#antekpodrozuje

Bsharri (Baszarri), Las Bożych Cedrów, Wadi Kadisza - Liban przewodnik

Bsharri
Bsharri (Baszarri) było kolejnym etapem naszej podróży. Miasto położone jest w górach Liban na wysokości 1400 m n.p.m. Wybraliśmy je z powodu kilku ciekawych miejsc znajdujących się w okolicy, a mianowicie Świętej Doliny (Wadi Kadisza), Lasu Bożych Cedrów oraz wodospadu Baatara. Zapraszam Was do lektury artykułu o Bsharri.

Co zobaczyć w Bsharri Liban?

Do Bsharri pojechaliśmy z Baalbek. Początkowo mieliśmy jechać główną drogą przez góry, która prowadzi obok rezerwatu Las Bożych Cedrów, ale zauważyliśmy, że lepiej będzie udać się najpierw do wodospadu Baatara, a później w stronę Bsharri. Niestety okazało się, że z powodu śniegu w górach drogi są nieprzejezdne. Zawróciło nas wojsko jeszcze przed wjechaniem w góry, tłumacząc się, że zeszła lawina i droga jest zablokowana.

Bsharri

Bsharri
(Foto Mariusz Zawada)
Po drodze minęliśmy obóz dla syryjskich uchodźców.
Bsharri

(Foto Mariusz Zawada)
Tym samym pierwsza z prób zobaczenia wodospadu nie udała się. Niestety, aby dojechać do Bsharri musieliśmy pojechać dookoła. Zamiast początkowych 100 km musieliśmy przejechać około 180 km.

Bsharri

(Foto Mariusz Zawada)

Bsharri

(Foto Mariusz Zawada)

Bsharri

(Foto Mariusz Zawada)

Bsharri

(Foto Mariusz Zawada)

Bsharri

(Foto Mariusz Zawada)

Bsharri

(Foto Mariusz Zawada)

Bsharri jest znane również z okolicznych ośrodków narciarskich.

Bsharri

(Foto Mariusz Zawada)

Bsharri

Bsharri
(Foto Mariusz Zawada)

Bsharri Liban atrakcje

Bsharri

#NOCLEG
Nocleg w Bsharri zarezerwowaliśmy przez booking. Nasz wybór padł na Bauhaus Motel z oceną 8.2/10. Za jedną noc zapłaciliśmy 105$ za 5 osób (21$ za osobę). Pokoje były bardzo skromnie wyposażone, właściwie były tam tylko łóżka. W okresie zimowym było w nich strasznie zimno. Piec zapewniający ogrzewanie dostępny był tylko w salonie.

Bsharri

Booking.com

Bsharri (Baszarri) nocleg

W obiekcie dostępna była wspólna kuchnia, a każdy pokój miał własną łazienkę z prysznicem, ale znajdowały się one poza pokojem. Mimo skromnego standardu obiekt był przyzwoity.

Jedynym minusem były gniazdka z prądem, które obsługiwały polskie wtyczki, ale o wąskich bolcach, tj. takich jak ładowarka do komórki. Laptop miał grubsze bolce i nie mogłem go podłączyć.

Bsharri

#RESTAURACJE
W samym Bsharii skorzystaliśmy z jednej restauracji, a właściwie bardziej była to piekarnia i fajne miejsce na śniadanie. W Saj Maroun możecie zamówić sobie lokalne jedzenie w różnych wersjach (np. z serem, mięsem itp). Cena w zależności od wersji to 3000-5000 LBP (2-3,33$). Wszystko jest świeże i wyrabiane na miejscu przy Was.

Bsharri

Bsharri

Bsharri

Bsharri

W drodze do Bsharri zatrzymaliśmy się w mieście Kfar Hazir (około 40 km od Bsharri) w Pablo’s, która jest kapitalną pizzerią. Za pizzę oraz napoje zapłaciliśmy około 10$ na osobę.

#LAS BOŻYCH CEDRÓW
Cedr jest długowiecznym drzewem z gatunku sosnowatych. Spotkać można je w Himalajach oraz basenie Morza Śródziemnego. Kilka kilometrów od Bsharri znajduje się niesamowity rezerwat Las Bożych Cedrów, gdzie można podziwiać te drzewa, a wiek niektórych z nich dochodzi do 1500 lat. Rezerwat znajduje się na wysokości 1900 m n.p.m.

Bsharri

Rano, gdy wstaliśmy okazało się, że temperatura spadła do -5 stopni oraz spadło trochę śniegu. Na drogach zalegała śliska breja i na letnich oponach mieliśmy ogromny problem z podjazdem do rezerwatu. Dodatkowo okazało się, że jedna z opon w samochodzie ma bardzo mało powietrza, ale na szczęście w okolicy na jednej ze stacji udało się dopompować.

Bsharri

Las Bożych Cedrów Bsharri (Baszarri) Liban

Mimo zaśnieżonych dróg, dużej wysokości i letnich opon udało nam się dojechać do rezerwatu. Okazało się, że niestety rezerwat jest zamknięty, więc kilka zdjęć zrobiliśmy tylko przez bramę.

Bsharri

Bsharri

#WADI KADISZA (ŚWIĘTA DOLINA)
Wadi Kadisza mieliśmy w planach dzień później, ale ostatecznie plan się zmienił. Z Lasu Bożych Cedrów postanowiliśmy podjąć drugą próbę dojazdu do wodospadu Baatara. Zjeżdżając w stronę Bsharri zatrzymaliśmy się w pewnym miejscu, gdyż był przepiękny widok. Przed nami znajdowała się niesamowita dolina, a po jej obu stronach górskie zbocza oraz miasteczka i wioski. Przez myśl przeszło mi, że może to być dolina Wadi Kadisza. Akurat podjechał jakiś miejscowy i upewniliśmy się w rozmowie z nim, że to jest właśnie Święta Dolina.

