#antekpodrozuje

Kijów - miasto złotych kopuł (wrzesień 2017) - część 2

Niniejsza relacja jest kontynuacją naszego pobytu w Kijowie, którą zamieściliśmy w poprzednim artykule.
Pierwszą noc przespaliśmy jak susły. Wpłynęło na to zmęczenie z pierwszego dnia oraz podróż i wczesny wylot z Katowic. W hotelu nie mieliśmy wykupionego śniadania, postanowiliśmy się pozbierać i rozpocząć zwiedzanie miasta, a w międzyczasie planowaliśmy poszukać piekarni. Po opuszczeniu pokoju skierowaliśmy się w stronę Złotej Bramy.

Po drodze minęliśmy dwie ciekawe ławki, jedna była zrobiona z kredek, a druga miała oparcie w formie okularów (ulica Yaroslaviv Val).

#METRO
Koło Złotej Bramy znajduje się stacja metra o nazwie "Zołoti worota", której wejście jest ukryte wśród kamienic.

Jest uznawana za najładniejszą w Kijowie. Została otwarta 31 grudnia 1986 roku.

Przejazd metrem kosztuje 5 hrywien (około 80 groszy). Inną wartą odwiedzenia stacją jest Arsenalna, która jest najgłębszą stacją w Kijowie i na świecie. Odwiedziliśmy ją w późniejszym czasie. Na peron prowadzą bardzo długie ruchome schody, które sprawiają wrażenie, jakby nie miały końca. Ma się wrażenie jazdy bez końca.

Stacja faktycznie robi wrażenie, a na suficie zawieszone są majestatyczne żyrandole.

Wszystko jest tak głęboko pod ziemią, ponieważ stacje były projektowane jako schrony na wypadek ataku nuklearnego. My przejechaliśmy się metrem do następnej stacji "Pałac Sportu", która już nie była tak urzekająca jak "Zołoti worota".

Po wyjściu ze stacji skierowaliśmy się w stronę Rynku Besarabskiego. Po drodze nieopodal rynku minęliśmy kilka luksusowych butików, jak Dolce&Gabbana czy Chanel.

Rynek Besarabski jest halą targową, w której stoiska ma wielu sprzedawców.

Można tam kupić świeże owoce, warzywa i wiele innych produktów spożywczych. Ceny są dosyć niskie, my skusiliśmy się na pistacje.

Z tego miejsca poszliśmy w stronę Domu z Chimerami, ponieważ dzień wcześniej byłem tam sam. Co ciekawe po drodze minęliśmy Ambasadę Iranu, do którego lot mieliśmy zaplanowany na następny dzień. Po kilku minutach marszu dotarliśmy do kościoła ewangelicko-augsburskiego pw. św. Katarzyny.

Po kolejnych kilku minutach dotarliśmy do Placu Ivana Franki. Był poranek, było odpowiednie światło, więc porobiliśmy trochę zdjęć.

Kontynuowaliśmy spacer tą samą trasą, co szedłem dzień wcześniej, z tą różnicą, że zamiast skręcić w stronę Narodowego Banku Ukrainy poszliśmy w kierunku Placu Niepodległości (Majdanu). Na tyłach hotelu Ukraina znajdują się pozostałości barykad z demonstracji, które miały tu miejsce kilka lat temu.

Są również zdjęcia ofiar.

Z Majdanu poszliśmy pod Łuk Przyjaźni Narodów.

O poranku było tutaj pusto, a następnie zeszliśmy nad Dniepr na wspomniany we wcześniejszej relacji Most Parkowy.

O ile dzień wcześniej nie przechodziłem na drugą stronę, to tym razem to zrobiliśmy.

Po drugiej stronie mostu znajduje się plaża oraz wiele punktów gastronomicznych. Jest też kilka pomników. Jednym z nich poświęcony bohaterom, którzy zginęli w trakcje II wojny światowej.

Blisko plaży znajduje się pomnik poświęcony Euro 2012 (wg tłumaczenia "Pomnik Szwedzkich Fanów").

Po krótkim odpoczynku wróciliśmy z powrotem pod Łuk Przyjaźni Narodów, a następnie skierowaliśmy się w stronę Muzeum Wody, a po drodze minęliśmy Pomnik Żaby.

