szczytu (413m n.p.m.) można podziwiać panoramę miasta.

Lwów

Ze wzgórza poszliśmy w stronę cerkwi św. Mikołaja.

Lwów

Okolica była strasznie zdewastowana.

Lwów

Pierwsza świątynia powstała w tym miejscu w XIII wieku, a obecny budynek pochodzi z początków XIX wieku. Do środka nie weszliśmy ponieważ trwało nabożeństwo.

Lwów

Następnie udaliśmy się na obiad do Puzatej Chaty, ale tym razem wybraliśmy lokal na rogu Kościuszki i Strzelców Siczowych, ponieważ mieliśmy do niego bliżej.

#KASYNO SZLACHECKIE
Po obiedzie poszliśmy do Kasyna Szlacheckiego mieszczącego się przy Lystopadovoho Chynu. Wstęp do środka kosztował 20 hrywien (około 2,50zł).

Lwów

Z zewnątrz fasada budynku ma różowy kolor i znajduje się na niej kilka figur, ale to co jest w środku bije na głowę wszystko to, co widzieliśmy dotychczas we Lwowie - mianowicie klatka schodowa z drewnianymi zdobieniami i przeszklonym sufitem.

Lwów

Kasyno powstało pod koniec XIX wieku według projektu wiedeńskich architektów i jest uznawane za najpiękniejsza budowlę neobarokową we Lwowie.

Lwów

Około 10 minut czekałem na puste schody, aby zrobić zdjęcia, ale efekt jest niesamowity. Polecam każdemu wizytę w tym miejscu.

LwówLwów

#LWOWSKA GALERIA SZTUKI
Po wyjściu z kasyna skrajem Parku Ivana Franki poszliśmy w stronę ulicy Stefanika, gdzie mieściła się Lwowska Galeria Sztuki.

Lwów

Wspomniany wcześniej Pałac Potockich jest jej filią. Bilet kosztował 45 hrywien (około 6zł). W środku znajdują się obrazy wielu znanych malarzy m.in. Kossaka, Grottgera, Malczewskiego czy Matejki.

Lwów

Po zwiedzeniu wystawy wróciliśmy do hotelu, gdzie podczas porannego wymeldowania zostawiliśmy bagaże w przechowalni. Następnie taksówką pojechaliśmy na dworzec kolejowy, a za kilka kilometrów zapłaciliśmy 200 hrywien (około 25zł).

#POWRÓT
Według informacji przekazanych mi wcześniej przez kolegę właśnie z tego miejsca miały odjeżdżać marszrutki do Medyki (Szeginie). Pytaliśmy taksówkarza, skąd dokładnie odjeżdżają, a ten wskazał nam orientacyjne miejsce. Niestety nigdzie nie mogliśmy znaleźć przystanku, czy jakiejkolwiek informacji. Wszyscy, których pytaliśmy mówili coś o metrze i pokazywali ręką kierunek. Z

Lwów

Zauważyliśmy, że oprócz dworca głównego nieopodal widać było mniejszy dworzec kolejowy, a kierunek wskazany nam zgadzał się, więc poszliśmy w tamtą stronę. Nie do końca rozumieliśmy o co chodzi z metrem, w końcu we Lwowie ono nie kursuje. W ten sposób dotarliśmy do dworca podmiejskiego. W dalszym ciągu nie mogliśmy znaleźć miejsca odjazdów, zaczęliśmy rozpytywać wśród ludzi na przystanku i okazało się, że metro to kompleks handlowy znajdujący się około 5km od miejsca, w którym byliśmy, a od września (byliśmy w październiku) punkt odjazdu dla marszrutek do Szegini został przeniesiony.

Obecnie należy tam dojechać marszrutką nr 28 z przystanku przy dworcu podmiejskim. Jej koszt to 4 hrywny ( około 0,50zł). Wysiadamy koło metra.

Lwów

Na prowizorycznym dworcu autobusowym stała już marszrutka do Szegini, a odjazd nastąpił po jakichś 20 minutach. Do granicy jechaliśmy około 1,5h (trochę krócej niż do Lwowa). Koszt przejazdu to 42 hrywny (około 5zł).

Lwów

We Lwowie (i prawdopodobnie również w wielu innych miastach) autobusy są obsługiwane przez prywatne firmy, które przejęły ten biznes po upadku ZSRR. Wyglądają one podobnie (we Lwowie są to żółte busy), mają identyczny cennik, nadane numery i jeżdżą wyznaczonymi trasami, ale na przystankach zazwyczaj nie ma rozkładu, tylko czeka się na konkretny kurs.
Poniżej załączam rozkład jazdy marszrutek.

Lwów

#GRANICA
Odprawa przez ukraińskich celników ograniczyła się tylko do sprawdzenia paszportów, natomiast polscy pogranicznicy byli bardzo skrupulatni sprawdzając zawartość bagażu. Wracając przewoziliśmy trochę alkoholu (obecne przepisy pozwalają na wwiezienie do kraju maksymalnie 1 litr mocnego alkoholu na osobę).

Po przekroczeniu granicy odebraliśmy auto z parkingu. Koszt pozostawienia auta na weekend to 6zł za dobę. Nie trzeba wcześniej się umawiać, ale należy liczyć się z tym, że w okresie długich weekendów może być brak miejsc.

Link do ogłoszenia z parkingiem.

Powrót autem na Śląsk minął nam szybko i bezproblemowo.

#PODSUMOWANIE
Lwów to zdecydowanie miasto warte odwiedzenia. Znajduje się tam wiele ciekawych i ładnych miejsc. Mimo tego, że mieliśmy do dyspozycji cały weekend nie udało nam się dotrzeć na Cmentarz Łyczakowski. Dużym plusem są niskie ceny wstępów, transportu czy żywności. Miasto mogę uznać za bezpieczne, ponieważ nie mieliśmy żadnych nieprzyjemności. Centrum jest ładne i zadbane, ale wystarczy oddalić się kawałek od starówki, a wszystko dookoła zaczyna być zniszczone i zdewastowane.

W weekend jest tam mnóstwo Polaków, którzy przyjeżdżają tam poimprezować i pozwiedzać. Lwów nazywany jest małym Krakowem i faktycznie, coś w tym jest, ponieważ przed wojną ten teren należał do Polski.. Najbardziej urzekły mnie restauracje i kawiarenki, których na starym mieście jest mnóstwo. Mają swój klimat, a każda oferuje dobre jedzenie. Natomiast najpiękniejszym miejscem było wcześniej wspomniane kasyno.

Myślę, że jeśli nadarzy się okazja, to wrócę tam w przyszłości.

You have no rights to post comments

o mnie


Na moim blogu podróżniczym zabiorę was do świata moich podróży, pokażę zdjęcia oraz ciekawostki z miejsc, które odwiedziłem.

antka wspiera

Tuba Gliwic

Aina
Śląskie Trendy

Jestem również na:

zBLOGowani.pl