Bsharri

Sama dolina jest bardzo malownicza i według mnie jest obowiązkowym punktem, niestety my z braku czasu musieliśmy nacieszyć się widokiem z góry. Po zachodniej stronie doliny mieści się wioska Bika Kafra, w której urodził się św. Szarbel.

Bsharri

Wadi Kadisza Bsharri (Baszarri) Liban

Bsharri

#DRUGA PRÓBA DOJECHANIA DO WODOSPADU BAATARA
Po obejrzeniu doliny postanowiliśmy, że podejmiemy drugą próbę dojazdu do wodospadu Baatara. Pierwsza próba od strony Baalbek skończyła się na zablokowanej drodze oraz zawróceniu nas przez wojsko.

Miejscowi nie byli pewni, czy na miejsce dotrzemy, ale według nich bez auta 4x4 sobie nie poradzimy. Za pierwszym razem zabrakło nam ponad 30 km. Rozpoczęliśmy mozolny podjazd wąską drogą od strony Bika Kafra w stronę wodospadu. Początkowo szło dobrze, ale 21 kilometrów od miejsca docelowego ilość śniegu na drodze była na tyle duża, że nasza mała Kia Rio na letnich oponach przestała sobie z nim radzić. W końcu utknęliśmy, a auto odmówiło dalszej jazdy w górę. Pozostało nam jedynie zawrócić i odpuścić.

Bsharri

Okazało się, że akurat obok nas przejeżdżał kierowca terenowym Suzuki 4x4, zatrzymał się i spytał co się stało. Po krótkiej rozmowie okazało się, że przyjechał z Tripoli i też jechał w stronę wodospadu. Dogadaliśmy się, że weźmie nas ze sobą, tylko zjedziemy naszym samochodem w stronę wioski, żeby zaparkować go w jakimś normalnym miejscu. Suzuki miało wolne 4 miejsca, więc jedna osoba pojechała w bagażniku. Pieliśmy się mozolnie do przodu, Suzuki dawało radę, ale niestety po przejechaniu kolejnych 3-4 kilometrów dotarliśmy do miejsca, gdzie kończyły się ślady kół i rozpoczynała się śnieżna pokrywa o grubości ponad 60-80 centymetrów. Niestety utknęliśmy i to tak nieszczęśliwie, że nie dało się ruszyć ani do przodu, ani do tyłu.

Bsharri

Bsharri
Okazało się, że śniegu było tak dużo, że auto zawisło. Koła kręciły się w powietrzu. Właściciel nie miał żadnej łopaty. Ponad pół godziny spędziliśmy na próbie odkopania samochodu, niestety bez rezultatu. Jeden z naszych kolegów próbował uruchomić jeden z dwóch pozostawionych obok ciągników, żeby spróbować wyciągnąć terenówkę z potrzasku i udałoby się, gdyby nie brak paliwa w maszynie.BsharriBsharri

Po kilkudziesięciu minutach ustaliliśmy, że ekipa próbuje dalej odkopać samochód, a ja wracam do wioski w poszukiwaniu pomocy. Wcześniej mijaliśmy kilka samochodów, więc liczyłem na to, że się uda. Szedłem ponad 30 minut i w oddali zobaczyłem Jeepa Cherokee, który skręcał w jakąś boczną dróżkę. Zacząłem biec w jego stronę oraz machać licząc, że mnie zobaczą. Nie pomyliłem się, kierowca wrócił na główną drogę i po chwili podążaliśmy w stronę ekipy z Suzuki. Na szczęście kierowca Jeepa miał łopatę i duże doświadczenie i bardzo szybko wyciągnął nam samochód z przeszkody. Co ciekawe sam postanowił jechać w stronę wodospadu Baatara….no i utknął w tym samym miejscu, co my. Przez to, że miał cały sprzęt, większy samochód i doświadczenie to wydostanie się ze śnieżnych objęć zajęło mu kilka minut. W drodze powrotnej do naszego samochodu Suzuki zakopał się jeszcze kilkukrotnie, ale dzięki pomocy naszego wybawiciela wszystko poszło sprawnie.

Bsharri

Myśleliśmy, że kierowca Suzuki będzie na nas wściekły, gdyż straciliśmy około dwóch godzin oraz, że wystawi nam jakiś rachunek za to wszystko, a okazało się, że jeszcze nas przepraszał za zaistniałą sytuację. Podziękowaliśmy sobie wzajemnie i na następny dzień umówiliśmy się w Tripoli na kawę (ostatecznie do spotkania jednak nie doszło).

Bsharri

(Foto Mariusz Zawada)

Bsharri

(Foto Mariusz Zawada)

Bsharri

(Foto Mariusz Zawada)

Zmęczeni wszystkim postanowiliśmy, że jedziemy na miejsce kolejnego noclegu, który okazał się być najlepszym apartamentem podczas całego wyjazdu. Kolejne dwie noce spędziliśmy w mieszkaniu na strzeżonym osiedlu, z trzema sypialniami, trzema łazienkami, kuchnią i wielkim salonem. Ale o tym opowiem już w następnym wpisie.

Bsharri

Pozostałe wpisy z Libanu:Liban - praktyczne informacje przed wyjazdem
Baalbek - najciekawsze atrakcje
Wodospad Baatara, Tripoli - Liban
Batrun, Klasztor św. Szarbela, Grota Jeita - Liban (przewodnik)
Tyr i Sydon - starożytne fenickie miasta
Bejrut - najciekawsze atrakcje

You have no rights to post comments

Antka wspiera

Tuba Gliwic

Śląskie Trendy
 

 
 

 

Polish Travel Blogs

 

 

zBLOGowani.pl