Chcieliśmy wejść do środka muzeum, gdyż było otwarte. Niestety nie wiem z jakiego powodu, ale ochrona wyprosiła nas ze środka. Nie zrozumieliśmy powodu, ale najprawdopodobniej chodziło o to, że obiekt był zarezerwowany dla grup zorganizowanych, które akurat wchodziły do środka. Mówi się trudno i ruszyliśmy w kierunku Pałacu Maryjskiego. Po drodze do niego minęliśmy pomnik "Historia Miłosna (Luigi i Mokryna)", następnie przeszliśmy przez most z kłódkami i po kilku minutach dotarliśmy na miejsce.

Sprzed pałacu skierowaliśmy się w stronę Ławry Peczerskiej przez Park Maryjski. Właściwie park ciągnie się aż od Łuku Przyjaźni Narodów. Przemierzaliśmy część parku znajdującą się pomiędzy pałacem, a stacją metra Arsenalna. W parku znajduje się kilka pomników oraz ciekawa fontanna.

Kontynuując spacer dotarliśmy do wcześniej wspomnianej stacji.

Przed nią na wysokim podeście stało działo wojskowe.

#ROSHEN (CUKIERNIA)
Nieco kawałek dalej znajdowała się cukiernia Roshen, która jest bardzo znanym miejscem. Roshen to właściwie sieć cukierni, której właścicielem jest obecny prezydent Ukrainy Petro Poroszenko.

Można tutaj kupić słodycze począwszy od lizaków, przez cukierki, na czekoladach kończąc. Jest bardzo tanio i z całą pewnością warto wejść do środka.

Nieopodal cukierni minęliśmy pomnik Matki z dzieckiem, który znajduje się obok Parku Vichnoyi Slavy.

#GRÓB NIEZNANEGO ŻOŁNIERZA
Grób Nieznanego Żołnierza znajduje się w Parku Vichnoyi Slavy. Prowadzi do niego Aleja Chwały, gdzie znajdują się grobowce żołnierzy, którzy zasłużyli się w obronie Kijowa. Pomnik ma formę iglicy.

#POMNIK OFIAR WIELKIEGO GŁODU
Pomiędzy Grobem Nieznanego Żołnierza i Ławrą Peczerską znajduje się charakterystyczny pomnik w kształcie ogromnej świecy o wysokości 30m. Upamiętnia ofiary Wielkiego Głodu z lat 1932-1933 w wyniku, którego życie straciło kilka milionów osób.

Pod pomnikiem znajduje się muzeum, ale nie wchodziliśmy do środka.

W alejce kilkadziesiąt metrów od pomnika stoi posąg bardzo wychudzonej dziewczynki, która ściska kłosy zboża. Jej oczy przyprawiają o dreszcze.

#ŁAWRA PIECZERSKA
Kontynuując spacer dotarliśmy do Ławry Peczerskiej (Печерська лавра, Києво-Печерська лавра). Ławra jest prawosławnym klasztorem w Kijowie i jednocześnie siedzibą zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. Powstał w pieczarach w XI wieku na stoku wzgórza, które się tutaj znajduje. Obiekt jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Klasztor składa się z tzw. Ławry Górnej i Ławry Dolnej. Wstęp do Ławry Górnej jest płatny, a do Dolnej bezpłatny. Wstęp do Ławry Górnej kosztował 70 hrywien i obejmował wejścia do kilku muzeów znajdujących się na terenie klasztoru. Była jeszcze opcja tańsza bez muzeów. Na terenie klasztoru obowiązuje zakaz robienia zdjęć, niemniej kilka fotek udało się zrobić. Do Ławry Górnej weszliśmy przez cerkiew nadbramną św. Trójcy, do której warto również wejść do środka.

W najbliższej okolicy znajduje się kilka muzeów, w których do wstępu uprawniał zakupiony przez nas bilet. Wystawy są ciekawe, a jednej z nich pilnował starszy pan, który wdał się w rozmowę z nami i przyznał, że gdy był w wojsku to stacjonował w Legnicy. W centralnej części Górnej Ławry uwagę przykuwa Wielka Dzwonnica zbudowana w pierwszej połowie XVIII wieku.

Największą atrakcją klasztoru jest Cerkiew Uspieńska (katedra Zaśnięcia Bogurodzicy).

Zarówno z zewnątrz oraz wewnątrz obiekt robi ogromne wrażenie. Na terenie Ławry Górnej znajduje się jeszcze kilka innych cerkwi. Pierwsza z nich to cerkiew Wszystkich Świętych nad bramą Targową.

Druga to cerkiew refektarzowa pod wezwaniem Antoniego i Teodozjusza mieszcząca się obok katedry.

Weszliśmy do środka, wnętrze było bardzo ciekawe.

Następnie skierowaliśmy się w stronę Ławry Dolnej, do której wstęp jest bezpłatny. Ławra Dolna dzieli się na Bliskie oraz Dalekie Pieczary.

W pierwszej kolejności poszliśmy do Bliskich Pieczar. Nie było kolejek do środka, obsługa zasugerowała, aby za kilka hrywien kupić świecę. Był to dobry pomysł, ponieważ w pieczarach jest ciemno i wąsko. W Ławrze Dolnej nie wchodziliśmy do żadnych cerkwi. Po zwiedzeniu Bliskich Pieczar skierowaliśmy się do Dalszych Pieczar. Wejście do nich znajduje się w cerkwi Poczęcia św. Anny. Do wnętrza schodzi się długimi schodami. Wewnątrz pieczar obowiązuje całkowity zakaz robienia zdjęć. Jak wspomniałem wcześniej jest bardzo ciemno. W grotach znajdują się zmumifikowane zwłoki mnichów, które leżą w trumnach z przeszklonymi wiekami. Ciężko jest tutaj cokolwiek dostrzec, jednak w niektórych przypadkach widać dłonie zmarłych. Dla wiernych jest to bardzo święte miejsce. Korytarze w grotach są wąskie, a wierni powoli przesuwają się do przodu modląc się przy każdej z trumien, całując każdą z nich. Byłem zaskoczony takim zachowaniem. Będąc tutaj trzeba uważać, aby od świec nie przypalić sobie ubrania. Wchodząc do środka obowiązuje restrykcyjny ubiór, należy mieć zakryte nogi, ramiona oraz w przypadku kobiet chustę na głowie. Nie pozwolili mi wejść z okularami przeciwsłonecznymi na głowie. Kto się nie dostosuje, to nie wejdzie.

Po wyjściu na zewnątrz z Ławry Dolnej przez zachodnią bramę minęliśmy cerkiew Zwiastowania, do której weszliśmy do środka.

Ławra Peczerska jest sporej wielkości miejscem. My spędziliśmy tutaj ponad 2h. Warto uwzględnić większą ilość czasu na zwiedzanie, podczas planowania wizyty.

#NARODOWE MUZEUM HISTORII UKRAINY W II WOJNIE ŚWIATOWEJ (KOMPLEKS)
Muzeum historii Ukrainy w II wojnie światowej znajduje się zaraz obok Ławry Peczerskiej. Jest to spory kompleks muzealny, który otwarto w 1981 roku. Wstęp na teren kompleksu jest bezpłatny, płaci się za wstęp jedynie na poszczególne wystawy. Przy wejściu do kompleksu stało kilka pojazdów wojskowych, które brały udział w wojnie z separatystami na wschodzie Ukrainy.

Skierowaliśmy się w stronę Pomnika Matki Ojczyzny. Po drodze weszliśmy na wystawę pojazdów wojskowych. Wstęp kosztował grosze, chyba 10 hrywien.

Na sporym placu stały samoloty, działa, czołgi, pojazdy opancerzone, helikoptery, wyrzutnie rakiet, a nawet niewielkie łodzie.

Po kilku minutach dotarliśmy pod Pomnik Matki Ojczyzny. Wysoka na 62 metry postać kobiety z mieczem i tarczą góruje nad otoczeniem. Istnieje możliwość wjazdu na górę, ale niestety w dniu, w którym byliśmy było to niemożliwe.

Ja zdecydowałem się na wejście do muzeum, a żona na dolny taras na monumencie. Wstęp do muzeum kosztował 50 hrywien. Robienie zdjęć aparatem było płatne, ale komórką można było robić legalnie i za darmo. Było to jedno z najlepszych muzeów, w jakim byłem.

W środku są wystawy poświęcone historii Ukrainy w II wojnie światowej, ale oprócz tego są eksponaty z walk z separatystami na wschodzie Ukrainy sprzed kilku lat.

Wystawa bardzo chwyta za serce. Zdjęcia nie oddają emocji, które towarzyszą zwiedzaniu.

W środku można zobaczyć ostrzelane samochody, kwiaty wetknięte w łuski po pociskach, zdjęcia, wyposażenie żołnierzy czy tablice z nazwami miast.

Na mnie największe wrażenie zrobił wrak samolotu oraz sala ze zdjęciami ludzi z II wojny światowej.

Nieopodal monumentu znajduje się Park Zwycięstwa oraz pomnik żołnierzy w Bitwie o Dniepr.

Nad tunelem, w którym są monumenty znajduje się Wieczny Płomień.

Po opuszczeniu kompleksu muzealnego skierowaliśmy się w stronę stacji metra Arsenalna.

Jak wspomniałem wcześniej, jest ona najgłębszą stacją metra w Kijowie oraz na świecie. Mieści się na głębokości 105 metrów.

Metrem dojechaliśmy do stacji Khreshchatyk, obok której znajduje się restauracja Puzata Chata.

#PUZATA CHATA
Do Puzatej Chaty dotarliśmy dosyć późno. Jest to bardzo popularna sieciówka na Ukrainie. Polecał nam ją znajomy oraz kierowca taksówki, który wiózł nas z lotniska. Jedzenie jest bardzo tanie i smaczne. Za bardzo "wypasiony" obiad zapłaciliśmy 230 hrywien (około 33zł). W skład obiadu weszło to, co znajduje się poniżej na zdjęciach, najsmaczniejszy był łosoś z dodatkiem cytryny.

Po konsumpcji skierowaliśmy się w stronę Majdanu. Ulica Khreshchatyk prowadząca do niego była tymczasowo zamknięta dla samochodów, a odbywały się tam różne pokazy, koncerty i inne eventy.

Z Majdanu poszliśmy bezpośrednio do hotelu. Wieczorem musiałem dokonać odprawy na lot do Baku i Teheranu, ponieważ linie lotnicze Azerbaijan Airlines pozwalają na dokonanie odprawy około 20h przed odlotem.

W poniedziałkowy poranek 4 września wstaliśmy dosyć wcześnie, hotel opuściliśmy około 7 rano i najkrótszą możliwą drogą skierowaliśmy się w stronę Dworca Centralnego. Obecny gmach dworca powstał w 1932 roku i jest ciekawy zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz.

My udaliśmy się na drugą stronę torów, gdyż tam znajdował się gmach Dworca Południowego, skąd odjeżdżały busy na lotnisko w Boryspolu.

#PRZEJAZD NA LOTNISKO W BORYSPOLU
Na lotnisko w Boryspolu kursuje linia Skybus. Można zarezerwować bilety wcześniej przez internet, ale gdy próbowałem to zrobić to strona miała jakieś problemy z działaniem. Znajomy polecił mi, aby tego nie robić online tylko bilet kupić bezpośrednio u kierowcy. Autobusy jeżdżą dosyć często (w godzinach szczytu co 15-20 minut). Autobus na lotnisko jedzie minimum 1h, natomiast my jechaliśmy ponad 1,5h, ponieważ trwał remont na moście Południowym nad Dnieprem. Bilet na autobus kosztował 80 hrywien, a przystanek końcowy znajduje się przy terminalu D, czyli idealnie przy hali odlotów. Bilet na przejazd kupuje się u kierowcy, ale nie od razu. Najpierw czeka on, aż cały pojazd się zapełni, następnie odjeżdża z przystanku zatrzymując się nieopodal i dopiero wtedy przechodzi przez autobus zbierając opłatę za przejazd.

Dalszą część podróży począwszy od odprawy lotniskowej zawrę w kolejnym artykule.

Czas podsumować nasz wyjazd do Kijowa. Uważam, że jest to ciekawe miasto. Zrobiło na nas bardzo pozytywne wrażenie. Najciekawsze atrakcje to cerkwie oraz Muzeum historii Ukrainy w II wojnie światowej. Wydaje mi się, że zwiedzanie miasta można idealnie wpasować w weekend.

Samo miasto jest raczej bezpieczne, nie spotkaliśmy się z żadnymi zaczepkami ze strony mieszkańców. Ceny są bardzo niskie, ale nie ma się co dziwić, jak średni miesięczny zarobek na Ukrainie to około 500zł na osobę. Przyjeżdżając tutaj nie trzeba zaopatrzać się w większą ilość hrywien, ja kupiłem w Polsce kilkaset, żeby mieć coś na start, a na miejscu wymieniałem dolary. Kantorów w centrum jest bardzo dużo, czynne są od rana do wieczora, a kurs jest bardzo dobry. Było to dużo bardziej opłacalne niż zakup miejscowej waluty w Polsce.

Strona do rezerwacji busów linii Skybus (Kijów - lotnisko Boryspil)

 

Pozostałe wpisy z tego wyjazdu:
Kijów część 1
Iran część 1
Iran część 2

You have no rights to post comments

antka wspiera




Instagram